Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nasze wielkie, wspólne zwycięstwo

Treść

Nowe stadiony, setki kilometrów autostrad, zmodernizowane lotniska i sieć kolejowa, nowoczesne hotele i tysiące miejsc pracy. Marzenia? Ależ skąd! Od wczoraj wiadomo, że w ciągu najbliższych lat Polska zmieni się nie do poznania, wykona gigantyczny krok naprzód, rozwinie nie tylko życie sportowe, ale i całą gospodarkę. W 2012 roku nad Wisłą i Dnieprem zorganizowane zostaną piłkarskie mistrzostwa Europy, trzecia co do wielkości impreza, po igrzyskach olimpijskich i futbolowych mistrzostwach świata. Polsko-ukraińska kandydatura zyskała zdecydowane poparcie członków Komitetu Wykonawczego UEFA.

Prezydent UEFA Michel Platini (Francja), Senes Erzik (Turcja), Wiaczesław Kołoskow (Rosja), Marios Lefkaritis (Cypr), Angel Maria Villar Llona (Hiszpania), Joseph Mifsud (Malta), Per Ravn Omdal (Norwegia), Geoffrey Thompson (Anglia), Gerhard Mayer-Volfelder (Niemcy), Mathieu Sprengers (Holandia), Gilberto Madail (Portugalia) i Mircea Sandu (Rumunia) - oto dwunastka, która decydowała o przyznaniu organizacji mistrzostw Europy w 2012 roku. Ośmiu z owych jegomości poparło kandydaturę Polski i Ukrainy, czterech - Włoch. Kto na kogo głosował pewnie się nie dowiemy, ale to nie jest ważne. Istotne są wyniki, a te są dla nas wspaniałe. - Rywalizacja była zacięta, ale przedstawiliśmy najlepszą kandydaturę - nie miał wątpliwości prezes PZPN, Michał Listkiewicz. - W Polsce i na Ukrainie na te mistrzostwa czekało 85 milionów ludzi, wreszcie u nas zagoszczą. Prezydenci obu krajów obiecali, że zrobimy wszystko, by nie zawieźć oczekiwań - dodał. Wzruszenia nie ukrywał szefujący ukraińskiej federacji Hryhorij Surkis (niezwykle wpływowy, jego rola w przekonywaniu decydentów UEFA była ogromna). - Nie potrafię wyrazić uczuć, które mną targają. W ciągu ostatnich trzech lat poświęciliśmy całe nasze serca tej imprezie. Ten wybór jest dla nas fantastyczną szansą, i podołamy zadaniu - powiedział.
Polska i Ukraina wygrały, bo żaden inny kraj-kandydat nie wzbudził tak wielkiego entuzjazmu dla idei Euro 2012. Nie było tak wielkiego społecznego poparcia, przekraczającego 80 procent. UEFA to zauważyła, a przy okazji dała namacalne potwierdzenie głoszonej przez siebie tezy o potrzebie dawania szans mniejszym i uboższym. Dla Włochów organizacja ME nie byłaby niczym nadzwyczajnym. Dla Polski i Ukrainy jest gigantyczną szansą na rozwój nie tylko piłki nożnej, ale i całej gospodarki. Już od kilku dni po cichu oficjele Unii przyznawali, iż warto zwrócić się na Wschód. To były sygnały, że wybory gospodarza mogą się zakończyć niespodzianką. Warto było im wierzyć.
Euro 2012 to niebywała szansa na rozwój polskiej piłki nożnej. Przyciągnie wielu młodych chłopców, którzy będą chcieli iść w ślady swoich idoli z boiska, doda skrzydeł i chęci do pracy. - Polska i ukraińska piłka bardzo potrzebowała tych mistrzostw. Dzięki nim mogą zostać spełnione najważniejsze warunki konieczne do rozwoju futbolu - powstaną nowe stadiony, boiska treningowe, cała infrastruktura - nie ukrywał trener naszej narodowej drużyny, Leo Beenhakker. "Biało-czerwoni" jeszcze nigdy w historii nie grali w finałach ME, nawet za złotych czasów zespołu Kazimierza Górskiego. Teraz pod wodzą Holendra zmierzają do Euro 2008. Są na dobrej drodze, by w tym turnieju zagrać. W 2012 r. w finałach nasza drużyna wystąpi już na pewno. Dziś marzymy, by walczyła o najwyższe cele. Skoro kilka lat temu udało się Grekom - choć nikt na nich nie stawiał - to czemu ma się nie udać nam? W historii gospodarzom tej imprezy trzykrotnie udawało się sięgać po złote medale - Hiszpanom w 1964, Włochom w 1968 i Francuzom w 1984 roku. Marzenia czasem się spełniają, o czym przekonaliśmy się wczoraj.
Był to dzień świętowania, ale już dziś trzeba zakasać rękawy i wziąć się do jeszcze cięższej pracy. Mistrzostwa Europy to splendor i wielkie wyzwanie zarazem. Mamy kilka lat na spełnienie wszystkich gwarancji, przede wszystkim budowę stadionów, których na razie brakuje. - Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, ile musimy zrobić. Ale naszą determinację było widać już przy ubieganiu się o organizację mistrzostw. Szybko powołamy międzyresortowy zespół, aby po prostu ten turniej się udał. To wielkie wyzwanie dla całej Polski - przyznał minister sportu, Tomasz Lipiec.
Euro 2012 to odpowiedzialność, mnóstwo pracy, ale i tyleż samo korzyści. Powstaną nowoczesne stadiony, o jakich dotąd mogliśmy tylko marzyć. W stolicy zbudowane zostanie gigantyczne Narodowe Centrum Sportu. Ale to oczywiście nie wszystko. Organizacja takiej imprezy jest wielką promocją kraju. Można być pewnym zwiększonego ruchu turystycznego, a wiąże się z tym konieczność budowy nowych hoteli, restauracji. Zmodernizowane zostaną lotniska i sieć kolejowa. Polskę i Ukrainę połączy autostrada A4, ale nie tylko. Mistrzostwa oznaczają konieczność funkcjonowania autostrad A1 od Gdańska do południowej granicy z Czechami oraz A2 od granicy z Niemcami. To tylko przykłady prac i zysków zarazem, które nas czekają.
Mistrzostwa Europy są dla Polski wielką szansą, której nie zmarnujemy.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2007-04-19

Autor: wa