Malta krajem bez ojców?
Treść
Blisko połowa dzieci chrzczonych w ostatnim roku w parafii św. Dominika w stolicy Malty Valetcie miała wpisane w rubryce "ojciec" - "nieznany". Tendencja ta obserwowana jest w całym kraju, jednakże zdarzają się parafie, gdzie współczynnik ten wynosi 80 procent. Ale nie świadczy to o tym, że na Malcie masowo rodzą się dzieci, których matki nie znają ich ojców, lecz jest to związane z tym, iż samotni rodzice mogą korzystać z wielu socjalnych przywilejów.
Informacje te potwierdzają wszystkie maltańskie parafie. Ujawniono je w ramach konferencji "Małżeństwo - quo vadis?" poświęconej swoistemu maltańskiego fenomenowi "społeczeństwa bez ojców".
Wielokrotnie zdarza się tak, że "nieznany ojciec" jest obecny na chrzcie dziecka. Jego nazwisko jest przez młode matki pomijane ze względu na przywileje, jakie zapewnia to niewielkie państwo osobom samotnie wychowującym dzieci. Tylko w 2006 roku prawie 1900 matek otrzymało pomoc na kwotę 8,1 mln euro.
Zdaniem organizatorów konferencji, jest to ogromny problem, który wymaga pilnego rozwiązania. Dodają, że jest to bardzo niepokojąca tendencja, zwłaszcza w kraju do tej pory charakteryzującym się przywiązaniem do wartości rodzinnych i tradycji. Obecnie około 30 proc. dzieci rodzi się na Malcie poza związkiem małżeńskim, a Maltańczycy coraz rzadziej decydują się na małżeństwo. Rośnie także liczba separacji, gdyż rozwody w tym kraju są zabronione. Między rokiem 1995 a 2006 wzrost ten wyniósł 168 procent. Marną pociechą jest to, że ten wskaźnik jest jeszcze daleko w tyle za krajami Europy Zachodniej.
Działania rządu, który roztacza tak szeroki parasol ochronny nad samotnymi matkami, spotkały się z krytyką organizatorów konferencji. Zdaniem jednego z prelegentów o. Paula Galei, zachęcają one młodzież jedynie do coraz wcześniejszej inicjacji seksualnej i rosnącej liczby ciąż u nastolatek. Duchowny pytał jednocześnie, dlaczego taką samą opieką nie są otaczane matki, które zawarły związek małżeński i posiadają kilkoro dzieci, tym samym przyczyniając się dużo bardziej pozytywnie do przyrostu naturalnego. Jego zdaniem, od tego, czy nastąpi poprawa, zależy obecna postawa Kościoła w kraju. Podkreślał, że wobec tych niepokojących objawów Kościół musi silniej podkreślać w swojej nauce ważność i świętość małżeństwa, tak by docierać ze swoim przekazem do coraz młodszych ludzi. Promowanie tych wartości jest, jak dodał, konieczne, gdyż są one we współczesnym świecie zewsząd atakowane.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2009-02-10
Autor: wa