Na skraju ubóstwa
Treść
Prawie połowa gospodarstw domowych przewiduje pogorszenie swoich warunków materialnych w ciągu najbliższych trzech lat. Wyniki badania statusu materialnego polskich rodzin wykazały znaczne zróżnicowanie naszego społeczeństwa pod względem osiąganych dochodów. Z przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny analiz wynika też, iż trudniejszą sytuację mają mieszańcy wsi niż miast. Rodziny miejskie dysponują o około 40 proc. większymi dochodami niż gospodarstwa wiejskie.
Blisko 12 proc. gospodarstw domowych oceniało w połowie 2002 r. swoją sytuację materialną jako dobrą i bardzo dobrą, mniej więcej połowa - jako średnią, a 35 proc. jako złą lub bardzo złą.
Badanie przeprowadzone zostało przez Główny Urząd Statystyczny w połowie ubiegłego roku na reprezentacyjnej grupie 3241 gospodarstw domowych z terenu całej Polski. - Z tego badania wyłania się obraz społeczeństwa bardzo zróżnicowanego pod względem osiąganych dochodów - twierdzi Wiesław Łagodziński, rzecznik prasowy GUS. Zwraca on uwagę na istotną różnicę dochodów pomiędzy mieszkańcami wsi i miast. Rodziny zamieszkujące miasta dysponowały bowiem o około 40 proc. większymi dochodami niż gospodarstwa wiejskie.
W raporcie GUS czytamy m.in., iż z roku na rok maleje optymizm Polaków co do możliwości poprawy poziomu życia w perspektywie najbliższych 2-3 lat. W połowie 2002 r. na poprawę liczyło ok. 12 proc. gospodarstw (w 1998 r. - 17,9 proc.). Pogorszenie sytuacji przewidywała jednak niemal połowa gospodarstw domowych (dokładnie 47,6 proc., podczas gdy w 1998 r. - 42,1 proc.). Znacznie gorzej swoje perspektywy oceniali mieszkańcy wsi niż miast. Oceny te mają swoje uzasadnienie w sytuacji panującej na rynku pracy. Można również stwierdzić, iż im wyższe posiadane kwalifikacje lub większe miasto zamieszkania, tym ta ocena jest korzystniejsza. Stosunkowo najwyższe dochody uzyskiwały gospodarstwa utrzymujące się z pracy na własny rachunek (128 proc. średniej krajowej). Najgorzej powodziło się natomiast tym, których dochody pochodziły ze źródeł niezarobkowych (np. z zasiłków dla bezrobotnych oraz różnych świadczeń społecznych) oraz rolnikom. Ich dochody stanowiły odpowiednio 62 i 67 proc. średniej krajowej.
Znaczna część gospodarstw domowych korzysta z tzw. pozarynkowych sposobów zaopatrzenia w produkty konsumpcyjne, związanych z konsumpcją dóbr i usług wytworzonych w gospodarstwach domowych. Autorzy raportu zwracają uwagę na duże samozaopatrzenie w żywność, zwłaszcza w gospodarstwach związanych z rolnictwem. Z żywności pochodzącej z własnych działek i gospodarstw korzystała w połowie ubiegłego roku ponad jedna trzecia gospodarstw domowych. Dla niespełna 50 proc. z nich żywność ta pokrywała przynajmniej połowę ich zapotrzebowania. Dla gospodarstw o niskich dochodach samozaopatrzenie jest praktycznie jedynym sposobem na przetrwanie.
Niewiele ponad jedna piąta gospodarstw domowych w Polsce posiadała w ubiegłym roku jakiekolwiek oszczędności. W poprzednich dwóch latach odsetek ten był większy i sięgał 25 proc. Oszczędności w aż 54 proc. gospodarstw nie przekraczały jednak ich trzymiesięcznych dochodów. Bieżące dochody pozwalały jednak na oszczędności jedynie ok. 11 proc. gospodarstw. Ponad połowa nie była jednak w stanie zaoszczędzić nawet niewielkiej kwoty pieniędzy.
Blisko 31 proc. gospodarstw ma długi. Pożyczki i kredyty zaciągano najczęściej na pokrycie bieżących potrzeb, tj. zakupu żywności, odzieży i obuwia oraz w celu pokrycia stałych opłat mieszkaniowych. Spłata zobowiązań wiązała się jednak dla zdecydowanej większości z istotnymi trudnościami. Niespełna 60 proc. spłacających pożyczki i kredyty miała w związku z tym stałe problemy w regulowaniu bieżących wydatków, a ponad jedna czwarta takie trudności przeżywała od czasu do czasu.
Trudności materialne najbiedniejszych przyczyniły się do konieczności skorzystania przez nich z zewnętrznej pomocy tak pieniężnej, jak i rzeczowej. Mimo że większej pomocy oczekiwały gospodarstwa domowe zamieszkujące na wsi, to jednak częściej trafiała ona do miast.
Trudna sytuacja finansowa gospodarstw domowych sprawia, iż niespełna połowy z nich nie stać na zjedzenie co drugi dzień posiłku, w skład którego wchodziłoby mięso, drób czy ryba, a ponad dwie trzecie nie mogło sobie pozwolić na kupno nowej odzieży. Prawie połowa z nich nie mogła sobie również pozwolić na zaproszenie raz w miesiącu rodziny czy przyjaciół na skromny posiłek czy wyjazd turystyczny. Z raportu wynika, iż swoje potrzeby konsumpcyjne, towarzyskie i wypoczynkowe najczęściej były zmuszone ograniczać rodziny utrzymujące się ze źródeł niezarobkowych oraz renciści.
Trudna sytuacja gospodarstw domowych odbiła się również na dbałości o zdrowie. Względy finansowe przyczyniły się do rezygnacji z wizyty u lekarza w przypadku domowników w ok. 20 proc. gospodarstw. Blisko 30 proc. zrezygnowało natomiast z badań specjalistycznych i zabiegów rehabilitacyjnych. Podobnego odsetka rodzin nie było także stać na zrealizowanie przepisanych recept i wykupienie zalecanych lekarstw. Jedną z grup osób, która najczęściej rezygnowała ze względów finansowych z wykupu leków i korzystania z usług medycznych, byli ci, którzy tego najbardziej potrzebują, czyli emeryci i renciści.
Coraz więcej gospodarstw domowych w stosunku do lat poprzednich ma zaległości w regulowaniu opłat mieszkaniowych (za wodę, wywóz nieczystości i czynszu). Według GUS, nie jest to na razie dramatyczny problem, jednak wyraźnie zaczyna się już rysować. Spośród tych, którzy zobowiązani byli dokonywać takich opłat, posiadanie zaległości zadeklarowało ponad 10 proc. gospodarstw. W większości przypadków zaległości w opłatach mieszkaniowych i za energię elektryczną sięgały trzech miesięcy.
Jako przyczynę niekorzystnej sytuacji materialnej najczęściej wskazywano zbyt niskie płace (oraz emerytury i renty), wysokie koszty utrzymania mieszkania oraz brak pracy. Obserwacja wyników takich badań z poprzednich lat pozwala na wskazanie pewnej wyraźnie rysującej się tendencji w zakresie osiąganych dochodów. - Wyraźnie widać, że następujące wewnętrzne zróżnicowanie społeczeństwa bardzo powoli się zwiększa - twierdzi rzecznik GUS. Jego zdaniem, jest to jednak bardzo trudno akceptowalne społecznie.
Programowe obietnice
Autor: DW