Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Medal parzył sumienie

Treść

Ojciec Aldo Trento, misjonarz, który opiekuje się osobami pozostającymi w stanie śpiączki, zwrócił prezydentowi Giorgio Napolitano jedno z najwyższych państwowych odznaczeń - Order Kawalera Gwiazdy Solidarności Włoskiej. Uczynił to na znak protestu, ponieważ państwo włoskie nie ochroniło życia Eluany Englaro. Zakonnik podkreślił, iż jego wieloletnie doświadczenie pokazuje, że przypadki takie jak jej niejednokrotnie znajdują szczęśliwe zakończenie.

Od 20 lat o. Aldo Trento jest misjonarzem w Paragwaju, dyrektorem kliniki dla terminalnie chorych w Asunción. W dowód uznania za wieloletnią posługę na rzecz najbardziej potrzebujących 2 czerwca br. otrzymał z rąk prezydenta Włoch Giorgio Napolitano Order Kawalera Gwiazdy Solidarności Włoskiej. Jednak gdy Napolitano odmówił podpisania specjalnego dekretu mogącego uratować życie Eluany i została ona pozbawiona pokarmu oraz wody, zakonnik zwrócił odznaczenie. "Jak mógłbym ja, włoski obywatel, przyjąć taki order od Pana, który swoim działaniem w imieniu Republiki Włoskiej przyzwolił na śmierć Eluany?" - napisał o. Trento w uzasadnieniu swojej decyzji. "Jak prezydent może mi ofiarować Gwiazdę Solidarności? Wziąłem ją i odesłałem do włoskiej ambasady w Paragwaju" - powiedział, cytowany przez serwis Zenit.org.
W rozmowie z włoską gazetą "Il Foglio" duchowny podkreślił, iż obecnie zajmuje się kilkoma pacjentami, którzy znajdują się w stanie podobnym do tego, w jakim przez 17 lat pozostawała Eluana, uśmiercona 9 lutego w klinice w mieście Udine. - Jak mógłbym więc przyjąć na spokojnie to, co zdarzyło się z Eluaną? - podkreślił. I dodał, że w posłudze chorym wielokrotnie spotykał się z przypadkami, kiedy chorzy, którym nikt nie dawał nadziei, odzyskiwali sprawność. - Myślę o małym Viktorze, dziecku w śpiączce, który teraz zaciska swoje piąstki. Wszystko, co robimy, to karmienie go przez rurkę. W obliczu takiej sytuacji, jak mógłbym nie zareagować na krzywdę Eluany? - zaznaczył. Zakonnik przywołał także inne zdarzenie. - Przyprowadzono do nas zupełnie nagą dziewczynę, prostytutkę w śpiączce, którą wyrzucono z jednego ze szpitali. Ma na imię Patricia i ma 19 lat. Zajęliśmy się nią, umyliśmy. I po kilku dniach dziewczyna zaczęła poruszać oczami - relacjonował o. Trento. Przypomniał też historię 11-letniej Celeste, która cierpi na bardzo poważną formę białaczki i nigdy wcześniej nie była pod specjalistyczną opieką. - Przyniesiono ją do mnie po to tylko, aby ją pochować. Obecnie Celeste wychodzi na spacery, śmieje się - powiedział zakonnik. Jak podkreślił, nie wolno ograniczać człowieka jedynie do procesów chemicznych. - Jestem ojcem chrzestnym wielu spośród tych chorych ludzi. Nie uprzykrza mi się widok ich chorych ciał. Gdybyście też mogli zobaczyć, z jaką pokorą i szacunkiem nasi lekarze zajmują się tymi osobami - podkreślił.
Marta Ziarnik
"Nasz Dziennik" 2009-02-19

Autor: wa