Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Napięty, ale realny

Treść

- Ten budżet nie jest budżetem naszych marzeń, ale zaczyna realizować zadania niezbędne do naprawy państwa - mówił podczas sobotniej debaty budżetowej w Sejmie premier Kazimierz Marcinkiewicz. Priorytetem rządu na ten rok ma być walka z bezrobociem oraz unowocześnianie infrastruktury. Spośród klubów poselskich jedynie SLD zapowiedział otwarcie, że nie poprze budżetu. Pozostałe ugrupowania swoje poparcie uzależniły od zmian, jakie zostaną dokonane w budżecie przed jego ostatecznym głosowaniem, lub od uwzględnienia zgłoszonych przez nie poprawek. Ostateczne głosowanie Sejmu nad budżetem państwa zaplanowano na 24 stycznia.
Po dziewięciogodzinnej debacie Sejm zdecydował o ponownym skierowaniu projektu tegorocznej ustawy budżetowej do sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Jutro komisja rozpocznie rozpatrywanie poprawek zgłoszonych przez posłów w trakcie sobotniego drugiego czytania projektu budżetu. Jak podkreślają sami rządzący, na lepszy budżet będziemy musieli poczekać do przyszłego roku. Tegoroczny zaczęła bowiem przygotowywać jeszcze poprzednia ekipa. - Ten budżet na rok 2006 nie jest budżetem naszych marzeń, ale jest budżetem załatwiającym najważniejsze sprawy i zaczyna realizować zadania niezbędne do naprawy państwa - powiedział podczas sobotniej debaty w Sejmie premier. Kazimierz Marcinkiewicz zaznaczył, że w stosunku do tego, co przedłożył Sejmowi w projekcie tegorocznego budżetu państwa rząd kierowany przez Marka Belkę, udało się zwiększyć środki m.in. na pomoc społeczną, na dopłaty do paliwa rolniczego, a także przeznaczyć znacznie więcej pieniędzy, niż planowano, na dożywianie dzieci w szkołach oraz na stypendia. Tegoroczny budżet, jak przypomniał premier, zapoczątkuje również realizację polityki prorodzinnej. Są bowiem zagwarantowane pieniądze na becikowe oraz na wydłużenie na razie o dwa tygodnie urlopów macierzyńskich.
Budżet gwarantuje również środki na waloryzację rent i emerytur od
1 marca br. W poprzednim roku emeryci i renciści w wyniku przeforsowanych przez SLD zmian ustawowych waloryzacji świadczeń się nie doczekali.
W budżecie rząd przewidział również pieniądze na inwestycje infrastrukturalne, które mają działać na przyspieszenie wzrostu gospodarczego w naszym kraju.
W budżecie nie mogło też zabraknąć zapowiadanych elementów realizacji programu "tanie państwo". Zlikwidowane zostaną np. Rządowe Centrum Studiów Strategicznych i delegatury Ministerstwa Skarbu Państwa. Podjęto również działania polegające na pozbywaniu się przez administrację publiczną zbędnego majątku. Chodzi np. o pałace czy ośrodki wypoczynkowe.

Finanse do zreformowania
Choć jeszcze nie został przyjęty budżet na ten rok, to już rozpoczęły się prace nad budżetem na rok 2007. Będzie on miał charakter zadaniowy, a jeśli dodatkowo uda się jeszcze przyjąć nową ustawę o finansach publicznych, będziemy mogli prowadzić już uporządkowaną modernizację naszego kraju. A ta jest potrzebna jak najszybciej. - Powinniśmy pamiętać o stanie finansów państwa, który jest istotnie gorszy od stanu gospodarki. Tylko w ostatnich czterech latach państwowy dług publiczny wzrósł o ponad 164 mld zł, czyli o prawie 60 proc. Przyrost zadłużenia ponaddwukrotnie przekraczał wzrost PKB, to jest niebezpieczne dla państwa - przestrzegała wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska. W efekcie, w tym roku relacja długu do PKB powinna wynieść 51,3 proc. Obsługa długu będzie nas kosztować 29 mld zł.
Gilowska zaznaczyła, że mamy do czynienia ze strukturalnym deficytem w publicznej części systemu ubezpieczeń społecznych, który w tym roku wyniesie 57 mld zł. - Oznacza to, że dla płynnej i elastycznej obsługi publicznej części ubezpieczeń społecznych, czyli rzeczy najistotniejszej dla kilku milionów emerytów i rencistów, musimy dołożyć tę kwotę z budżetu państwa. To bardzo poważna suma, którą trzeba chronić i pamiętać o niej, jeśli nie chcemy zachwiać równowagą budżetową - mówiła Gilowska.

Kryzys nam nie grozi
Mimo takich problemów finansów publicznych w tym roku nie grozi nam kryzys budżetowy. - Budżet na 2006 rok jest solidny, ale napięty; napięty, ale mimo to realny - podkreśliła minister finansów. Złożyła jednocześnie w imieniu rządu poprawkę do budżetu w miejsce wycofanej w piątek drugiej autopoprawki. W poprawce wskazane zostały źródła pochodzenia środków na pokrycie wydatków, które wynikną z ustaw o świadczeniach rodzinnych uchwalonych przez posłów pod koniec zeszłego roku. Chodzi o wydatki na becikowe oraz związane z korzystną dla rolników zmianą kryterium dochodowego przy ustalaniu prawa do świadczeń socjalnych. Na realizację ustaw trzeba będzie przeznaczyć 1,3 mld zł.
Środki mają pochodzić m.in. z większej od wcześniej przewidywanej wpłaty do budżetu z zysku NBP oraz z mniejszej wpłaty do budżetu UE, wynikającej z nadpłaty w 2005 r. polskiej składki do UE. Część środków będzie też pochodzić z dalszych cięć wydatków na administrację
- rząd chce zaoszczędzić w tym przypadku w wydatkach administracji publicznej na rozmowy telefoniczne. Rządowa poprawka nie spowoduje, że zmieni się planowany deficyt. Wyniesie on ok. 30,6 mld zł.

120 poprawek PO
Swoje poprawki podczas sobotniej debaty budżetowej zgłosili również posłowie. Najwięcej, bo ponad 120, Platforma Obywatelska.
Poprawki PO zmierzają przede wszystkim do dalszych cięć w administracji oraz zwiększenia środków na inwestycje, zwłaszcza na te realizowane z udziałem środków z funduszy unijnych. Od przyjęcia zgłoszonych poprawek Platforma uzależniła poparcie dla tego budżetu.
Budżet państwa poprze Samoobrona. Według Andrzeja Leppera, stanie się tak, jeśli przed ostatecznym głosowaniem nad ustawą budżetową nie dojdzie do jakichś rewolucyjnych przesunięć w wydatkach budżetowych. Jednocześnie Lepper złożył poprawki zmierzające do zwiększenia wpłaty do budżetu z zysku NBP.
Poparcie dla budżetu deklaruje LPR. Bogusław Kowalski złożył w imieniu Ligi poprawki zakładające m.in. zwiększenie środków na transport kolejowy, subwencji dla najbiedniejszych gmin, a także zwiększające dofinansowanie rolnictwa. LPR chce przeznaczyć np. 20 mln zł na wapnowanie gleb. Wyraźnej deklaracji co do głosowania nad budżetem nie usłyszeliśmy od PSL. Jan Łopata zaznaczył, że zgłaszane przez jego ugrupowanie poprawki nie rujnują budżetu. Ludowcy chcą m.in. większych wydatków na ochotniczą straż pożarną. Wiadomo już za to, że przeciw budżetowi głosować będzie SLD. Poseł Sojuszu Stanisław Stec zaznaczył, iż przede wszystkim dlatego że SLD nie będzie mieć wpływu na realizację budżetu.
Artur Kowalski

"Nasz Dziennik" 2006-01-16

Autor: mj