Naprawa dziurawych mostów
Treść
Od rozmów w Brukseli rozpoczął swą europejską podróż prezydent Stanów Zjednoczonych George W. Bush. W czasie wystąpienia w brukselskiej siedzibie NATO amerykański prezydent zaapelował do Europejczyków, aby zapomnieli o "dawnych nieporozumieniach" i przystąpili do budowania "nowej ery w stosunkach transatlantyckich".
Belgia jest pierwszym etapem jego czterodniowej podróży po Europie, która ma służyć "naprawie mostów" w stosunkach USA z sojusznikami z NATO, nadwerężonych m.in. z powodu wojny w Iraku. W Brukseli Bush najpierw spotkał się z sekretarzem generalnym NATO Jaapem de Hoop Schefferem, a także prezydentem Francji Jacquesem Chirakiem.
Po południu Bush wygłosił przemówienie, w którym zarysował koncepcję swojej polityki międzynarodowej. Zaapelował do Europejczyków, by zapomnieli o "dawnych nieporozumieniach", dotyczących przede wszystkim wojny w Iraku, i przystąpili do budowania "nowej ery w stosunkach transatlantyckich". - Sojusz Europy i Ameryki Północnej jest głównym filarem naszego bezpieczeństwa w nowym stuleciu. (...) Nasza mocna przyjaźń jest istotna dla pokoju i pomyślności na całym świecie i żadna doraźna debata, żaden przemijający brak porozumienia między rządami, żadna siła na świecie nigdy nas nie podzieli. (...) Rozpocznijmy nową erę jedności transatlantyckiej - oświadczył Bush w swym wystąpieniu.
Amerykański prezydent wśród swoich najważniejszych priorytetów wymienił osiągnięcie pokoju na Bliskim Wschodzie. - Zabiegamy o pokój między Izraelem a Palestyną. (...) Izrael musi więc zamrozić osadnictwo, pomóc Palestyńczykom w zbudowaniu prężnej gospodarki i zapewnić, że nowe państwo palestyńskie będzie faktycznie zdolne do życia, z ciągłym terytorium na Zachodnim Brzegu - stwierdził Bush. Użycie przez niego zwrotu "ciągłe terytorium" sugeruje, że Biały Dom będzie popierał aneksję przez Izrael części Zachodniego Brzegu.
Prezydent Bush ponownie pogroził Iranowi i wezwał Europejczyków, aby przyłączyli się do nagonki na ten kraj. - W imię pokoju reżim irański musi zaprzestać wspierania terroryzmu i nie może prowadzić prac nad bronią nuklearną. Strzegąc bezpieczeństwa wolnych krajów, żadnej opcji nie można wykluczyć na zawsze. Iran różni się jednak od Iraku. Jesteśmy na wczesnym etapie dyplomacji - stwierdził odkrywczo.
Amerykański prezydent zwrócił się także do państw Europy o zwiększenie ich udziału w pomocy i odbudowie Iraku, który nazwał "najmłodszym demokratycznym krajem świata". - Wszystkie kraje są teraz zainteresowane powodzeniem wolnego i demokratycznego Iraku. (...) Czas, żeby uznane demokracje udzieliły najmłodszej demokracji na świecie konkretnego wsparcia politycznego, gospodarczego i w dziedzinie bezpieczeństwa - apelował Bush.
W delikatnych słowach George W. Bush skrytykował prezydenta Rosji Władimira Putina za autorytarny styl jego rządów. - Wierzę też, że przyszłość Rosji leży w europejskiej rodzinie i w społeczności transatlantyckiej. (...) Ale żeby Rosja poczyniła postępy jako państwo europejskie, rząd rosyjski musi ponownie potwierdzić przywiązanie do demokracji i rządów prawa. (...) Jednak zawsze musimy przypominać Rosji, że nasz sojusz opowiada się za wolną prasą, funkcjonującą opozycją, podziałem władzy i rządami prawa. Stany Zjednoczone i wszystkie państwa europejskie powinny nadać reformie demokratycznej priorytetowe znaczenie w ich dialogu z Rosją - przekonywał amerykański prezydent.
Największe amerykańskie dzienniki podkreślają głęboką różnicę poglądów w wielu podstawowych kwestiach pomiędzy amerykańską administracją a jej europejskimi sojusznikami. Według "The Washington Post", większość europejskich rządów jest przeciwna amerykańskiej strategii "rozpowszechniania demokracji" na Bliskim Wschodzie, a wielu Europejczyków zupełnie nie akceptuje sposobu walki Busha z globalnym terroryzmem. Natomiast w opinii Amerykanów - jak zauważa dziennik - Europa w wielu kwestiach się myli. Chodzi tutaj zwłaszcza o sprzedaż broni do Chin, a także niechęć do większego zaangażowania się w okupację Iraku.
KWM, PAP
"Nasz Dziennik" 2005-02-22
Autor: ab