Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Miłe złego początki

Treść

Tego nikt się nie spodziewał - polscy piłkarze przegrali z reprezentacją USA aż 1:6 (1:3) w swym drugim meczu na rozgrywanych w Kanadzie mistrzostwach świata do lat 20. Klęska jest tym bardziej zaskakująca, iż kilka dni wcześniej podopieczni Michała Globisza w znakomitym stylu odprawili z kwitkiem samą Brazylię. Teraz jednak zagrali o kilka klas gorzej i aby myśleć o pozostaniu w turnieju, muszą wygrać kolejne spotkanie - jutro z Koreą Płd. Będzie to niezwykle trudne.

Piłka młodzieżowa jest nieprzewidywalna i często padają w niej wyniki niespodziewane, czasem szokujące. Mimo to chyba nikt nie sądził, iż Amerykanie udzielę Polakom tak surowej lekcji futbolu i mocno sprowadzą ich na ziemię. Tym bardziej, że nasi także drugi swój występ w Montrealu rozpoczęli znakomicie. Nie minęło pięć minut, a Biało-Czerwoni wygrywali. Po kapitalnym podaniu Patryka Małeckiego w sytuacji sam na sam z Chrisem Seitzem znalazł się Dawid Janczyk i z zimną krwią ją wykorzystał. Było zatem 1:0 i... być może szkoda, że ta bramka tak szybko padła. Nasi chyba bowiem uwierzyli, że skoro pokonali Brazylię, a Amerykanom tak łatwo strzelili pierwszego gola, to nic złego stać się im nie może. To było bardzo błędne myślenie. Pięć minut później było już bowiem 1:1. Po dośrodkowaniu z prawej strony Danny Szetela wspaniałym uderzeniem głową nie dał szans Bartoszowi Białkowskiemu. Jak to jednak możliwe, że rosły Amerykanin tak łatwo doszedł do pozycji strzeleckiej, skoro w polu karnym znajdowało się aż pięciu naszych reprezentantów? Stracony gol podciął skrzydła Polakom, a rywalom dodał wiatru w żagle. Przez kolejne długie minuty podopieczni Globisza nie byli w stanie przeprowadzić składnej akcji, a przeciwnicy atakowali niemal non stop. W 20 min było 2:1 dla USA - tym razem Freddie Adu przeprowadził efektowny rajd, po czym uderzył z wielką siłą z bardzo ostrego kąta - piłka odbiła się od słupka i wpadła do naszej bramki. Grający szybko, składnie, świetnie przygotowani fizycznie Amerykanie mogli w kolejnych minutach podwyższyć wynik, ale na przeszkodzie stawał im dobrze broniący Białkowski. Nic jednak nie mógł poradzić w 45 min, gdy ponownie pokonał go Adu.
Wynik był zatem zły, ale jeszcze łudziliśmy się, że po przerwie Polacy ruszą do odrabiania strat. Nic z tego. W 51 min było po sprawie - dokładne, prostopadłe podanie wykorzystał Szetela i płaskim strzałem nie dał szans Białkowskiemu. Większość naszych piłkarzy w tym momencie najchętniej zeszłaby z boiska, ale niestety to nie był koniec. Polskiego bramkarza pokonali jeszcze Josmer Altidore i ponownie Adu i w ten sposób pogrom stał się faktem. - Ten wynik jest konsekwencją gry w dziesiątkę przeciw Brazylii. Jeszcze nie odbudowaliśmy się po tamtym pojedynku. Po stracie drugiego gola moi piłkarze podłamali się i nie byli już w stanie dać z siebie czegoś więcej. Amerykanie wygrali zasłużenie, mają znakomitych graczy świetnie wyszkolonych technicznie, przygotowanych fizycznie i taktycznie - powiedział po meczu trener Globisz. Młodzi Polacy schodzili z boiska kompletnie załamani, ale mistrzostwa jeszcze się dla nich nie skończyły. Mają kilka dni na odbudowanie się fizycznie i psychicznie. Taka klęska bardzo boli, ale z drugiej strony jeśli ktoś wygrał z Brazylią to znaczy, że ma ogromny potencjał. Nasi wciąż mają wielką szansę awansować do 1/8 finału. Muszą tylko w piątek znaleźć sposób na Koreańczyków, co nie będzie łatwe, ale wykonalne!
Piotr Skrobisz

Wyniki grupy D: Polska - USA 1:6 (1:3). Dawid Janczyk (5.) - Freddie Adu (20., 45., 85.), Danny Szetela (10. - głową, 51.), Josmer Altidore (70.). Polska: Bartosz Białkowski - Ben Starosta, Jarosław Fojut, Krzysztof Strugarek, Artur Marciniak (67. Paweł Adamiec) - Mariusz Sacha (46. Jakub Szałek), Adam Danch, Grzegorz Krychowiak (55. Adrian Marek), Tomasz Cywka - Patryk Małecki, Dawid Janczyk. Brazylia - Korea Płd. 3:2 (1:0). Alexandre Pato (48., 59.), Amaral (35.) - Shim Young Sung (83.), Shin Young Rok (89.).

Tabela


1. USA 2 4 7:2
2. Brazylia 2 3 3:3
3. Polska 2 3 2:6
4. Korea 2 1 3:4

"Nasz Dziennik" 05.07.07

Autor: aw