Nachalnym handlowcom dziękujemy
Treść
Lepsza ochrona przed napastliwością reklam i nieuczciwymi działaniami przedsiębiorców to główny cel przyjętej przez Senat rządowej ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Nowe przepisy, które czekają na podpis prezydenta, mają przyczynić się do lepszej ochrony konsumentów.
Funkcjonujące dotychczas przepisy zabezpieczają przede wszystkim interesy przedsiębiorców. Konsumenci nie są wystarczająco chronieni - nie mają chociażby prawa do indywidualnego występowania z powództwem do sądu przeciwko przedsiębiorcom oszustom. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym ma zagwarantować konsumentom te prawa, które są narażone na uszczerbek wskutek praktyk handlowych wpływających bezpośrednio na ich decyzje, takich jak np. agresywna reklama. Ustawa powinna zlikwidować wszelkie formy nacisku na konsumenta i próby zmuszania go do kupowania.
- Nowe przepisy zawierają szczegółowy katalog praktyk nieuczciwych, co powinno zwiększyć bezpieczeństwo ekonomiczne konsumentów, a pośrednio ułatwić im również dochodzenie roszczeń. Tak zwana czarna lista zawiera konkretne działania przedsiębiorców sprzeczne z wymogami staranności zawodowej (dobrymi obyczajami), które w sposób istotny zniekształcają decyzje handlowe słabszych uczestników rynku. W praktyce eliminuje to potrzebę wykazywania nieuczciwości tych zachowań, gdyż są one uznane za takie przez ustawodawcę ex lege - wyjaśnia Konrad Gruner z Biura Prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Sroższe kary dla nieuczciwych
Ustawa wyszczególnia cztery kategorie nieuczciwych praktyk rynkowych. Najczęściej jako konsumenci mamy do czynienia z wprowadzaniem w błąd oraz agresywnymi praktykami rynkowymi. Za dopuszczanie się tego typu przestępstw przewidywana jest nie tylko odpowiedzialność cywilna, ale i sankcje karne.
- Ustawa wprowadza pojęcie agresywnych działań marketingowych, definiując je jako wywieranie niedopuszczalnego nacisku i ograniczenie przez to swobody wyboru. Do tej kategorii zaliczamy takie zachowania, jak: wywoływanie wrażenia, że konsument nie może opuścić pomieszczeń przedsiębiorcy bez zawarcia umowy, uciążliwe nakłanianie do nabycia produktów czy informowanie klienta o tym, że jeżeli nie nabędzie określonego towaru lub usługi, może mu grozić utrata pracy lub środków do życia - wylicza Konrad Gruner.
Zwraca również uwagę na to, że nowy akt prawny posługuje się również określeniem "przeciętnego konsumenta" jako osoby wyedukowanej, zorientowanej i ostrożnej. Stosując przepisy, UOKiK oraz sądy będą brać pod uwagę czynniki społeczne, kulturowe i językowe, a nawet przynależność adresata określonych praktyk rynkowych do konkretnej grupy (ze względu na wiek czy niepełnosprawność).
Czemu te przepisy służą? - Podwyższeniu poziomu ochrony konsumentów, także ze względu na umożliwienie osobom indywidualnym dochodzenia roszczeń. Będą oni mogli żądać m.in. zaniechania określonej praktyki, usunięcia jej skutków, naprawienia szkody czy zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny - mówi Gruner. Zgodnie z nowym prawem w postępowaniu sądowym to przedsiębiorca zobowiązany będzie wykazać, że stosowana przez niego praktyka nie wprowadza w błąd. Przepis ten jest szczególnie istotny ze względu na dużą trudność, z jaką wiąże się udowodnienie przez konsumenta, że produkt czy usługa nie posiada cech, o których informował profesjonalny uczestnik rynku.
Nagabywanie zabronione
Spośród licznych przykładów uciążliwych dla konsumentów zachowań przedsiębiorców, które ta ustawa pozwoli zwalczać, warto wymienić wysyłanie przesyłek informujących o rzekomej wygranej z podaniem numeru telefonu o podwyższonej płatności, w którym konsument potwierdza chęć odbioru nagrody, czy też podawanie nieprawdziwych (lub wprowadzających w błąd) informacji dotyczących usług telekomunikacyjnych (np. operator stacjonarny rozsyłał ulotki oferujące "darmowe weekendy": "zapomniano" zaznaczyć, że darmowe minuty nie dotyczą połączeń z innymi operatorami). Zakazane będzie też nagabywanie drogą telefoniczną do kupienia jakiegoś produktu, umieszczanie w reklamie bezpośredniego wezwania dzieci do nabycia reklamowanych produktów (lub do nakłonienia rodziców czy innych osób dorosłych do kupienia im reklamowanych produktów) oraz wywoływanie wrażenia, że za wykonanie jakiejś czynności (np. zamówienie jakiegoś artykułu) otrzymamy nagrodę, która w rzeczywistości wcale nie istnieje lub wymaga poniesienia dużych kosztów. Jest to więc faktyczne zabezpieczenie np. przed wszelkimi niechcianymi przesyłkami i fikcyjnymi wygranymi w różnych loteriach.
Maria Cholewińska
"Nasz Dziennik" 2007-07-15
Autor: wa