Między ustami a brzegiem pucharu...
Treść
Z dr. Zbigniewem Girzyńskim, historykiem i posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Wojciech Wybranowski
Zakończyły się wakacje parlamentarne, ale zdaje się, że po wakacjach ten parlament już długo pracować nie będzie... Przed nami przedterminowe wybory?
- Mimo naszych usilnych starań nie udało się zapewnić dla rządu Jarosława Kaczyńskiego większości w parlamencie. Platforma Obywatelska konsekwentnie od samego początku ten rząd zwalczała i zrobi wszystko, aby doprowadzić do jego obalenia. Natomiast nasi byli koalicjanci z LPR i Samoobrony przedłożyli interes osobisty jednego ze swoich liderów nad interes państwa. Dziś nasz rząd jest bezpardonowo zwalczany zarówno przez liberałów i postkomunistów z PO i SLD, do czego się już przyzwyczailiśmy, jak też przez LPR i Samoobronę. Nie da się ani skutecznie rządzić, ani naprawiać Polski, ani nawet sprawnie administrować w dłuższej perspektywie czasowej, nie mając większości w Sejmie i będąc zaciekle atakowanym przez wszystkich pozostałych. To skłania nas do tego, aby ta kadencja parlamentu uległa skróceniu.
Jednak parlamentu nie da się rozwiązać bez poparcia Platformy Obywatelskiej. Roman Giertych powiedział, że Tusk będzie "frajerem", jeśli się zgodzi na przedterminowe wybory.
- Między ustami a brzegiem pucharu wiele się jeszcze zdarzyć może... Teoretycznie poza 150 posłami Prawa i Sprawiedliwości może się jeszcze znaleźć ponad 80 z innych ugrupowań, którzy zadeklarują wpieranie rządu i będą konsekwentnie popierać go w głosowaniach. Nie widzę powodów, dla których posłowie Samoobrony czy LPR muszą wspierać awanturnicze poczynania liderów swoich ugrupowań, zamiast dalej realizować wspólnie z PiS politykę "Solidarnego państwa". Przecież wyborcy LPR i Samoobrony nie chcą Polski liberalnej i powrotu postkomunistów. Dlaczego więc Roman Giertych i Andrzej Lepper próbują wspólnie z PO i SLD obalać ten rząd? Dlaczego chcą powołać rząd, na czele którego stanąłby polityk PO? - taki pomysł na konferencji prasowej ogłosił Andrzej Lepper. To nie PiS, ale Samoobrona i LPR doprowadziły do utraty większości przez rząd Jarosława Kaczyńskiego i odpowiadają za efekt tego działania, czyli przedterminowe wybory. Staraliśmy się tonować wystąpienia Andrzeja Leppera i Romana Giertycha, prosiliśmy wielokrotnie o rozwagę i spokój, apelowaliśmy o odpowiedzialność wobec Polski i zadań, jakie stoją przed nami. Nic to nie dało. Zwłaszcza Roman Giertych, zamiast tonować swoje wystąpienia i przekonywać partnerów z Samoobrony do pozostania w koalicji, jeszcze bardziej nakręcał spiralę wzajemnych napięć. Nad interes Polski przedłożył własny interes, a właściwie interes cynicznej gry, którą prowadzi.
Mówi Pan o grze, a przecież każdy z tych polityków szermuje sloganami o "dobru Polski", "polskiej racji stanu" czy w łagodniejszej wersji - "interesie Polaków".
- LPR samodzielnie nie ma szans dostać się do parlamentu. Roman Giertych roztrwonił dorobek tej partii, eliminując z jej szeregów tak doświadczonych polityków, jak Jan Olszewski, Antoni Macierewicz, Gabriel Janowski, Jan Łopuszański, Anna Sobecka, Bogusław Kowalski, Piotr Krutul i wielu innych. W efekcie tych działań poparcie dla Ligi stopniało i partia ta nie istnieje w świadomości wyborców. Jedyną szansą dla Romana Giertycha jest przyłączenie się do Samoobrony i próba wejścia do Sejmu przy dużo mniejszym niż w poprzednich wyborach, ale większym niż w przypadku samej LPR poparciu społecznym deklarowanym dla tego ugrupowania. Ponadto, biorąc pod uwagę charakter i doświadczenie w eliminowaniu wewnątrzpartyjnej konkurencji, Roman Giertych prowadzi grę w celu wyeliminowania Andrzeja Leppera. W jej efekcie wkrótce pozbędzie się go, tak jak wcześniej uczynił to z politykami, o których wspomniałem przed chwilą - i sam stanie na czele LiS, który de facto stanie się formacją złożoną z Romana Giertycha i jego współpracowników z Młodzieży Wszechpolskiej. Dziwię się, że posłowie Samoobrony, pozbawieni dziś sprawnego kierownictwa - ponieważ Andrzej Lepper zagubił się, zajęty swoją trudną sytuacją prawną i oddał całkowicie pole Romanowi Giertychowi - godzą się na ten scenariusz.
Nie można się było zgodzić na powołanie komisji śledczej ds. CBA? Rząd, koalicja być może wciąż by trwały...
- Politycy Samoobrony uczyniliby najlepiej, jeśliby pozwolili spokojnie zakończyć śledztwo prowadzone przez prokuraturę w sprawie tzw. afery gruntowej. W ten sposób cała sprawa zostałaby wyjaśniona na gruncie prawa, koalicja pokazałaby jedność w walce z plagą korupcji, a Andrzej Lepper, jeśli jest przekonany o swojej niewinności, miałby możliwość jej dowieść i oczyścić się z zarzutów. Był taki moment, kiedy takie stanowisko w Samoobronie zdawało się dominujące. To pozwoliłoby wyjaśnić sprawę i zachować koalicję. Niestety, tak się nie stało. Politycy Samoobrony posłuchali podszeptów Romana Giertycha i doprowadzili do rozpadu koalicji, osłabienia własnej pozycji politycznej, a jeśli dojdzie do wyborów i wystartują w nich w ramach LiS - doprowadzą do wyeliminowania się z parlamentu na rzecz działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, o ile w ogóle to ugrupowanie przekroczy próg wyborczy.
LPR zapewne przetrwa, ale zbliża się chyba koniec Samoobrony. Lepperowi grozić mogą zarzuty składania fałszywych zeznań; wówczas naturalnym szefem LiS zostaje Roman Giertych. Nie dziwi Pana to, że Samoobrona tak łatwo daje się "połknąć" Lidze?
- Roman Giertych przekonał do tego Andrzeja Leppera, a pozostali politycy Samoobrony boją się wyrazić swoją opinię, ponieważ mogą być wówczas posądzeni o zdradę swojego przewodniczącego. Gdyby Andrzej Lepper bardziej wsłuchiwał się w bardzo stonowane opinie chociażby Krzysztofa Filipka, polityka doświadczonego, posła drugiej kadencji, swego czasu - jako minister w kancelarii premiera z ramienia Samoobrony - odpowiadającego za sprawy relacji koalicyjnych, a nie ulegał namowom chociażby Krzysztofa Sikory, który jako poseł pierwszej kadencji zdaje się, że swoimi radami doprowadzi do tego, że będzie to i dla niego, i dla jego kolegów z partii kadencja ostatnia - to nie byłoby tego dzisiejszego kryzysu. Rząd koalicyjny działałby dla dobra Polski do 2009 r. z ogromnymi szansami na przedłużenie tego mandatu podczas kolejnych wyborów.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-08-21
Autor: wa