Nawet karnych nie strzelili
Treść
Spotkanie Ukrainy ze Szwajcarią spośród wszystkich par 1/8 finału mistrzostw świata zapowiadało się najmniej interesująco, i to się niestety potwierdziło na boisku. Przez 120 minut gry emocji było jak na lekarstwo, te pojawiły się dopiero podczas serii rzutów karnych. Lepiej egzekwowali je Ukraińcy i oni awansowali do ćwierćfinału. W nim zmierzą się z Włochami.
Dla obu tych drużyn sam awans do fazy pucharowej był sukcesem. Świadomość, że jedna z nich zakwalifikuje się aż do ćwierćfinału, dodatkowo je sparaliżował. I jedni, i drudzy większą uwagę przywiązywali do obrony własnej bramki niż konstruowania akcji ofensywnych, zatem potyczka nikogo nie mogła usatysfakcjonować swym poziomem. Brakowało ładnych akcji, strzałów, strzeleckich sytuacji. Długimi minutami z boiska po prostu wiało nudą. W 21. min blisko szczęścia byli jednak Ukraińcy - ładnym uderzeniem głową popisał się Andrij Szewczenko, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Dwie minuty później sytuacja się odwróciła - tym razem po pięknym strzale Alexandra Freia z rzutu wolnego poprzeczka uratowała Ukraińców. Czy te dwie okazje zachęciły oba zespoły do odważniejszej gry? Ależ skąd. Nadal tempo było wolne, nadal grały uważnie w defensywie, z rzadka decydując się na odważniejsze akcje. Do przerwy zatem bramki paść po prostu nie mogły.
W drugiej połowie nie było lepiej. Spotkanie było wolne, nieciekawe, a im bardziej zbliżało się do końca, tym jedni i drudzy staranniej zabezpieczali tyły. Bardziej aktywni byli Ukraińcy. W 52. min ładnie uderzył z dystansu Andrij Woronin, ale w sam środek bramki. W 68. min przypomniał o sobie Szewczenko. Były gwiazdor AC Milan, a od nowego sezonu Chelsea Londyn, przeprowadził piękną indywidualną akcję, zakończoną zaskakującym strzałem z lewej nogi - piłka minimalnie minęła słupek. Siedem minut później podopieczni Olega Błochina byli jeszcze bliżsi celu - efektowną "główką" popisał się Andrij Gusin, ale pomylił się o centymetry. Szwajcaria takich sytuacji nie miała. Próbowała strzałów z daleka, ale te nie mogły zaskoczyć Oleksandra Szowkowskiego. Wynik się nie zmieniał, wszystko wskazywało na dogrywkę. Żadna ze stron nie odważyła się na coś niekonwencjonalnego, szybszego, zaskakującego. Nie wpuścić bramki - to była zasada podstawowa. Jej zdobycie - było celem kolejnym. Drugim.
Doszło więc do dogrywki, ale i w niej wiele się nie wydarzyło. Nikt nie zaryzykował, zniesmaczeni kibice taką postawę kwitowali głośnymi gwiazdami. O wszystkim miały zatem decydować rzuty karne - pierwszy raz na niemieckim mundialu. Mizerni Szwajcarzy nie potrafili wykorzystać ani jednej "jedenastki", Ukraina wykorzystała trzy (ale - co ciekawe - nie trafił Szewczenko) i awansowała do ćwierćfinału.
Wynik
Ukraina - Szwajcaria 0:0. Rzuty karne: 3:0.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2006-06-27
Autor: ab