Neonaziści szykują się do marszu po władzę
Treść
Niemieccy neonaziści przygotowują się do marszu po władzę w kolejnych landach niemieckich. Po sukcesach na terenach byłej NRD ekstremiści, kwestionujący m.in. granice z Polską, liczą na wejście do parlamentów w zachodnich landach, nawet w bastionie chadeków - Bawarii. Neonaziści mają nadzieję, że wykorzystają kryzys, jaki przeżywa w ostatnich tygodniach rządząca tam od lat Unia Chrześcijańsko-Społeczna. Ekstremiści liczą na sukces także dzięki sojuszowi wyborczemu między ich dwoma największymi ugrupowaniami: Narodowo-Demokratyczną Partią Niemiec (NPD) i Niemiecką Unią Ludową (DVU). Te zapowiedzi oraz wzrost popularności neonazistów, zwłaszcza we wschodnich landach, niepokoją władze, m.in. kanclerz Niemiec Angelę Merkel.
NPD zamierza wystartować w przyszłorocznych lokalnych wyborach w Hesji, Dolnej Saksonii, a także w tegorocznych w Bremie. Wystawiła już swojego kandydata na burmistrza w niedzielnych wyborach w heskim mieście Butzbach.
Rzecznik prasowy Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec, Klaus Beier, poinformował "Nasz Dziennik", że prezydium partii postanowiło w minionym tygodniu na posiedzeniu w Berlinie, iż krajowe oddziały tej partii w Hesji i Dolnej Saksonii wystawią swoich partyjnych kandydatów w wyborach do lokalnych landtagów, które odbędą się 27 stycznia 2008 roku. NPD będzie popierała zarówno swoich kandydatów, jak też tych zaproponowanych przez ich siostrzaną partię Niemiecką Unię Ludową (DVU) w wyborach do landtagu w Bremie 13 maja br.
Ponadto - jak czytamy w wydanym przez NPD komunikacie - członkowie partii chcą zająć miejsce rządzącej od lat w Bawarii Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU). Neonaziści próbują wykorzystać kryzys, jaki obecnie panuje w szeregach tej partii, a którego efektem jest odsunięcie się od tego ugrupowania wielu jego wyborców i sympatyków.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" przedstawicielka biura prasowego frakcji CSU w Monachium stwierdziła, że jej ugrupowanie nie obawia się zagrożenia ze strony NPD, której zapowiedzi ocenia bardziej jako akcję promocyjną niż rzeczywiste zagrożenie.
Inaczej widzi to rzecznik prasowy NPD, Klaus Beier. Powiedział on nam, iż w obecnej sytuacji, kiedy CSU zawodzi wyborców bawarskich, a ludziom w Bawarii czy też we Frankonii żyje się coraz gorzej, jest tam miejsce dla NPD, której ludzie powinni zaufać. - Chcemy w krajowych parlamentach we Frankonii i w Bawarii uzyskać wynik w okolicach 5-6 procent, co uważam za realne i możliwe do osiągnięcia - powiedział Beier. Zaznaczył też, że zarówno w tych wymienionych landach, jak i w pozostałych NPD nie jest rywalką ugrupowania DVU, lecz - jak wynika z podpisanego sojuszu - obie partie się wspierają.
Wzrost popularności Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD) i Niemieckiej Unii Ludowej (DVU) nie wydaje się, niestety, jedynie formą reklamy. Mogą o tym świadczyć zdobyte przez przedstawicieli tych partii mandaty w poszczególnych landach i gminach. Gazeta "Frankfurter Rundschau" napisała w czwartkowym wydaniu, że zamiary polityczne NPD przekuwane są systematycznie na czyny. Na przykład do wyborów na burmistrza miasta Butzbach (Hesja) wystartuje 41-letni prawnik Dirk Waldschmidt, związany z NPD. Zdaniem lokalnej prasy, nie jest on pozbawiony szans na zwycięstwo.
Merkel wzywa do działania
Niemieccy politycy od wielu miesięcy obserwują fenomen rosnącego poparcia dla neonazistowskich partii, takich jak NPD i DVU. Wciąż jednak nie potrafią znaleźć sposobu na powstrzymanie tego zjawiska. Niepokoi się nim także kanclerz Angela Merkel. W ostatnim wywiadzie dla radia Deutschlandfunk wyraziła zaniepokojenie rosnącym politycznym i społecznym wpływem partii o neofaszystowskich poglądach. - Gwałt w wykonaniu ekstremistów, i to obojętnie z lewa czy prawa [dla niemieckich polityków neonaziści są traktowani jako prawica - red.], nie może być akceptowany. W takiej sytuacji musi zaangażować się rząd, ale także całe społeczeństwo. Wszyscy, ale zwłaszcza politycy, muszą przeciwstawić się gwałtom i przemocy w wykonaniu neofaszystów - podkreśliła szefowa niemieckiego rządu.
Merkel przyznała, że szczególny wzrost popularności neofaszystów od kilku lat odnotowuje się we wschodnich landach. Pokazał to wyraźnie wynik ostatnich lokalnych wyborów w Saksonii (9,2 proc. dla NPD), Meklemburgii Przedmurzu (7,3 proc. dla NPD), Brandenburgii (6,1 proc. dla DVU) ale także Saarlandii, Hesji i Berlinie.
Nadzieja w... kłopotach finansowych
Pewną nadzieję na powstrzymanie ekspansji neonazistów w Niemczech dają ostatnie problemy finansowe NPD. Bundestag postanowił bowiem, że z powodu wykrytych nieprawidłowości partia ta musi oddać 870 tys. euro dotacji. NPD nie posiada takiej gotówki i - jak piszą niemieckie media - może to oznaczać dla niej bankructwo.
Nieprawidłowości w prowadzeniu księgowości partii wykrył urząd finansowy podczas jednej z kontroli. Okazało się, że jeden z członków NPD z Turyngii przez wiele lat fałszował księgi finansowe NPD. Księgował mianowicie fikcyjne dowody wpłat darowizn od dawno zmarłych ludzi. Zdaniem kontrolerów, w ten sposób dokonał w latach 1992-1998 co najmniej 135 tego typu wpisów. Sprawa trafiła do prokuratury. Niemieckie MSW zamierza skierować finanse partii również z innych lat do dokładnej kontroli.
Być może dzięki karom finansowym rząd próbuje utrudnić życie członkom NPD... aż do bankructwa włącznie.
Trzy lata temu władze próbowały wyrugować NPD z niemieckiej sceny politycznej. Próba ta zakończyła się jednak niepowodzeniem, gdyż w zdemaskowaniu niezgodnych z konstytucją działań neonazistów brali udział tajni współpracownicy niemieckiego wywiadu. Po ujawnieniu prowokacji Trybunał Konstytucyjny odrzucił zgromadzone dowody zebrane w ten sposób (poprzez zdemaskowaną i ujawnioną prowokację). Tym sposobem partia, która przez policję i Urząd Ochrony Konstytucji uznawana jest za neofaszystowską, a jej działanie za często niezgodne z niemiecką konstytucją, legalnie dalej działa na niemieckiej scenie politycznej, zdobywając coraz większe poparcie u większości sfrustrowanych z powodu problemów finansowych ludzi.
Waldemar Maszewski, Berlin
Autor: wa