Naftowy szantaż Rosji
Treść
Prezes Transnieftu, państwowego operatora rosyjskich rurociągów naftowych, Siemion Wajnsztok zagroził zmniejszeniem dostaw ropy z Rosji do Europy. Jest to kolejna w ciągu niespełna tygodnia groźba Rosji związana z eksportem surowców energetycznych do Europy. W ubiegły czwartek rosyjski gazowy monopolista Gazprom zagroził wstrzymaniem dostaw do Europy w odpowiedzi na rzekome blokowanie jego ekspansji na europejskie rynki wewnętrzne. Zdaniem ekonomistów, celem obu gróźb jest wymuszenie przez Rosję wyższych cen surowców sprzedawanych do Europy.
W opublikowanym wczoraj w "Niezawisimoj Gazietie" wywiadzie Siemion Wajnsztok powiedział, że po wybudowaniu magistrali Syberia Wschodnia - Ocean Spokojny część paliwa, które obecnie trafia na rynek europejski, zostanie przekierowana do odbiorców pozaeuropejskich. - Przekarmiliśmy Europę ropą. W dowolnym podręczniku ekonomii można przeczytać, że przy nadmiernej podaży spada cena. Jednakże nie mamy możliwości zmniejszenia podaży, gdyż cały eksport nastawiony jest na Europę. - Gdy tylko odwrócimy się w stronę Chin, Korei Południowej, Japonii i Australii, to natychmiast odbierze to część ropy naszym europejskim kolegom - dodał prezes Transnieftu. Nie ukrywa on rzeczywistego celu tej operacji, twierdząc, że dzięki temu posunięciu cena rosyjskiej ropy w Europie wzrośnie.
Wcześniej za zwiększeniem dostaw rosyjskiej ropy na rynek azjatycki kosztem europejskiego jako sposobie na podniesienie ceny tego paliwa w Europie opowiedział się prezes największego rosyjskiego koncernu naftowego - Łukoilu - Wagit Alekpierow. Doprowadzenia do wzrostu cen ropy Urals od rosyjskich nafciarzy zażądał w sierpniu ubiegłego roku prezydent Władimir Putin. Według niego, cena tej ropy jest za niska w stosunku do ceny ropy Brent, wydobywanej z Morza Północnego. Jednak nie bierze on pod uwagę, że ropa Urals jest bardziej zasiarczona niż Brent, stąd też niższa jest jej cena.
Zapowiedzi Wajnsztoka są złym prognostykiem dla Polski. Jak się bowiem okazuje, głównymi odbiorcami rosyjskiej ropy naftowej w Europie są państwa dawnego bloku wschodniego, w tym Polska.
Budowa rurociągu, który połączy Syberię Wschodnią z rosyjskimi portami nad Oceanem Spokojnym, ma ruszyć w tym roku. Ten magaprojekt zakłada m.in. budowę odgałęzienia do Chin. Paliwo tą magistralą ma popłynąć już w 2008 roku.
W ubiegłym tygodniu podobnej groźby pod adresem państw europejskich użył prezes Gazpromu Aleksiej Miller. Zapowiedział on przekierowanie eksportu rosyjskiego gazu ziemnego z Europy do Azji, jeśli kraje europejskie nie zaprzestaną blokowania ekspansji rosyjskiego monopolisty na ich rynki wewnętrzne. Jednak nie wszyscy w Rosji popierają energetyczną politykę Kremla. Rosyjski dziennik "Wriemia Nowostiej" określił ją jako bardzo ryzykowną dla Rosji. Gazeta przypomniała przy tym niedawne wojny gazowe z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją. Autor artykułu wytknął Kremlowi kierowanie się hipokryzją. "Jeśli nagle podnosimy ceny na gaz dla 'pomarańczowej' Ukrainy (...), jeśli gwałtownie zakazujemy importu mołdawskich win czy nawet żywności dla dzieci i gruzińskiej wody mineralnej Borżomi, to są to wyłącznie decyzje ekonomiczne. Ale gdy Wielka Brytania, wykorzystując całkowicie legalne procedury, nie pozwala Gazpromowi wykupić (...) brytyjskiej kompanii energetycznej, następuje wtedy - jak twierdzi prezes Gazpromu Aleksiej Miller - 'upolitycznienie dostaw gazu'" - pisze gazeta. Komentator "Wriemieni Nowostiej" podważa też wiarygodność Rosji jako gwaranta bezpieczeństwa energetycznego.
Publikacja wczorajszego wywiadu z Siemionem Wajnsztokiem zbiegła się w czasie ze spotkaniem ministrów ropy z państw OPEC w Katarze, po którym poinformowano, że kartel nie zwiększy dostaw ropy na światowe rynki. Ministrowie uznali, że nie ma potrzeby podwyższania limitów dostaw ropy, ponieważ rynek nie domaga się na razie dodatkowej ilości surowca.
- Nie ma żądań dodatkowej ropy - powiedział reporterom minister ropy Arabii Saudyjskiej Ali al-Naimi po nieformalnym spotkaniu ministrów ropy z OPEC w Katarze. OPEC nie poparła propozycji wysuniętej przez przedstawiciela Kuwejtu, aby grupa jej eksporterów zaoferowała rynkowi całe swoje wolne moce wytwórcze. Przewodniczący kartelu Edmund Daukoru poinformował wczoraj, że OPEC ma jeszcze "w zapasie" wolne moce wytwórcze na 1,8 mln baryłek dziennie.
Krzysztof Warecki, PAP, Reuters
"Nasz Dziennik" 2006-04-25
Autor: ab