McCain przegrywa 4 procentami
Treść
Na siedem dni przed wyborami prezydenckimi w USA przewaga kandydata Demokratów Baracka Obamy nad Johnem McCainem zmniejszyła się do ok. 4 proc. przy 2,9 proc. marginesie błędu. Z przeprowadzonego dla agencji Reutersa sondażu wynika, że na senatora z Illinois chce głosować 49 proc. respondentów, podczas gdy na jego rywala - 45 procent. Obydwaj kandydaci po tym, jak zmierzą się ze sobą w Pensylwanii, podejmą walkę w stanach Północna Karolina - McCain i Wirginia - Obama.
Pensylwania jest dla ciemnoskórego kandydata na prezydenta wyjątkowo trudnym terenem walki ze względu na to, iż zdecydowana większość tutejszego elektoratu to biali wyborcy - robotnicy. Ponadto stan ten zawsze był bastionem Republikanów, podobnie zresztą jak i Wirginia oraz Północna Karolina. Wraz ze zbliżaniem się terminu głosowania, przewaga Obamy nad senatorem z Arizony maleje. Wyniki najnowszych sondaży nie pozostawiają złudzeń - McCain przegrywa już tylko 4 procentami. Wprawdzie nie sposób przewidzieć, czy weteran z Wietnamu zwycięży w finalnym starciu, jakim będzie głosowanie 4 listopada, ale wszystko wskazuje na to, że wbrew życzeniom liberalnych mediów oraz niektórych komentatorów ma on realną szansę na objęcie najwyższego urzędu w państwie.
Znamienne i pesymistyczne dla Obamy wydają się nieoficjalne jeszcze wyniki głosowania w uchodzącej za najbardziej liberalny stan - Kalifornii. Wprawdzie nie są jeszcze znane oficjalne wyniki, ujawniono jednak liczbę. Kilka dni temu sondaże dawały Barackowi Obamie 18 proc. przewagi w tym stanie, jednak rzeczywistość okazała się inna. W tym najbardziej liberalnym stanie w USA głosowało 99 tys. wyborców republikańskich i 96 tys. zwolenników Demokratów. Na 210 tys. oddanych głosów Demokraci uzyskali zaledwie tysiąc głosów przewagi, co oznacza, że pozycja Demokratów znacząco osłabła. Wprawdzie Barack Obama miał w Kalifornii zapewnione zwycięstwo, ale jeśli obecna tendencja utrzyma się, może się okazać, iż w 2012 r. stan ten poprze Republikanów.
W Stanach Zjednoczonych coraz częściej mówi się o potencjalnej kandydaturze Sarah Palin w prezydenckich wyborach w 2012 roku. Mówi się nawet, że obecna kampania McCaina, w której gubernator Alaski aktywnie uczestniczy, stanowi wstęp do właściwej batalii o fotel prezydencki za cztery lata. - Sarah Palin absolutnie wypracowała sobie prawo do ubiegania się o fotel prezydenta w wyborach w 2012 r. - stwierdził Greg Mueller, jeden z głównych strategów Partii Republikańskiej. Dodał, że gubernator Alaski stanowi "nadzieję" konserwatystów. W opinii Muellera, nawet w przypadku przegranej Republikanów w tegorocznych wyborach i jeśli w wyniku potencjalnego zwycięstwa McCain zdecyduje się tylko na jedną kadencję, Sarah Palin jako ekonomiczna populistka oraz kandydatka reprezentująca tradycyjne amerykańskie wartości do 2012 r. będzie w pełni gotowa do ubiegania się o fotel w Białym Domu. Jeżeli duet McCain - Palin przegra w tegorocznym głosowaniu, to zdaniem eksperta, w przeciwieństwie do Palin, John McCain nie będzie miał żadnych szans na zwycięstwo w kolejnych wyborach. Należy zatem podejrzewać, że w ogóle nie podejmie walki.
Tymczasem przed sądem w Tennesse stanęli dwaj mężczyźni deklarujący się jako "neonaziści" - Paul Schlesselman i Daniel Cowart, których oskarżono o nielegalne posiadanie broni oraz planowanie spisku na życie ciemnoskórego senatora z Illinois. Barack Obama miał być jedną ze 100 osób z Tennesse, na życie których zamierzali się targnąć.
Anna Wiejak
"Nasz Dziennik" 2008-10-29
Autor: wa