Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Milicyjni oprawcy

Treść

Już wkrótce do sądu mogą trafić pierwsze akty oskarżenia przeciwko funkcjonariuszom Milicji Obywatelskiej, którzy w 1956 r. znęcali się nad zatrzymanymi uczestnikami Poznańskiego Czerwca. Setki poznaniaków, którzy uczestniczyli w tym powstaniu, trafiło do milicyjnych aresztów na terenie całego miasta. Byli oni bici, torturowani i zastraszani przez funkcjonariuszy MO.
Dla setek mieszkańców Poznania tragiczne wydarzenia związane z Poznańskim Czerwcem '56 bynajmniej nie skończyły się wraz z krwawym stłumieniem przez komunistyczne władze tego pierwszego w Polsce Ludowej spontanicznego protestu przeciwko komunistycznemu dyktatowi narzuconemu społeczeństwu siłą. Kiedy zakończyły się prowadzone przeciwko antykomunistycznym powstańcom działania zbrojne, w których uczestniczyło ponad 10 tys. żołnierzy dysponujących m.in. 420 czołgami, działami pancernymi i 30 transporterami opancerzonymi - do akcji wkroczyli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. To właśnie członkowie MO w Poznaniu niespodziewanie okazali się równie okrutnymi i bezlitosnymi prześladowcami powstańców, jak ich cieszący się złą sławą koledzy z bezpieki.
- Wiemy, że funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej znęcali się nad zatrzymanymi osobami. Dochodziło do dość drastycznych historii: zatrzymani byli przepuszczani przez szpaler milicjantów z pałkami, bici i okładani pięściami. Na komisariatach nagminnie dochodziło do pobić, straszenia, prześladowań - powiedział "Naszemu Dziennikowi" prokurator Mirosław Sławeta prowadzący postępowanie w sprawie wydarzeń Poznańskiego Czerwca '56.
Aresztowania uczestników rozpoczęły się już 28 czerwca, nasiliły się w dniach następnych, przy czym z zatrzymanymi obchodzono się wyjątkowo brutalnie. Intensywne śledztwo, połączone z biciem i maltretowaniem podejrzanych, było prowadzone przez liczną grupę funkcjonariuszy MO. Jak ustalili prowadzący postępowanie prokuratorzy IPN, do najbardziej drastycznych scen dochodziło na komisariacie milicji w poznańskiej dzielnicy Grunwald.
- Już w 1956 r. głośno mówiło się, że milicjanci brali udział w odwecie na zatrzymanych uczestnikach Czarnego Czwartku. Zresztą w kilku przypadkach tymi zatrzymanymi i prześladowanymi były osoby zupełnie przypadkowe, które w ogóle w Poznańskim Czerwcu nie brały udziału, wyszły np. z domu i na ulicy zostały zatrzymane przez milicję - podkreślił prokurator Sławeta.
Nigdy nie udało się dokładnie ustalić, ile osób faktycznie zginęło w powstaniu, a ile zostało zatrzymanych przez funkcjonariuszy bezpieki w późniejszych dniach i tygodniach. Nie wszyscy aresztowani znaleźli się bowiem w wykazach. Już wcześniej badacze wydarzeń Poznańskiego Czerwca '56 stwierdzili, iż brak jest dokładnych danych o osobach przebywających m.in. w PUBP w Poznaniu przy ul. Wierzbięcice, na komendzie MO przy ul. Matejki oraz w aresztach zastosowanych przez LWP w koszarach na Golęcinie i Biedrusku. Według dokumentów, które już zostały odtajnione, szacuje się, że prokurator generalny PRL w dniu 17 lipca 1956 r. wydał decyzję o zastosowaniu aresztu wobec 323 osób spośród 764 zatrzymanych, zaś Prokuratura Wojewódzka w Poznaniu zgromadziła materiały oskarżające w odniesieniu do 58 osób.
Jedno dzisiaj jest pewne ponad wszelką wątpliwość: zatrzymanych i przetrzymywanych w milicyjnych aresztach czy pokojach zatrzymań poddawano śledztwu z najbardziej brutalnymi torturami. Rannych pozostawiano bez opatrzenia, niektórych po pobiciu przez funkcjonariuszy wypuszczano do domów z odbitymi nerkami, połamanymi kończynami...
- Co ciekawe, już wówczas poznańska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie milicyjnej brutalności, prześladowań, kilku funkcjonariuszy zostało aresztowanych. Jak na owe czasy prokuratura zachowała się dość odważnie. Niestety, nigdy nie skierowano przeciwko milicjantom aktów oskarżenia, a sprawy były stopniowo umarzane - powiedziała nam prokurator Mirosław Sławeta z poznańskiego IPN.
Pracownikom poznańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, którzy prowadzą wielowątkowe śledztwo w sprawie tego powstania, udało się dotrzeć do kilku osób - represjonowanych w owczym czasie - i je przesłuchać. Jednoznacznie potwierdziły one tezy o wyjątkowej, odwetowej wręcz brutalności funkcjonariuszy milicji. Niestety, sprawę komplikuje fakt, iż nie zachowały się do dziś żadne materiały prokuratorskie z 1956 r., które mogłyby pomóc w identyfikacji tych spośród milicjantów, którzy wówczas nadużywali swoich uprawnień, represjonując uczestników Poznańskiego Czerwca '56.
- Z zeznań świadków wynika, że do tych drastycznych wydarzeń: bicia, torturowania zatrzymanych, dochodziło już w ciągu pierwszych trzech dni od wybuchu powstania. A bicia i prześladowania były zjawiskiem masowym, było na to przyzwolenie Komendy Głównej MO, co zresztą ma swoje odzwierciedlenie w aktach naszego śledztwa - powiedział nam prokurator Sławeta.
Prowadzącym śledztwo udało się również ustalić personalia kilku z funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, którzy pełnili służbę w dniach, kiedy na ulicach Poznania toczyły się walki. Prowadzący postępowanie nie chcą jednak w chwili obecnej zdradzić, czy udało się ustalić czynny udział któregoś z nich w biciu zatrzymanych poznaniaków. Prokuratorzy przesłuchali też dwóch byłych sekretarzy KC PZPR. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że najprawdopodobniej akt oskarżenia przeciwko konkretnym funkcjonariuszom MO może się jednak pojawić. Przesłuchiwani milicjanci - na razie w charakterze świadków - zostali pouczeni o przysługującej im możliwości odmowy udzielania odpowiedzi na pytania, które w efekcie zmieniłyby ich status - ze świadka na oskarżonego.
- Czynności w tej materii są prowadzone. Gdyby okazało się, że istnieją dowody potwierdzające udział tych milicjantów w zdarzeniach, a te dowody były wystarczające do postawienia im konkretnych zarzutów, to tak właśnie się stanie - przyznaje prowadzący dochodzenie prokurator Mirosław Sławeta.
Wojciech Wybranowski, Poznań

Osoby, które posiadają informacje dotyczące opisanych wydarzeń, proszone są o kontakt z Instytutem Pamięci Narodowej w Poznaniu: ul. Rolna 45a,
61-487 Poznań, tel. sekr. (61) 835 69 06
Nasz Dziennik 24-06-2004

Autor: DW