Mniej dla Juszczenki
Treść
Prezydent Wiktor Juszczenko nie ma prawa wydawać poleceń rządowi - stwierdziła ukraińska rada ministrów. W Kijowie rozpoczęła się wojna prawna
Rewelacje o rozporządzeniu rządu pierwszy ujawnił dziennik "Kommiersant-Ukraina", mający najwyraźniej dobre kontakty z ministrami. Chodzi o prezydenckie prawo do wydawania rządowi poleceń.
W 2005 roku pozycja prezydenta w państwie była niesłychanie silna, mógł on faktycznie ręcznie sterować rządem. Ale zmiany w konstytucji, które weszły w życie w tym roku, wzmocniły rolę premiera, rządu i parlamentu. Kosztem prezydenta.
"Kommiersant-Ukraina" napisał, że decyzja o sprzeciwieniu się poleceniom prezydenta zapadła podczas posiedzenia trzech rządowych komitetów obradujących pod przewodnictwem I wicepremiera Mykoły Azarowa (premier Wiktor Janukowycz jest na urlopie).
I zastępca ministra Gabinetu Ministrów (odpowiednik zastępcy szefa Kancelarii Premiera) Ołeksandr Ławrynowycz tłumaczył dziennikarzom, że chodzi o zmiany w regulaminie rządu - dostosowanie go do nowych przepisów konstytucji. Z regulaminu znika prawo głowy państwa do wydawania bezpośrednich poleceń rządowi oraz do anulowania rządowych postanowień. Pojawia się natomiast możliwość zaskarżania decyzji Gabinetu w Sądzie Konstytucyjnym.
Sensacyjne doniesienie dziennika stało się na Ukrainie główną wiadomością dnia. Informacje "Kommiersanta" próbowali prostować doradcy prezydenta Juszczenki. - Chciałbym zobaczyć tę decyzję na piśmie. Jeśli rząd zabronił prezydentowi wydawać dekrety i rozporządzenia, to naruszył konstytucję - mówił Mykoła Połudzionny. Doradca Juszczenki przypomniał, że prezydent ma niezbywalne prawo żądać od Gabinetu Ministrów szczegółowych raportów w takich sferach, jak bezpieczeństwo narodowe czy przestrzeganie praw człowieka.
Podobny pogląd w tej sprawie wyraził Ihor Koliuszko, doradca Juszczenki i dyrektor Instytutu Reform Politycznych i Prawnych w Kijowie. W rozmowie z "Rz" podkreślił, że przepisy regulaminu rządu w żaden sposób nie mogą rozszerzaćczy ograniczać kompetencji prezydenta. Przedstawiciel Juszczenki w parlamencie Jurij Kluczkowsky tłumaczył z kolei, że Gabinet Ministrów nie ma prawa decydować o działaniach prezydenta. - Konstytucja mówi wyraźnie: rząd jest podporządkowany głowie państwa. I chcę przypomnieć, że nie jesteśmy krajem z systemem parlamentarnym, ale parlamentarno-prezydenckim - podkreślał Kluczkowsky.
Eksperci są zgodni: wtorkowa decyzja członków rządowych komitetów pod kierownictwem Mykoły Azarowa oznacza początek poważnych konfliktów na linii rząd - prezydent. - Można powiedzieć, że już teraz mamy pierwsze oznaki tego sporu - powiedział "Rz" Wołodymyr Fesenko, dyrektor kijowskiego Centrum Badań Politycznych. Jego zdaniem problem polega na tym, że na Ukrainie brakujeszczegółowych przepisów prawnych o działalności prezydenta i Gabinetu Ministrów. - Dlatego każda strona będzie próbowała dochodzić swych racji. Kompetencje prezydenta może ograniczyć jedynie konstytucja. A rząd może nie wykonywać tych poleceń głowy państwa, które w świetle ustawy zasadniczej wykraczają poza jego uprawnienia - podsumował.
TATIANA SERWETNYK z Kijowa,
Współpraca Piotr Kościński
"Rzeczpospolita" 2006-08-31
Autor: wa