Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Małżeńskie walentynki

Treść

Tak jak grudniowe mikołajki coraz mniej mają wspólnego z kultem św. Mikołaja, tak lutowe walentynki zupełnie zostały przez masową kulturę oderwane od postaci św. Walentego. Analogia tym bardziej staje się zasadna, że zarówno 6 grudnia, jak i 14 lutego zostały bezlitośnie przemielone przez komercyjną maszynkę handlowców, filmowców, reklamodawców itd.
Czerwony krasnal, którego w okresie bożonarodzeniowym bardziej niż "Mikołaj" odpowiednimi imionami powinny być "Promocja", "Świąteczna Okazja" czy kultowa już chyba "Wyprzedaż", nie ma nic wspólnego z wielkodusznym świętym biskupem, który jest symbolem bezinteresownego dobra czynionego innym. A co się stało z prawdą o św. Walentym, patronie zakochanych, od którego imienia mamy tak nagłaśniane od kilku lat w Polsce walentynki? Czy ktoś dziś odważy się powiedzieć, że został on męczennikiem za to, iż udzielał sakramentu małżeństwa wbrew zakazowi władzy świeckiej?
Niedorzeczności ze strony panujących ludzkość w swej historii doświadczyła i doświadcza niemało. Żyjący w III wieku cesarz Klaudiusz II Got zakazał zawierania małżeństw, bo wydawało mu się, że dzięki temu młodzi ludzie chętniej będą służyć w jego armii. Ten zakaz złamał kapłan św. Walenty, który potajemnie błogosławił zakochane pary. I za to został okrutnie ukarany: cesarz nakazał go bić kijami, a następnie ścięto mu głowę (14 lutego 269 lub 270 r.). Autentyczne walentynki powinny być zatem świętem wiernej miłości małżeńskiej, która potrafi pokonać wszelkie prześladowania. Czy są? Czy mówi się w tym dniu o wartości małżeństwa, prawdziwej miłości, otwartej na przyjęcie życia? Raczej nie. Usłyszymy za to dużo o "zakochaniu się" i "zakochanych", o ckliwych "serduszkach", o wszystkim, tylko nie o odpowiedzialnej miłości, nie o wartości życia w małżeństwie i jego nierozerwalności.
Wobec tego wszystkiego cieszą takie inicjatywy, jakie np. podjął Kościół w Australii, aby przywrócić prawdziwe znaczenie Dnia św. Walentego. Kampania miała przypomnieć o potrzebie romantyczności w małżeńskiej miłości na całe życie. Jeżeli już zatem jako katolicy mamy w jakiś sposób świętować walentynki, to niech staną się one okazją do opowiedzenia się za świętym węzłem małżeństwa. W obliczu plagi konkubinatów, promowania związków partnerskich, wychwalania zdrad, jak bardzo takie świadectwo jest dziś potrzebne, nikogo chyba nie trzeba przekonywać.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik  Wtorek, 14 lutego 2012, Nr 37 (4272)

Autor: au