Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nias w gruzach

Treść

Do kolejnych trzęsień ziemi doszło w poniedziałek i wczoraj u wybrzeży indonezyjskiej wyspy Sumatra. Władze szacują wstępnie, że mogło zginąć nawet 2 tys. osób. Położona na zachód od Sumatry wyspa Nias została całkowicie spustoszona. Międzynarodowe organizacje humanitarne zaapelowały o natychmiastową pomoc ofiarom kataklizmu.
Zdaniem sejsmologów, epicentrum poniedziałkowego trzęsienia ziemi znajdowało się około 150 km na południowy wschód od epicentrum tego, które pod koniec grudnia wywołało śmiertelną falę tsunami. Poniedziałkowe wstrząsy miały siłę 8,7 stopnia w skali Richtera i praktycznie obróciły w gruzy miejscowości na indonezyjskiej wyspie Nias. Główne miasto Gunungsitoli jest całkowicie zrównane z ziemią. Zniszczone jest także miejscowe lotnisko, dlatego akcja ratunkowa zostanie poważnie opóźniona. Władze w Dżakarcie szacują, że mogło zginąć nawet 2 tys. osób. Wielu ludzi mogło zostać uwięzionych w zniszczonych obiektach. Wczoraj potwierdzono śmierć co najmniej 400 osób. Z informacji przedstawionych w Dżakarcie wynika, że około 300 osób zginęło na wyspie Nias, a 100 - na wysepce Simeuleu, gdzie wystąpiła fala tsunami o wysokości 3 metrów.
Wczoraj rano wyspę Nias dotknęła kolejna seria wstrząsów sejsmicznych o sile 5,7 stopnia w skali Richtera. Epicentrum wstrząsów wtórnych znajdowało się na północ od wyspy.
Na terenach dotkniętych przez grudniowe tsunami wybuchła panika. Mieszkańcy nadmorskich terenów w Indonezji, Sri Lance, Indonezji, Indiach, Malezji i Tajlandii w panice opuszczali swoje domy. Tym razem o możliwości wystąpienia tsunami poinformowało Centrum Sejsmologiczne na Hawajach.
Zdaniem naukowców, podwodne trzęsienie ziemi miało tym razem poziomą konfigurację przesuwania dna morskiego, a nie pionową, jak to miało miejsce w grudniu, co zapobiegło formowaniu się fal tsunami. Sejsmolodzy przewidują, że wstrząsy o mniejszej sile mogą w tym rejonie występować jeszcze przez najbliższych kilka dni.
PS



Czy to był przypadek?
Gdy usłyszeliśmy o kolejnym trzęsieniu ziemi koło Sumatry, nieodparcie nasunęło się nam skojarzenie z trzęsieniem sprzed trzech miesięcy, które spustoszyło kraje basenu Oceanu Indyjskiego. Nastąpiło ono niemal w tym samym miejscu co poprzednie (co się da wytłumaczyć racjonalnie), ale - co szczególnie nas uderzyło - podobnie jak w grudniu doszło do niego w drugim dniu ważnych dla wszystkich chrześcijan świąt. A tej zbieżności nie da się już wytłumaczyć argumentami naukowymi. Dla niektórych jest to, chociaż tragiczny, zwykły zbieg okoliczności. Jednak dla wielu, zwłaszcza ludzi wierzących, nie jest to przypadek.
Grudniowe trzęsienie wywołało nie tylko wielką falę tsunami, która spustoszyła wiele państw, ale także falę wielkiej ludzkiej solidarności. Ogromna skala kataklizmu oraz szczególne terminy obu trzęsień pobudziły wielu ludzi do refleksji nad celem swojego życia. Kto wie, czy udział w cierpieniu swoim lub innych dla wielu nie jest jedynym sposobem na odnalezienie się w zdechrystianizowanym świecie? Być może na tym polega sens niszczycielskich działań sił natury, aby w ostateczności wyzwolić o wiele więcej tkwiącego w każdym człowieku dobra.
KWM

"Nasz Dziennik" 2005-03-30

Autor: ab