Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Na Podkarpaciu płacą opieszale

Treść

Z badań przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Pracy wynika, że w co trzeciej firmie na Podkarpaciu pracodawcy nie wypłacają terminowo pensji pracownikom. To wynik kontroli przeprowadzonych w 40 przedsiębiorstwach.

Skala łamania przepisów jest stosunkowo duża, a pieniędzy na czas nie otrzymują tysiące mieszkańców regionu. W zeszłym roku nieprawidłowości w tym zakresie wykryto w połowie firm, a zaległości wobec pracowników wyniosły 22 mln zł i dotyczyły 53 tys. osób.
Pracodawcy, którzy zalegają z terminowymi wypłatami, tłumaczą to m.in. wysokimi obciążeniami podatkowymi i socjalnymi. Często też odwołują się do problemów związanych z płynnością finansową, np. faktem, że nie otrzymali na czas pieniędzy od kontrahentów, a co za tym idzie - nie mają środków na wypłatę pensji swoim pracownikom. Jednak, według Państwowej Inspekcji Pracy, ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej spoczywa na pracodawcy, a nie na zatrudnionych pracownikach. Dlatego brak płynności finansowej nie może być uzasadnieniem wstrzymywania wypłaty pensji.
Zgodnie z prawem pracownikom, którzy nie otrzymują na czas wynagrodzenia, przysługuje zgłoszenie tego faktu Państwowej Inspekcji Pracy lub jej regionalnym przedstawicielom bądź złożenie pozwu do sądu pracy. Jednak zarówno jedna, jak i druga metoda bywa ryzykowna, zważywszy na wysokie bezrobocie i dość ubogi rynek ofert pracy. Nie jest też do końca pewne, na ile działania te będą skuteczne. Spośród powiadomień PIP o popełnieniu przestępstw związanych z prawami pracowniczymi, skierowanych w ubiegłym roku, w skali kraju zaledwie w 6 procentach spraw skierowano do sądu akt oskarżenia.
Brak terminowości wypłat wynagrodzeń budzi uzasadnione reakcje związków zawodowych. Jak powiedział nam Andrzej Buczek, przewodniczący Zarządu Regionu "Ziemia Przemyska" NSZZ "Solidarność", niepłacenie w terminie wynagrodzeń jest wyzyskiem pracownika, ale też przestępstwem, które powinno być ścigane z mocy prawa. - Część pracodawców chciałaby, aby pracownik pracował albo za darmo, albo za najniższe stawki na poziomie zasiłku dla bezrobotnych. Tymczasem koszty utrzymania polskich rodzin nie maleją, a stale rosną. Pracownik jest zobligowany m.in. do zapłaty wszystkich należności w wyznaczonym czasie, choćby z uwagi na wysokie odsetki każdorazowej zwłoki, a jak ma to uczynić, gdy nie dostaje zapłaty za swoją pracę w określonym terminie - wyjaśnia przewodniczący Andrzej Buczek. Podkreśla, że niezależnie od tego, kto jest organem założycielskim dla danego zakładu, ważne jest, by działały w nim mocne struktury związkowe, których zadaniem jest kontrola przestrzegania przepisów prawa pracy, w tym wypłaty wynagrodzeń, a w przypadku nadużyć dyscyplinowanie pracodawców przez powiadomienie Państwowej Inspekcji Pracy. - Oczywiście wina nie leży wyłącznie po stronie pracodawców, ale wypływa ze złej polityki państwa wobec obywateli, a właściwie z jej braku. To z kolei "zasługa" kolejnych rządów, w której dominuje koalicja SLD-UP. Jako "Solidarność" żądamy uznania braku terminowości wynagrodzeń za czyn o wysokiej szkodliwości społecznej - przypomina Andrzej Buczek.
Mariusz Kamieniecki

"Nasz Dziennik" 2005-08-09

Autor: ab