Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mieszanie w usługach

Treść

Sejmowa komisja europejska opowiedziała się za jak najszybszą liberalizacją europejskiego rynku usług z zastosowaniem reguły kraju pochodzenia, popierając w tym zakresie dotychczasowe stanowisko rządu. Wszystko jednak wskazuje na to, że nie jest to stanowisko ostateczne i rząd - pod naciskiem krajów starej Unii - ustąpi.

Za jak najszybszą liberalizacją europejskiego rynku usług opowiedziała się sejmowa Komisja ds. Unii Europejskiej. W stanowisku na temat projektu unijnej dyrektywy usługowej komisja poparła działania rządu i polskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego zmierzające do uchwalenia tego dokumentu. Komisja opowiedziała się za zachowaniem w dyrektywie zasady państwa pochodzenia, która stanowiła oś sporów podczas minionego szczytu UE. Na tym spotkaniu szefowie 25 państw członkowskich nie zdołali dojść do porozumienia co do treści wspomnianej dyrektywy, poprzestając na uzgodnieniu, że projekt nie zostanie definitywnie wycofany i będzie przedmiotem dalszych negocjacji. Prawdopodobnie jednak treść dyrektywy zostanie gruntownie przerobiona, tak aby pozwalała na zachowanie "europejskiego modelu socjalnego".
- Polskę satysfakcjonuje ten kompromis - oświadczył premier Marek Belka po zakończeniu obrad szczytu. To dyplomatyczne stwierdzenie nie przesłania jednak faktu, że liberalizacja unijnego rynku usług nie będzie łatwa i z pewnością nie nastąpi szybko. A tymczasem jest ona jednym z podstawowych elementów Strategii Lizbońskiej, która ma pchnąć Unię na tory przyspieszonego rozwoju i pozwolić jej na dogonienie lub przynajmniej zmniejszenie dystansu wobec Stanów Zjednoczonych. - Nie mogliśmy abstrahować od reakcji społecznych - przyznał Belka, nawiązując do narastającego oporu wobec liberalizacji usług w społeczeństwie francuskim. Unijni przywódcy obawiają się, że sprzeciw wobec dyrektywy może doprowadzić do odrzucenia przez Francuzów w nadchodzącym referendum konstytucji unijnej.
Dlaczego dyrektywa wzbudza tak silny opór w krajach starej Unii, zwłaszcza w Niemczech i Francji? Otóż dyrektywa nie tylko otwiera poszczególne państwa UE na świadczenie usług przez firmy z innych państw UE, ale także wprowadza do tego sektora elementy "nieuczciwej konkurencji". Zawarta w niej reguła państwa pochodzenia oznacza, że wobec usługodawcy świadczącego usługi na terenie innego państwa członkowskiego należy stosować przepisy jego państwa macierzystego, tj. tego, w którym ma siedzibę. Właśnie to państwo ma też odpowiadać wobec konsumentów za jakość i bezpieczeństwo świadczonej usługi. Jeśli więc jakiś kraj przestrzega na swoim terytorium wysokich standardów socjalnych, płacowych, bezpieczeństwa i higieny pracy, bezpieczeństwa żywności itp., to jego firmy musiałyby przestrzegać tych standardów zarówno wtedy, gdy działają u siebie, jak i wtedy, gdy świadczą usługi w innym kraju członkowskim. Byłyby przy tym narażone na nieuczciwą konkurencję ze strony firm zarejestrowanych w krajach o najniższych standardach, ponieważ ich koszty byłyby w związku z tym niższe. Problem jest poważny, ponieważ w starej Unii w sektorze usług powstaje aż 70 proc. PKB. Zachodzi też obawa, że pod rządami wspomnianej reguły kraju pochodzenia zagrożone będą prawa konsumentów, którzy zostaną zmuszeni do dochodzenia sprawiedliwości na podstawie prawa obcego państwa.
Dla Polski dyrektywa usługowa mogłaby okazać się korzystna, ponieważ polskie standardy socjalne i płacowe daleko odbiegają od zachodnich. Jednocześnie jednak na naszym krajowym rynku pojawiłaby się konkurencja z krajów bałtyckich, prowadząc do obniżenia dochodów z działalności usługowej rodzimych usługodawców w takich dziedzinach, jak budownictwo, sprzątanie, opieka nad dziećmi i chorymi etc. Nawet Komisja Europejska przyznała, że nie jest w stanie oszacować skutków finansowych zamieszania na unijnym rynku, jakie w efekcie powstanie.
Rząd polski popiera dyrektywę usługową, chciałby jednak wyłączyć spod jej działania gry losowe i usługi zdrowotne finansowane z pieniędzy publicznych. Rząd stoi także na stanowisku, że usługi pocztowe, usługi związane z zarządzaniem lotniskiem i obsługą ładunków oraz usługi z zakresu pomocy społecznej nie powinny być objęte zasadą państwa pochodzenia.
Małgorzata Goss

"Nasz Dziennik" 2005-03-24

Autor: ab