Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Musieli czekać 60 lat

Treść

Powstańcy warszawscy na ten moment musieli czekać aż 60 lat. Wielu z nich, pomimo że przeżyło niemiecką pożogę, nie doczekało tej chwili, umierając w więzieniach PRL. Przez lata komuniści zwalczali każdy objaw patriotyzmu. Według nich, oddawanie hołdu poległym powstańcom było wyrazem nie tylko nieposłuszeństwa Moskwie i nowym "sojusznikom", ale też ciągłej walki o niepodległość. W PRL-owskich więzieniach zginęli tacy żołnierze jak gen. August Emil Fieldorf ps. "Nil" czy rotmistrz Witold Pilecki ps. "Witold".
Podczas uroczystości otwarcia muzeum został odczytany list Ojca Świętego Jana Pawła II skierowany do żyjących jeszcze powstańców warszawskich i wszystkich uczestników rocznicowych uroczystości. Ojciec Święty złożył hołd poległym i żyjącym bohaterom sierpniowego zrywu. Podziękował za zaproszenie na obchody 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. "Jako syn tego Narodu pragnę złożyć hołd poległym i żyjącym bohaterom sierpniowego zrywu. Chylę głowę przed powstańcami, którzy w walce nie szczędzili krwi i własnego życia dla Ojczyzny. Choć w ostatecznym rozrachunku z powodu braku odpowiednich środków i z powodu zewnętrznych uwarunkowań ponieśli militarną klęskę, ich czyn na zawsze pozostanie w narodowej pamięci jako najwyższy wyraz patriotyzmu" - napisał Jan Paweł II. Przypomniał, że powstańcy, nie zważając na młody, często jeszcze dziecięcy wiek, szli na barykady w imię osobistej i wspólnej wolności. "Kiedy powracam pamięcią do tamtych wydarzeń i do ludzi, którzy w nich uczestniczyli, mam wrażenie, że Warszawa, miasto niezłomne, odbudowane ze zgliszcz i gruzów, nieustępujące dziś wspaniałością innym europejskim stolicom, jest najwymowniejszym pomnikiem ich moralnego zwycięstwa. Cieszę się, że po 60 latach, mimo dawnych prób wymazania z narodowej pamięci tamtych wydarzeń, mogą cieszyć się owocami swojego żołnierskiego trudu" - napisał Ojciec Święty.
Uroczysta ceremonia otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego, zlokalizowanego w dawnej elektrowni tramwajowej na Woli przy ul. Przyokopowej, rozpoczęła się odśpiewaniem hymnu państwowego. Jako pierwszy zabrał głos Lech Kaczyński, prezydent Warszawy, który zauważył, że muzeum musi być ośrodkiem myśli patriotycznej, miejscem, gdzie mówi się o Polsce i jej niepodległości. Ma być także miejscem edukacji historycznej i patriotycznej dla Polaków i innych narodów.
- Muzeum Powstania Warszawskiego jest hołdem żołnierzom tego Powstania za ich niezwykłe oddanie, za ich niezwykłe bohaterstwo, twardość i walkę do samego końca. Jest hołdem dla 200 tys. ludzi, którzy w Warszawie zginęli, którzy stali się ofiarami niemieckiego ludobójstwa - stwierdził prezydent Lech Kaczyński. - Powstanie Warszawskie nie było przypadkiem, bo nie może być przypadkiem największa bitwa stoczona przez armię powstańczą, partyzancka bitwa dwumiesięczna, która wykazała niezwykłe wręcz bohaterstwo. Ta bitwa wyrosła z woli niepodległości, woli niecofającej się przed niczym. Żołnierze Powstania Warszawskiego walczyli o wolną Polskę, o niepodległość, o prawo bycia u siebie, o godność narodową i ludzką - podkreślił prezydent Warszawy. Takie pokolenia jak żołnierze Armii Krajowej nie rodzą się zawsze. Hołd należy się także wychowawcom tego pokolenia. - Wyrósł system wartości, który dziś i po wsze czasy może być szkołą polskiego patriotyzmu - zauważył Kaczyński. Przypomniał, że żołnierze walczyli o wolną i niepodległą Polskę. - Muzeum Powstania musi być czynem niepodległościowym. Niepodległość dalej zostaje najwyższą wartością, o której zawsze należy pamiętać - zaznaczył. Prezydent odpowiedział także na pytanie, które zapewne nie tylko kombatanci zadawali: dlaczego muzeum tak późno powstało. Powód jest prosty: komuniści chcieli za wszelką cenę wartość Powstania zanegować. - Siły, dla których niepodległość naszego kraju jest zagrożeniem, miały i mają wpływ bardzo istotny. Muzeum Powstania Warszawskiego musi być ośrodkiem myśli patriotycznej. Musi być miejscem, gdzie myśli się o Polsce i niepodległości, o którą ciągle musimy walczyć. Muzeum Powstania Warszawskiego musi dać także odpór tym, którzy chcą zmienić katów w ofiary, a ofiary w katów - zakończył prezydent Kaczyński.
Przemówienie premiera Marka Belki wzbudziło głośny sprzeciw zaproszonych gości i mieszkańców stolicy. Wprawdzie premier wypowiedział formułki "wyrazy najwyższego szacunku" i "być z państwem to zaszczyt". Jednak reakcja gnębionych przez komunistów żołnierzy nikogo nie może dziwić. Przecież Belka jest spadkobiercą PKWN. Częste zmiany nazw partii nie wszystkich wprowadzą w błąd, a tym bardziej takich patriotów jak powstańcy warszawscy.
Kulminacyjnym momentem uroczystości była Msza Święta koncelebrowana pod przewodnictwem Prymasa Polski ks. kard. Józefa Glempa. Ksiądz Prymas przypomniał, że postawa powstańców jest głęboko osadzona w Ewangelii. - Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Powstanie Warszawskie było nasycone modlitwą i krwią, a walka powstańcza - narażeniem życia dla przyszłości współbraci - powiedział ksiądz Prymas, zwracając się do zebranych.
Robert Popielewicz
Zdjęcia Marek Borawski
Nasz Dziennik 2-08-2004

Autor: DW