Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Namawiał do przestępstwa

Treść

Kolejna afera z udziałem parlamentarzysty Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wrocławska prokuratura wystąpiła do Senatu z wnioskiem o uchylenie immunitetu senatorowi SLD z Radomia Zbigniewowi Gołąbkowi. Politykowi Sojuszu zarzucono utrudnianie prowadzenia śledztwa, w którym jednym z podejrzanych jest jego starszy syn. Zbigniew Gołąbek próbował prawdopodobnie namówić biegłego do sfałszowania ekspertyzy.
Choć rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Leszek Karpina powiedział nam, że nie ujawni szczegółów sprawy, to jednak przyznał, że z materiałów procesowych wynika, iż senator Zbigniew Gołąbek próbował uwolnić syna od odpowiedzialności karnej. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że Gołąbek próbował namówić biegłego powołanego przez prokuratora do zbadania dowodów, aby sfałszował swoją ekspertyzę. Chodziło o to, żeby była on korzystna dla syna polityka SLD. Przypomnijmy, że Adam Gołąbek jest zamieszany w wyłudzenie towarów o wartości ponad 400 tys. zł z firmy Hutmet we Wrocławiu. Towar był zamawiany internetem i nie zapłacono za niego. Od października 2002 roku do maja br. mężczyzna przebywał w areszcie. Ojciec - senator, od początku twierdził, że syn padł ofiarą szantażystów, którzy grozili mu, że jeśli nie pomoże im w przestępstwie, to zabiją jego samego i jego dziewczynę.
Teraz senator zdecydowanie zaprzecza, aby próbował naciskać na biegłego w sprawie wydania opinii. - Nie spotykałem się z żadnym biegłym - twierdzi Zbigniew Gołąbek. Utrzymuje też, że w sprawie syna kontaktował się tylko telefonicznie z funkcjonariuszami służby więziennej wrocławskiego aresztu. Kontakty te dotyczyły pytań o zdrowie syna. Senator Gołąbek zapewnia, że nie będzie się krył za immunitetem i w razie potrzeby sam się go zrzeknie.
Przypadek starszego syna to nie jedyny problem rodzinny radomskiego senatora SLD. W Kancelarii Prezydenta RP leży wniosek jego młodszego syna Łukasza o ułaskawienie. Jeśli wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, uniknie on kary trzech lat więzienia za współudział w dwóch napadach z użyciem broni, jakich dokonał razem z kilkoma kolegami pod Radomiem jesienią 2000 roku (miał wtedy 18 lat). Sprawcy trafili do aresztu, ale Łukasz siedział w nim tylko kilkanaście dni, bo trzej biegli lekarze uznali, że ze względu na stan zdrowia nie może on być trzymany za kratkami. Wykluczyli też możliwość, by na proces czekał w więziennym szpitalu. Opinia lekarska spowodowała, że Sąd Okręgowy w Radomiu odroczył mu wykonanie kary trzech lat więzienia, jaką syn senatora otrzymał w procesie grupy, który zakończył się wiosną 2001 r.
Marek Kalita, Radom
Nasz Dziennik 9-07-2003

Autor: DW