Negocjacji nie było?
Treść
Telekomunikacja Polska rozpoczęła procedurę zwolnień grupowych. Obejmą one nawet do 3,5 tys. pracowników spółki. Operator poinformował też, że rozpoczął negocjacje ze związkami zawodowymi. Jednak związkowcy tego nie potwierdzają, a wręcz mówią co innego. Według nich, kierownictwo TP SA złamało procedurę zwolnień grupowych, gdyż nie rozpoczęło z nimi żadnych konsultacji na ten temat. Dzisiaj w Telekomunikacji Polskiej kończy się referendum strajkowe. Wyniki mają być znane we czwartek.
Telekomunikacja Polska wysłała do wszystkich powiatowych urzędów pracy i związków zawodowych zawiadomienia o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych, a także zaproponowała treść projektu porozumienia w tej sprawie. Cała procedura może więc potrwać nawet kilka miesięcy. Spółka w wydanym komunikacie zadeklarowała gotowość do częstych negocjacji ze związkami zawodowymi. TP zamierza przeprowadzić zwolnienia grupowe przede wszystkim w oparciu o dobrowolne odejścia pracowników. Wysokość dodatkowych wypłat dla osób zgłaszających dobrowolne odejście, poza tymi przewidzianymi w ponadzakładowym układzie zbiorowym pracy, ma być negocjowana ze związkami zawodowymi.
TP zaczęła dostarczać zawiadomienia o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych 20 zakładowym organizacjom związków zawodowych działających w niej. W zawiadomieniach operator wskazuje powody, dla których podjęto działania związane ze zmniejszaniem zatrudnienia. Najważniejsze z nich to spadek przychodów spółki ze sprzedaży usług, a w konsekwencji potrzeba redukcji kosztów. Wśród innych przyczyn wymienia się również "konieczność zmiany modelu i warunków realizacji zadań firmy w kontekście rosnących wymagań rynku związanych z atrakcyjnością cenową oferty oraz doprowadzenie do porównywalności i urynkowienia wynagrodzeń pracowników realizujących zadania o porównywalnym zakresie pracochłonności i odpowiedzialności".
Rozpoczęcia negocjacji, a nawet wręczania samej informacji o zwolnieniach grupowych nie potwierdzają związkowcy. Zarzucają nawet firmie, że złamała prawo. - Naszym zdaniem, procedura zwolnień grupowych została złamana, gdyż konsultacji nie było. Nie rozmawialiśmy z zarządem. Oficjalnie nie otrzymaliśmy zawiadomienia na piśmie jako "Solidarność" - stwierdził Waldemar Stawski, wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Telekomunikacji. - Czekamy na rozmowy z zarządem. Cały czas uważam, że zwolnienia są szkodliwe dla klientów, pracowników, a nawet całego kraju - dodał. Przypomniał, że kierownictwo firmy obiecywało, że konsultacje się odbędą. - To, co się działo, to nie żadne konsultacje. Zarząd podawał tylko, że się spotyka ze związkami zawodowymi, ale spotykał się w innych sprawach. Żadne spotkanie nie miało na celu ustosunkowania się do zastrzeżeń związków odnośnie do zwolnień - podkreślił Stawski. Według niego, związki zawodowe muszą teraz do decyzji zarządu "podejść na spokojnie". Stwierdził też, że firma zarzucała organizacjom związkowym, iż rozmawiają z kierownictwem za pośrednictwem prasy, a od blisko półtora miesiąca to właśnie zarząd prowadził z nimi takie rozmowy.
Od połowy lutego do dzisiaj w TP trwa referendum wśród pracowników firmy w sprawie strajku w obronie miejsc pracy. Wyniki mają być znane w czwartek. Ewentualne pracownicze "tak" nie przesądza o strajku. Zależeć on będzie od wyników rozmów z zarządem TP.
Robert Popielewicz
"Nasz Dziennik" 2005-03-15
Autor: ab