Milinkiewiczowi grożą więzieniem
Treść
Prokurator generalny Białorusi Piotr Mikłaszewicz zagroził wczoraj więzieniem Aleksandrowi Milinkiewiczowi, głównemu kandydatowi opozycji na prezydenta w ostatnich wyborach. Zatrzymany i pobity inny kandydat opozycji Aleksander Kazulin od kilku dni przebywa w areszcie i skarży się na dolegliwości kręgosłupa. Mikłaszewicz ogłosił też oficjalnie, że w Mińsku w ciągu tygodnia po elekcji (19-25 marca) zatrzymano ponad 500 osób "za udział w nielegalnych akcjach".
Prokurator generalny Białorusi Piotr Mikłaszewicz powiedział na wczorajszej konferencji prasowej w Mińsku, że Milinkiewicz był poinformowany o "niedopuszczalności przeprowadzenia niesankcjonowanego przedsięwzięcia 2 marca", jednakże mimo to wezwał ludzi do przyjścia na plac Wolności. Identyczny zarzut prokuratura wysuwa wobec byłego kandydata na prezydenta za zwołanie przez niego wiecu opozycji w Dniu Woli (wolności) w ostatnią sobotę.
- To oświadczenie prokuratury nie jest niespodzianką - ocenił Siergiej Woźniak, szef służby prasowej Aleksandra Milinkiewicza. - Wpisuje się ono w system środków represyjnych, które władze stosowały i stosują wobec opozycji. Liderzy naszego ruchu są na to przygotowani. Kiedy przyłączyliśmy się do kampanii politycznej, rozumieliśmy, na co się decydujemy i z jakim reżimem przyjdzie nam walczyć. Tak jak zapowiadaliśmy - przeprowadzaliśmy i będziemy przeprowadzać wyłącznie akcje pokojowe - zapewnił rzecznik sztabu Milinkiewicza.
Według ocen opozycji, władze białoruskie zatrzymały podczas protestów co najmniej 1200 jej działaczy oraz uczestników manifestacji.
Obecnie siły przeciwne administracji prezydenta Aleksandra Łukaszenki opracowują zmianę taktyki działania. Na wtorkowej naradzie sztabu Milinkiewicza określono trzy główne zadania. - Pierwsze to okazanie wzmożonej pomocy ludziom, którzy przebywają pod aresztem. Będziemy przekazywać im żywność, ciepłą odzież, przedmioty higieny. Organizujemy dyżury całodobowe pod aresztem przy ulicy Okriestina - poinformował "Nasz Dziennik" Siergiej Woźniak. Drugie zadanie związane jest z tworzeniem ogólnokrajowego spisu osób, które ucierpiały w trakcie tej kampanii. - Zwróciliśmy się z wezwaniem do wszystkich ludzi, którzy zostali pobici, zatrzymani, aresztowani, ukarani grzywną, zwolnieni z pracy, wyrzuceni z uczelni, aby dali nam o sobie znać, przekazali dokumenty potwierdzające, że zostali poddani represjom. Tym wszystkim ludziom zostanie okazana pomoc. Opłacimy wszystkie kary, adwokatów, pomożemy w znalezieniu pracy i kontynuowaniu studiów. Jeżeli nie uda się to na Białorusi, zwrócimy się o pomoc do naszych zagranicznych partnerów - zapowiedział rzecznik sztabu Milinkiewicza. Trzecim zadaniem ma być tworzenie list osób, które wysługując się reżimowi, naruszały prawo w trakcie kampanii prezydenckiej. - Chodzi o milicjantów, którzy sporządzali bezprawne protokoły, bili zatrzymanych, konfiskowali literaturę, o sędziów ferujących bezprawne wyroki itd. - tłumaczył Woźniak.
Pierwsze sankcje nałożone przez Unię Europejską i USA na Aleksandra Łukaszenkę i sześciu białoruskich urzędników obowiązują już od jesieni 2004 r., kiedy to zorganizowano tam sprzeczne z konstytucją Białorusi referendum umożliwiające dyktatorowi ubieganie się o prezydenturę na trzecią kadencję. Zapowiadane kolejne restrykcje unijne w związku ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi 19 marca mają objąć znacznie szerszą liczbę popleczników nieuznawanego przez Europę prezydenta Białorusi. Jak podała strona internetowa Aleksandra Milinkiewicza, na listę ludzi, których obejmą zapowiadane najnowsze sankcje UE i USA, trafią ci wszyscy, którzy mają związek ze wzmacnianiem autorytarnego reżimu Aleksandra Łukaszenki.
Sekretarz stanu USA Condoleezza Rice, występując w Senacie amerykańskim, ostro skrytykowała władze białoruskie za sfałszowanie wyborów i prześladowania opozycji. Przekonywała, że ogłoszenie Aleksandra Łukaszenki prezydentem kraju zepchnęło Białoruś na pobocze Europy. - Cieszę się, że opozycja działała w tym czasie. Uważam, że jest to osiągnięcie w warunkach ostatniej dyktatury w Europie - oświadczyła Rice cytowana przez rosyjskie portale internetowe.
WM
Józef Porzecki, wiceprezes nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi (przed wyborami prezydenckimi skazany na 7 dni aresztu):
Straszne jest przede wszystkim to, że rządzący Białorusią uciekają się do prześladowania i internowania swych obywateli. Zamiast ich bronić, duża rzesza funkcjonariuszy milicji popełniła przestępstwo, fałszywie świadcząc w sądach. Teraz można nimi manipulować, ponieważ już raz się dopuścili kłamstwa. I dzisiaj władze znowu mogą wykorzystać tych samych milicjantów, aby, jak przed wyborami, składali fałszywe zeznania. Władze przy każdej okazji mogą powtórzyć ten sam model. Podchodzili do ludzi, tak jak i do mnie, nakazali udać się z nimi, a po chwili człowiek stawał przed sądem, gdzie już był sporządzony protokół i postawiony fałszywy zarzut. Po prostu mogą znowu zacząć łapanki i aresztowania w całej Białorusi, tak jak było przed wyborami, gdy prawie pół tysiąca osób bezpodstawnie zatrzymano. W taki sposób każdego obywatela Białorusi można pozbawić wolności.
not. JL
"Nasz Dziennik" 2006-03-30
Autor: ab