Moja wina
Treść
Zbigniew Król, trener Lidii Chojeckiej i Wioletty Janowskiej, wziął na siebie winę za nieudany start swoich podopiecznych w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Osace. - Nigdy nie miałem doświadczenia w aklimatyzacji, polegałem zazwyczaj na sugestiach innych osób, znających lepiej to zagadnienie. Tak było i teraz. Zgodziłem się na propozycję kierownictwa PZLA, aby przed przyjazdem do Osaki trenować przez tydzień w Kochi. Zaufałem opiniom, że to dobre rozwiązanie. Dziś widzę, że było fatalne, ale całą winę biorę na siebie - stwierdził Król.
- W Kochi temperatura była taka jak w Osace, ponad 30 stopni. Podczas treningów, i nie tylko, zawodniczki potwornie się pociły, pozbywając organizm kluczowych mikroelementów. Ich utraty nie dało się tak szybko zbilansować przyjmowaniem witamin czy innych środków odżywczych - wyjaśnił trener, który rok temu doprowadził Janowską do brązowego medalu mistrzostw Europy w biegu na 3000 m z przeszkodami, a zimą tego roku Chojecką do tytułów halowej mistrzyni Europy na 1500 i 3000 metrów. - Wyniki wszystkich sprawdzianów wskazywały, że zmierzamy w dobrym kierunku. Byłem nawet lekko zaskoczony, że jest aż tak dobrze. Niestety, ciężka praca, jaką zawodniczki wykonały, wypłukała się w Kochi - dodał trener. W jego opinii, jest to istotny problem w obliczu startu olimpijskiego w Pekinie.
W niedzielę w finale na 1500 m Lidia Chojecka zajęła dziesiąte miejsce. Wcześniej (27 sierpnia) Wioletta Janowska nie ukończyła biegu na 3000 m z przeszkodami.
AG, PAP
"Nasz Dziennik" 2007-09-04
Autor: wa