Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Masters Cup

Treść

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski przegrali wczoraj 3:6, 7:6 (7-4), 3:6 z Francuzem Fabricem Santoro i Serbem Nenadem Zimonjicem w meczu Grupy Złotej rozgrywanego w Szanghaju turnieju Masters Cup. To druga porażka polskiego debla w tej imprezie.

W kończącym tenisowy sezon turnieju w Szanghaju gra osiem najlepszych par świata. Już sam udział w tej imprezie jest wielką nobilitacją, przed Fyrstenbergiem i Matkowskim występował w niej tylko jeden Polak, i to z sukcesami, Wojciech Fibak. Zapisał na koncie po dwa finałowe zwycięstwa: w 1976 r. w parze z Niemcem Karlem Meilerem oraz dwa lata później z Holendrem Tomem Okkerem. Najlepsi aktualnie polscy debliści nie pójdą raczej w ślady naszego najlepszego tenisisty, ale i tak zdobytego doświadczenia i obycia nikt im nie odbierze. Wczoraj nasi reprezentanci walczyli z Santoro i Zimonjicem. Pojedynek był emocjonujący i wyrównany, trwał dwie godziny i 16 minut, niestety z udanym finałem dla rywali. Pierwszy set rozstrzygnął się w czwartym gemie, kiedy Francuz z Serbem przełamali serwis Fyrstenberga i objęli prowadzenie 3:1, pewnie utrzymując je do samego końca. Druga odsłona dostarczyła wielu wrażeń i zwrotów akcji. Polacy wygrywali już 2:1 i 40:0 w czwartym gemie (przy podaniu Santoro), ale nie zdołali wykorzystać szansy. Później lepiej prezentowali się przeciwnicy, którzy prowadzili 5:4 i - przy własnym serwisie - 40:15. Nasi obronili jednak dwa meczbole i niedługo później wygrywali 6:5. Po chwili był już remis, a w tie-breaku górą byli Polacy.
O wszystkim miał zatem zadecydować trzeci set. Po krótkiej przerwie Polacy wyszli na kort lekko zdenerwowani i zmęczeni, w efekcie rywale łatwo zdobyli trzy gemy. Za moment było 4:1 i 5:2 i wydawało się, że jest już po meczu. Ale nie, nasi obronili dwa meczbole, po czym doprowadzili do stanu 3:5 i 40:30 w dziewiątym gemie. Niestety, końcówka należała do Santoro i Zimonjica.
W drugim wczorajszym spotkaniu Grupy Złotej Szwed Jonas Bjoerkman i Białorusin Maksim Mirnyj (w poniedziałek pokonali Polaków) wygrali z Markiem Knowlesem z Bahamów i Danielem Nestorem z Kanady (nasi zmierzą się z nimi jutro) 4:6, 6:4, 7:6 (7-2). Bjoerkman i Mirnyj z dwoma zwycięstwami na koncie otwierają tabelę, nasi z dwiema porażkami ją zamykają.
Piotr Skrobisz



Mówi Mariusz Fyrstenberg:
Wyrównany mecz, który mogliśmy wygrać, ale oni znów potwierdzili, że jeszcze są od nas trochę lepsi. Myślę, że potrzebujemy jeszcze roku gry wśród czołowych debli, żeby z nimi zacząć na dobre wygrywać. Na razie udało nam się to tylko raz [w trzeciej rundzie Australian Open - przyp. red.], a pozostałe mecze przegraliśmy. Są od nas bardziej doświadczeni, trochę lepsi technicznie i znacznie silniejsi - to szczególnie widać było przy wymianach piłek przy siatce. W ostatnich sezonach znacznie poprawiliśmy ten element gry, ale wciąż nam sporo brakuje do najlepszych. Podstawową przyczyną porażki był słaby procent pierwszego serwisu, zresztą mieliśmy ten sam problem w pierwszym meczu. Co prawda dzisiaj zagraliśmy lepiej niż dwa dni temu, ale nie trafiając pierwszego podania, przy drugim byliśmy narażeni na agresywniejsze returny i tym samym przeciwnicy mogli nas spychać za linię główną. Mamy na koncie dwie porażki, więc nasze szanse na awans do półfinału są już minimalne, rzędu kilku procent. Musielibyśmy liczyć na korzystny układ wyników piątkowych meczów, czyli pokonać Knowlesa i Nestora w dwóch szybkich setach i liczyć na łatwą porażkę Santoro i Zimonjica z Bjoerkmanem i Mirnym. Wtedy będzie istotna liczba gemów.
PAP

"Nasz Dziennik" 2006-11-16

Autor: wa