Masakra w kampusie
Treść
33 osoby zginęły wczoraj podczas dwóch strzelanin w kampusie Uniwersytetu Wirginia w miejscowości Blacksburg - poinformowali przedstawiciele amerykańskich władz. Według telewizji CNN 29 osób odniosło obrażenia.
Według polskiej ambasady wśród wykładowców i studentów tej uczelni mogą znajdować się Polacy, ale placówka dyplomatyczna nie potrafiła wczoraj wieczorem potwierdzić tej informacji.
Policja podała, że napastnik zginął. Była to największa tragedia w historii amerykańskiego szkolnictwa. Według niektórych mediów napastników było dwóch. Jeden popełnił samobójstwo, a drugi został schwytany przez policję.
Wiadomości o strzelaninie "przejęły zgrozą" prezydenta George'a W. Busha - podał Biały Dom.
Do szpitali w okolicy przyjęto 29 osób, które zostały postrzelone lub doznały innych obrażeń.
Według telewizji FOX News do pierwszej strzelaniny doszło ok. 7.15 na czwartym piętrze akademika West Ambler Johnston, w którym było zakwaterowanych 895 osób. Zginęła tam co najmniej jedna osoba, a wiele innych zostało postrzelonych. Niektórzy w panice wyskakiwali z okien budynku.
Dwie godziny poźniej doszło do strzelaniny w budynku Norris Hall na przeciwległym krańcu kampusu. Niektóre ofiary zginęły w salach wykładowych. Wiele osób w panice uciekało z kampusu.
Wszystkie wejścia do kampusu zostały zamknięte, odwołano wszystkie zajęcia. Władze uczelni zaleciły studentom pozostanie w budynkach i niezbliżanie się do okien.
Na Uniwersytecie i Politechnice Wirginii studiuje 25 tys. studentów.
Niecały rok temu doszło do strzelaniny na tym samym uniwersytecie. W sierpniu 2006 roku, w dniu rozpoczęcia nauki, kampus uczelni zamknięto, kiedy na jego terenie ukrył się uciekinier z więzienia. W pobliżu kampusu zginął wówczas zastępca miejscowego szeryfa.
(KOS, PAP)
"Dziennik Polski" 2007-04-17
Autor: wa