Przejdź do treści
Przejdź do stopki

My tę szansę wykorzystamy

Treść

Z Kazimierzem Marcinkiewiczem rozmawia Wojciech Wybranowski

Niedawno zapowiadał Pan likwidację WSI i powołanie nowych służb wywiadowczych, wolnych od ludzi skompromitowanych dyspozycyjnością wobec peerelowskiego reżimu. Dzisiaj jednak okazuje się, że może to nie być takie proste. Obiekcje wobec projektu likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych ponoć zgłasza NATO...
- WSI nie będą istnieć ani dnia dłużej niż jest to niezbędne. Musimy zlikwidować całą sieć powiązań tej służby i byłych funkcjonariuszy tej służby z gospodarką, układami mafijnymi i politycznymi w Polsce. To jest niezbędne do oczyszczenia państwa, to jest także wielki garb, który uniemożliwia dobrą pracę państwa. Ale na WSI się nie skończy, chcemy przeprowadzić także reformę pozostałych służb, ponieważ widzimy, że służby zajmują się nie tym, czym powinny. My nie czujemy się bezpiecznie, nie mamy dobrego zabezpieczenia przed atakami terrorystycznymi, podczas gdy służby zajmują się zatrzymywaniem prezesów wielkich korporacji na oczach milionów telewidzów. Trzeba skończyć z pokazówkami, a wyznaczyć konkretne zadania. Z ich realizacji będziemy rozliczać.

Można mówić o skutecznych służbach specjalnych bez przeprowadzenia dekomunizacji i lustracji? Przecież to właśnie z funkcjonariuszami WSI wiązały się ostatnie afery dotyczące szpiegostwa na rzecz Rosji...
- Bardzo ważnym postulatem jest przeprowadzenie dekomunizacji i lustracji. Chcemy poszerzyć jej zakres i ułatwić społeczeństwu dostęp do akt. Trzeba zamknąć pewien etap historii i zamknąć III Rzeczpospolitą. Chcemy utworzyć Komisję Prawdy i Sprawiedliwości - po to, by badała różne niejasne fragmenty III RP, ale nie tylko badała. Musimy wreszcie pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy zawinili, którzy sprzeniewierzyli polski majątek. Bez pociągnięcia do odpowiedzialności, bez pokazania, że za to, co złego się zrobiło, ponosi się odpowiedzialność karną i polityczną, nie będzie nowego państwa.

Lech Wałęsa stwierdził, iż program PiS doprowadzi do tego, że "Polska będzie solidarna w biedzie, wszyscy będą równo biedni".
- Kampania wyborcza ma to do siebie, że jeśli promuje się swojego kandydata, to jednocześnie bardzo negatywnie opisuje się program innych. Nasz program to program solidarnego państwa i solidarnych obywateli, natomiast program liberalny zawsze i wszędzie prowadzi do dużych rozwarstwień społecznych. Dziś te rozwarstwienia społeczne w Polsce już są wystarczająco duże, nawet za duże, bo jedne z największych w Europie. Nasz program to z jednej strony bardzo szybki wzrost gospodarczy, ale z drugiej - możliwość solidarnego korzystania z niego przez wszystkich obywateli.

Donald Tusk często powtarza, że po wybraniu go na prezydenta RP "będziemy dumni z Polski". Czy Pana zdaniem dzisiaj Polski trzeba się wstydzić?
- Polski nigdy nie można się wstydzić, ale można się wstydzić różnych działań i różnych zaniechań. Polska trochę zmarnowała swoje szanse, myślę nawet, że stoimy przed jedną z ostatnich szans i my ją wykorzystamy.

Dziękuję za rozmowę.

"Nasz Dziennik" 2005-10-13

Autor: mj