Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Manipulacje prawem

Treść

Zagraniczne sieci handlowe czują się w Polsce coraz swobodniej. Z roku na rok wzrasta liczba nowych wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Nowe markety powstają już nie tylko w dużych miastach, ale coraz liczniej w niewielkich miasteczkach, niszcząc tym samym drobny handel. Niejednokrotnie ich powstanie związane jest z obchodzeniem lub wręcz łamaniem prawa.
W ciągu najbliższych kilku lat w naszym kraju przybędzie największa ilość powierzchni handlowej centrów handlowych spośród wszystkich krajów europejskich. Już dzisiaj jednak rodzimi kupcy sprzedający zazwyczaj w niewielkich sklepikach odczuwają często nieuczciwą konkurencję wielkich marketów. Niemal regułą stało się już w Polsce, że hipermarkety powstają nie na peryferiach dużych aglomeracji, lecz w centrach miast i coraz liczniej pojawiają się w kilkudziesięciotysięcznych miastach, przyczyniając się do upadku rodzimego handlu. Często przy podejmowaniu decyzji o budowie nowego marketu dochodzi też do łamania prawa. Chodzi np. o naruszanie prawa przy wydawaniu zezwolenia na wybudowanie nowego obiektu przez organy administracji - starostów, burmistrzów czy prezydentów miast. Często bez żadnych analiz i podania jakichkolwiek przyczyn stwierdza się, że dana inwestycja nie ma wpływu na środowisko. Gdy nie ma żadnego uzasadnienia takiej decyzji, to trudno nawet zweryfikować, czy jest zgodna ze stanem faktycznym. Wiele kontrowersji budzą jednak przede wszystkim kwestie nieprawidłowości przy obliczaniu powierzchni sprzedaży marketu. Budowa obiektu powyżej 2 tys. m kw. wymaga bowiem np. planu zagospodarowania przestrzennego. Według Zbigniewa Bogdana, prezesa Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Kupców Ziemi Sochaczewskiej, zagraniczni inwestorzy budujący sieci handlowe dopuszczają się manipulowania prawem. Z łatwością budują bowiem obiekty handlowe o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. tam, gdzie ustawodawca dopuścił budowę obiektów jedynie do tej granicy. Omijanie prawa odbywa się np. przez odliczanie od powierzchni sprzedaży przejść między regałami na hali sprzedaży i traktowanie ich jako powierzchni komunikacyjnej. Według Zbigniewa Bogdana, takie przypadki miały miejsce m.in. w Sochaczewie, Wołominie czy Tomaszowie Mazowieckim, co spotyka się z protestami tamtejszych kupców. Przeciwko lokalizacji sklepu Kaufland w Wołominie protestuje Związek Kupców Powiatu Wołomińskiego. Związek zwracał uwagę, że inwestor z premedytacją wprowadzał służby starostwa w błąd. Starosta tamtejszego powiatu wydał jednak zezwolenie na budowę obiektu powyżej 2 tys. m kw., co według Związku jest rażącym naruszeniem prawa. Zdaniem Jana Rakowskiego, prezesa Kongregacji Przemysłowo-Handlowej, tego typu manipulacje mogłaby ukrócić taka zmiana prawa, aby w przepisach znalazło się pojęcie nie powierzchni sprzedaży, lecz powierzchni całkowitej obiektu.
Nie zawsze apele lokalnych organizacji kupieckich o postawienie tamy zagranicznym sieciom spotykają się ze zrozumieniem władz samorządowych. W Augustowie uznania radnych nie zyskała propozycja wprowadzenia dla marketów limitu powierzchni 500 m kw., a burmistrz zapowiada w nowych planach zagospodarowania miejsce na kolejne wielkopowierzchniowe obiekty handlowe.
Artur Kowalski

"Nasz Dziennik" 2005-03-16

Autor: ab