Na tydzień przed finiszem
Treść
W ostatnim tygodniu przed wyborami Barack Obama zamierza zmienić sposób prowadzenia swojej kampanii. Oczekuje się, że będzie mówił głównie o potrzebie zachowania jedności narodowej, jak i zechce podkreślić swoje stanowisko wobec kwestii reform. Z kolei jego republikański rywal - senator John McCain, będzie ostrzegał wyborców, że wybór kandydata na prezydenta z obozu demokratycznego w połączeniu z przewagą Demokratów w Kongresie dadzą temu skrzydłu nieograniczoną władzę. Na razie jednak obaj kandydaci nadal krytykują się nawzajem w kwestii przyszłych reform ekonomicznych.
John McCain oraz Sarah Palin, kandydatka Republikanów na wiceprezydenta, ostatni tydzień przed wyborami przeznaczą na prowadzenie intensywnej kampanii głównie w takich stanach jak Floryda, północna Karolina, Ohio, Wirginia, Missouri oraz Indiana, czyli tych, które w wyborach w 2004 r. zagłosowały na kandydata z Partii Republikańskiej. McCain będzie ostrzegał przed skupianiem w rękach Demokratów kontroli nad władzą wykonawczą oraz prawodawczą, gdyż to - jego zdaniem - będzie oznaczało podwyższenie podatków. Będzie się również starał odciąć od republikańskiej administracji George'a W. Busha. - Faktem jest, że nie jestem George'em Bushem. Faktem jest również to, iż nie byłem zbyt popularny w mojej własnej partii - oświadczył w wywiadzie telewizyjnym. Obecnie zaś stara się przekonywać do tego wyborców.
Przemawiając w Ohio, po spotkaniu z ekonomicznymi doradcami (Mittem Romneyem oraz gubernatorem Minnesoty Timem Pawlentym, a także byłym sekretarzem ds. budownictwa Jackiem Kempem) senator McCain po raz kolejny oświadczył, że jego plan stworzy miejsca pracy, podczas gdy plan Obamy doprowadzi do ich likwidacji oraz do wzrostu podatków.
Prezydent Stanów Zjednoczonych wybierany jest na czteroletnią kadencję w wyborach powszechnych i formalnie pośrednich, w dwustopniowym głosowaniu przez kolegium 538 elektorów. Ich liczba równa się liczbie przedstawicieli danego stanu w Kongresie. Kandydat, który zwyciężył w wyborach powszechnych w danym stanie, zdobywa wszystkie głosy elektorskie z tego stanu. Jeżeli żaden z kandydatów nie otrzyma bezwzględnej większości głosów elektorskich (co najmniej 270), wówczas wyboru dokonuje Izba Reprezentantów Kongresu.
Anna Wiejak
"Nasz Dziennik" 2008-10-28
Autor: wa