Miliony w błoto
Treść
Ministerstwo Obrony Narodowej nie jest zainteresowane kontynuowaniem programu "Iryda". Choć oficjalnie ostateczna decyzja w tej sprawie nie zapadła, wszystko wskazuje, że miliony złotych wydatkowane z kieszeni polskich podatników na produkcję samolotu szkolno-bojowego dla polskiej armii zostaną wyrzucone w błoto. W przypadku ostatecznego przerwania prac nad samolotem związki zawodowe w PZL Mielec - producenta "Irydy" - zapowiadają oddanie sprawy do prokuratury z powodu marnotrawstwa pieniędzy publicznych.
I-22 "Iryda" jest jednym z niewielu samolotów szkolno-bojowych zbudowanych w Polsce. W hangarach Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu od lat stoi bezużytecznie 17 maszyn. Mimo deklaracji kolejnych rządów żaden z nich nie jest wykorzystywany w polskiej armii. W 2000 r. międzyresortowy zespół ekspertów powołany przez ówczesny rząd RP wydał pozytywną opinię na temat "Irydy", a w ustawie budżetowej na 2001 r. Sejm przyznał 24 mln zł na kontynuację prac nad samolotem. Mimo iż PZL w Mielcu wyłożyły z własnej kieszeni spore środki na modernizację jednej z maszyn, to zagwarantowanych pieniędzy z budżetu państwa do dzisiaj nie otrzymały. W styczniu 2003 r. wiceminister Janusz Zemke w odpowiedzi na interpelację jednego z posłów w sprawie dokończenia rządowego programu "Iryda" stwierdził, że katastrofa wyklucza celowość dalszych prac w tym zakresie. Potwierdzenie tej informacji usłyszeliśmy po półtora roku w Centrum Informacyjnym MON. Jak powiedział nam płk Piotr Pertek, dyrektor Centrum Informacyjnego MON, resort obrony zamierza powołać specjalny zespół, którego zadaniem będzie ostateczne zakończenie programu "Iryda". - W obecnej chwili nie ma możliwości kontynuowania programu, ponieważ samoloty "Iryda" nie spełniają wszystkich wymogów Sił Powietrznych RP. Minister obrony narodowej wystąpił do prezesa Rady Ministrów RP z informacją w sprawie zamiaru przekazania majątku związanego z programem "Iryda" do Agencji Mienia Wojskowego - podkreślił płk Pertek.
Odwlekanie ostatecznej decyzji w sprawie dalszych losów "Irydy" budzi niepokój załogi PZL Mielec. Zdaniem Mariana Kokoszki, zastępcy przewodniczącego zakładowej "Solidarności" w PZL Mielec, kolejne polskie rządy odwlekają w czasie dokończenie kosztownego programu. - Program "Iryda" został urwany w połowie drogi. Jeżeli zapadnie decyzja o jego ostatecznym zakończeniu, z całą pewnością skierujemy sprawę do prokuratury o marnotrawstwo środków publicznych - powiedział nam Marian Kokoszka.
I-22 "Iryda" jest jednym z niewielu samolotów szkolno-bojowych zbudowanych w Polsce. Prace nad projektem rozpoczęły się jeszcze w 1976 r. Pięć lat później zatwierdzono produkcję, a w 1982 roku rozpoczęła się budowa pierwszego prototypu do prób naziemnych. Pierwsze samoloty seryjne zostały zbudowane 1992 r., ale w wojsku pojawiły się dopiero w roku 1994. Przez jakiś czas "Irydy" były wykorzystywane m.in. przez szkołę lotniczą w Dęblinie, ale po katastrofie w styczniu 1996 r., kiedy zginęło dwóch pilotów, odstąpiono od szkoleń pilotów na tym samolocie i przekazano go do PZL Mielec celem modyfikacji.
Jeszcze przed dwoma laty przeprowadzono testy, które po raz kolejny potwierdziły klasę samolotu. W celu poprawy parametrów zmodernizowano m.in. pokładowy system awioniki, a w opinii fachowców "Iryda" jest samolotem kompatybilnym z F-16 i z powodzeniem mogłaby być wykorzystana w ramach szkolenia pilotów. Zarząd PZL Mielec jest gotowy prowadzić dalsze prace nad samolotem, ale bez wsparcia finansowego nie jest w stanie udźwignąć tego problemu. Koszt wyprodukowania jednej "Irydy" to rząd kilku milionów dolarów amerykańskich. Obecnie w hangarach mieleckich czeka na swą szansę 17 sztuk tych samolotów należących do MON. Jedyna ich wada polega na tym, że... nie są użytkowane. Co dalej będzie z "Irydą", wciąż nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że kontynuacją projektu nie jest zainteresowane wojsko. Wszystko zatem wskazuje na to, że samoloty zbudowane za setki milionów złotych z kieszeni podatników, z myślą o polskiej armii, będą nadal niszczeć w mieleckich hangarach. Jak długo to potrwa i kto ostatecznie poniesie za to odpowiedzialność?
Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 14-10-2004
Autor: Ku8a