Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Minipaństwa na granicy

Treść

Unijny porządek prawny ma wkrótce wzbogacić się o całkiem nową formę współpracy transgranicznej polegającą na łączeniu się samorządów jednego państwa z samorządami innego, a nawet z samym państwem sąsiednim we wspólne struktury posiadające własne gremia kierownicze, własny budżet i odrębną osobowość prawną, rządzące się prawem jednego z członków. Prace grupy roboczej Rady UE nad rozporządzeniem Komisji Europejskiej w sprawie utworzenia Europejskich Ugrupowań Współpracy Terytorialnej (EUWT) zbliżają się do końca. Polska popiera projekt.

Na jutro zaplanowana została ostatnia dyskusja w Grupie Roboczej Rady UE (grupie B6) poświęcona projektowi rozporządzenia w sprawie utworzenia na terytorium Wspólnoty nowych jednostek współpracy o charakterze transgranicznym, transregionalnym i ponadnarodowym - tzw. Europejskich Ugrupowań Współpracy Terytorialnej (EUWT). Równocześnie trwa procedura przyjmowania projektu w Parlamencie Europejskim. Sprawozdawcą jest tu poseł Jan Olbrycht (PO), a patronuje jej z ramienia Komisji Europejskiej komisarz Danuta Huebner.
- Wprowadzenie tego instrumentu będzie pójściem krok dalej w integracji terytorialnej Wspólnoty - powiedział Olbrycht po tym, jak PE uchwalił projekt w pierwszym czytaniu 7 lipca ub.r.

Rząd zachowa kontrolę
Jest to jedno z rozporządzeń przewidzianych do wprowadzenia w ramach Nowej Perspektywy Finansowej UE na lata 2007-2013. Będzie ono miało zastosowanie bezpośrednio na terytorium państw członkowskich bez konieczności implementacji do prawa krajowego. Jeśli projekt zostanie przyjęty w grupie B6, trafi następnie na Radę UE, gdzie o jego uchwaleniu zadecydują przedstawiciele rządów. Polskę reprezentować będzie na posiedzeniu grupy B6 Hanna Jahns, radca Stałego Przedstawicielstwa Polski przy UE. W ocenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, projekt w obecnej wersji spełnia warunki postawione przez rząd RP w kwestii zapewnienia kontroli państwa nad powstaniem i działalnością EUWT, co oznacza, że uzyska on poparcie polskiego przedstawiciela na forum grupy B6.
- Uczestnictwo danego podmiotu w EUWT, jak i zadania, jakie są ugrupowaniu powierzane, muszą być zgodne z prawem krajowym - poinformowała nas rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Agnieszka Jankowska. - Obok kontroli ex ante i akceptacji przez państwo zapisów konwencji ustanawiającej EUWT istnieje także kontrola państwa członkowskiego nad funkcjonowaniem istniejącego już EUWT. Państwo może zakazać EUWT działań godzących w interes publiczny, a nawet rozwiązać EUWT - zapewniła pani rzecznik, informując, że powyższe zapisy znalazły się w kolejnych wersjach projektu rozporządzenia z listopada i grudnia br.

Państwo w państwie
EUWT to nowa nazwa nadana jednostce, o której już informowaliśmy w "Naszym Dzienniku". W pierwotnej wersji rozporządzenia przygotowanego przez Komisję Europejską ta nowa struktura nosiła nazwę Europejskiej Grupy Współpracy Transgranicznej. Zaznaczaliśmy, że EUWT, w których skład mogą wchodzić państwa członkowskie, jednostki samorządów wszystkich szczebli oraz inne podmioty publiczne - otrzymają osobowość prawną i będą działały na podstawie konwencji, której podstawą ma być porządek prawny jednego z państw członkowskich. Grupy mają tworzyć własne struktury zarządzania i przejmować zadania z zakresu administracji publicznej na terytorium EUWT, co jest wyraźnie zakazane w ustawie o zasadach przystępowania samorządów do zrzeszeń międzynarodowych. Samorządy mogłyby także przekazywać na nowy podmiot międzynarodowy swoje prawa majątkowe i środki finansowe, co również jest sprzeczne z polskim prawem. Źródłem zasilania budżetu EUWT mają być fundusze unijne oraz budżet państwa i budżety samorządów. We wspomnianym tekście wskazywaliśmy, że taka forma współpracy na szczeblu wspólnotowym, jaką jest EUWT, stanowi prostą drogę do rozmontowania suwerenności państw narodowych na ich własnym terytorium.
Projekt ten wysunęła KE w lipcu 2004 r., zaraz po przyjęciu do UE dziesiątki nowych państw. EUWT miały być nową formą współpracy na szczeblu Wspólnoty, która ułatwiałaby realizację projektów wspieranych unijnymi pieniędzmi poprzez usunięcie problemów formalno-prawnych, jakie powstają przy współpracy transnarodowej na styku różnych porządków państwowo-prawnych.

Poprzednia ekipa przeciw, a nawet za
Poprzedni rząd poddał projekt krytyce, wskazując zagrożenia dla władztwa państwowego na terytorium EUWT, jednak samą ideę poparł. Na posiedzeniu 17 września 2004 r. sformułował kilka warunków poparcia projektu rozporządzenia, m.in. wyrażenie w sposób wyraźny, a nie dorozumiany [dorozumiany - pozostawiający możliwość różnej interpretacji - przyp. red.], zgody państwa na powstanie EUWT i zapewnienie kontroli nad tą jednostką. Jednak gdy nie zostały one spełnione, Polska 29 lipca 2005 r. odmówiła poparcia projektu na forum grupy B6. Powody tego stanowiska wyłożył 18 października 2005 r. ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki i Pracy - Marcin Kaszuba. Wymienił m.in. nieprecyzyjne określenie podmiotów mogących utworzyć EUWT, oparcie EUWT na jednym wybranym porządku prawnym, przyznanie samorządom prawa do przekazywania zadań publicznych i praw majątkowych, brak szczegółowych uprawnień kontrolnych państwa nad powstaniem i działalnością EUWT ("to oznaczałoby, że istotne decyzje natury politycznej i finansowej z dziedziny polityki wewnętrznej i zagranicznej będą zapadać poza państwem" - mówił Kaszuba), a także brak w polskim prawie podstaw do udziału państwa w zrzeszeniach lokalnych i regionalnych. Kaszuba wskazał również, że EUWT, tworząc własne struktury, pomnożą tylko biurokrację.
Jednak występująca po nim Agnieszka Gajda z ministerstwa gospodarki, która osobiście brała udział w pracach grupy B6, poinformowała, że stanowisko Rady Ministrów jest spóźnione i odnosi się do poprzedniego projektu rozporządzenia, natomiast obecnie przedmiotem prac jest nowy projekt prezydencji brytyjskiej z 20 września, w którym "część naszych postulatów została uwzględniona". Informacja ta wprawiła przewodniczącego komisji w osłupienie.
- Przecież stanowisko Rady Ministrów nosi datę 7 października br., a więc już po wniesieniu nowego projektu przez Brytyjczyków. Dlaczego rząd chce odrzucić projekt, kiedy ten został właśnie zmieniony po naszej myśli? Czy mam rozumieć, że rząd przez pomyłkę odrzuca to, co udało się uzyskać polskim negocjatorom? - dopytywał się poseł Robert Smoleń, ówczesny szef sejmowej Komisji ds. UE.
- Obecnie prezentujemy stanowisko polegające na "tupnięciu nogą", tzn. grozimy odrzuceniem projektu, ale tylko dlatego, że chcemy zmiany jego części finansowej. Obecne przepisy zmuszą Polskę do stworzenia nowej struktury kontroli nad środkami EUWT poza tą, jaką posiada Ministerstwo Finansów - odpowiedział Tomasz Nowakowski, wówczas podsekretarz stanu w UKIE (dziś w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego). Nie wyjaśnił jednak, dlaczego rząd powtórzył w swoim najnowszym stanowisku wszystkie dotychczasowe zarzuty wobec EUWT, zamiast po prostu napisać, że wobec zmiany projektu są one nieaktualne, a obecnie chodzi mu tylko o przepisy finansowe.

Popierali w ciemno
Po tych wyjaśnieniach Komisja ds. UE poprzedniej kadencji poparła, wbrew oficjalnemu stanowisku rządu Belki, dalsze prace nad rozporządzeniem. Było to bodaj ostatnie posiedzenie komisji tamtej kadencji. Odbywało się ono w gorącym okresie po wyborach parlamentarnych, a przed zaprzysiężeniem nowej Rady Ministrów. Co dalej działo się z projektem - jest nie do końca jasne. Z sejmowych dokumentów wynika, że nowa Rada Ministrów na swoim pierwszym posiedzeniu 15 listopada ub.r. także postanowiła poprzeć projekt EUWT, ale na stronach internetowych kancelarii premiera w komunikatach z posiedzeń Rady Ministrów nie ma na ten temat żadnej wzmianki. Być może decyzja o wsparciu nowego projektu zapadła w ramach KERM, ale o tym też nie ma ani słowa. Nie wiadomo więc, czy nowy rząd rzeczywiście zapoznał się z brytyjską wersją projektu i kto personalnie podjął decyzję o zmianie poprzedniego, negatywnego stanowiska rządu.
Na koniec pałeczkę w tej sztafecie przejęła komisja ds. europejskich obecnej kadencji pod kierunkiem posła Karola Karskiego (PiS). W dniu 24 listopada ub.r. przyjęła ona do wiadomości nowe stanowisko rządu, zarekomendowane przez minister poprzedniego rządu Krystynę Gurbiel z ministerstwa gospodarki (która wkrótce potem opuściła swoje stanowisko) - nie wdając się w głębsze dociekania na temat treści samego dokumentu. Obie Komisje ds. UE - poprzednia i obecna - nie dysponowały przy tym aktualnym tekstem rozporządzenia w wersji prezydencji brytyjskiej ani w języku polskim, ani w angielskim. Dlaczego? Nie wiadomo. Jak wyjaśniła nam rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Agnieszka Jankowska - aktualny tekst angielski został dostarczony do sekretariatu komisji europejskiej na dwa dni przed posiedzeniem. Do posłów jednak nie trafił.
Małgorzata Goss

"Nasz Dziennik" 2006-01-19

Autor: mj