Manchester czy Arsenal? A może Chelsea?
Treść
Już w najbliższą sobotę zainauguruje rozgrywki angielska Premiership - jedna z najlepszych, najciekawszych i na pewno najstarsza piłkarska liga w Europie (pod obecną nazwą funkcjonująca od 11 lat). Fakt ten jest wart odnotowania. Wszak to nad Tamizą grają, i to z powodzeniem, czołowe kluby Starego Kontynentu, to nad Tamizą latem działy się rzeczy wyjątkowo frapujące. Chodzi oczywiście o londyńską Chelsea i rosyjskiego biznesmena Romana Abramowicza, który ma ambicję uczynić z tego klubu prawdziwą potęgę.
I właśnie Chelsea, co jeszcze rok, dwa, pięć lat temu było nie do pomyślenia, usunęła w cień wszelakie działania na transferowym polu takich tuzów, jak Manchester United i Arsenal Londyn. A działo się to w czasie gdy MU sprzedawał najbardziej medialnego piłkarza świata, Davida Beckhama. Bo Abramowicz, jak nikt inny, sięgnął do kieszeni i wysupłał stamtąd grube miliony funtów potrzebne do przekształcenia Chelsea w klub spełniający jego oczekiwania. Co prawda nie udało mu się sprowadzić Raula z Realu Madryt (a oferował 100 milionów euro!), Christiana Vieriego z Interu Mediolan, Thiery'ego Henry'ego z Arsenalu Londyn czy Particka Kluiverta z Barcelony, ale i tak zakupy stołecznego klubu mogą działać na wyobraźnię. Bo w roku, w którym większość klubów, i to tych z najwyższej półki, z trudem wiąże koniec z końcem i na transfery mogła przeznaczyć jedynie grosze, Abramowicz sprowadził do Londynu Juana-Sebastiana Verona z MU (za 15 mln funtów), Damiena Duffa z Blackburn (17), Adriana Mutu z Parmy (15,8) czy Geremiego z Realu Madryt (7). To tylko najgłośniejsze wzmocnienia, a łącznie było ich dziesięć. Czy zatem Chelsea już teraz będzie głównym kandydatem do mistrzostwa Anglii? Na pewno jednym z, ale nie głównym. Jeszcze nie teraz. - Tytułu mistrzowskiego nie można kupić - mówi menedżer Blackburn Rovers, Graeme Souness, i trudno mu nie przyznać racji.
Kto obok londyńczyków walczyć będzie o wygranie Premiership? Na pewno inna ekipa ze stolicy, Arsenal. Mocno podrażniony ubiegłym sezonem, w którym był już niemal pewnym mistrzem, by w ostatniej chwili uznać wyższość Manchesteru United. Ale menedżer "Kanonierów" Arsene Wenger latem nie był zbyt aktywny na transferowym rynku. Ba, stracił 40-letniego bramkarza Davida Seamana i ukraińskiego obrońcę Olega Łużnego (choć w tym przypadku trudno mówić o osłabieniu). Na ich miejsce sprowadził jedynie Jensa Lehmanna z Borussii Dortmund, który ma skutecznie strzec dostępu do bramki i - z głośnych nazwisk - tyle. No, ale Arsenal ma tak mocny skład, że spokojnie może myśleć o tytule...
Trzecim wielkim kandydatem jest nie kto inny, jak aktualny mistrz - Manchester United. Paradoksalnie to właśnie ten klub doznał ostatnio największego ubytku krwi. Do Realu odszedł wspomniany już Beckham, a do Chelsea - Veron. Karierę zakończył francuski obrońca Laurent Blanc. Nie wypalił transfer Brazylijczyka Ronaldinho, o którego mocno zabiegał sir Alex Ferguson. A "nowymi twarzami" w Manchesterze są Kameruńczyk Eric Djemba Djemba (z Nantes), Francuz David Bellion (Sunderland) i ponoć znakomity bramkarz, Amerykanin Tim Howard. W niemal ostatniej chwili sfinalizowano transfery Brazylijczyka Klebersona i Portugalczyka Christiana Ronaldo (kosztował 19 mln euro). Ale mimo odejścia Beckhama i Verona "Czerwone Diabły" wciąż prezentują się doskonale, można nawet zaryzykować twierdzenie, że lepiej niż w zeszłym sezonie. Bo niekiedy kontrowersyjny sir Alex ma to do siebie, że potrafi wszystkie klocki poukładać tak, by funkcjonowały bez zarzutu. Podczas niedawnego tournée po USA Manchester grał wyśmienicie, strzelał wiele bramek, wygrywał mecz za meczem (m.in. z Barceloną, która "podkupiła" Ronaldinho) i potwierdził aspiracje.
Być może do walki o najwyższe cele włączy się jeszcze Liverpool z Jerzym Dudkiem - jedynym Polakiem w Premiership - w składzie. Ubiegły sezon nie był dla tej ekipy najbardziej udany, grała poniżej oczekiwań i na samym finiszu przegrała walkę o Ligę Mistrzów. Ale w Liverpoolu tkwi potencjał, wzmocniony jeszcze rewelacyjnym australijskim lewoskrzydłowym Harrym Kewellem. Nas szalenie ciekawi także - a może przede wszystkim - to, czy francuski menedżer Gerard Houllier postawi na Jerzego Dudka. Reprezentant Polski jest w wybornej formie i ma wielkie szanse na to, aby być numerem jeden.
Manchester czy Arsenal? A może Chelsea? Lub Liverpool? A może jeszcze ktoś inny? Sezon w Premiership zapowiada się rewelacyjnie. Jak zwykle.
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 14-08-2003
Autor: DW