Maleją szanse Amerykanów
Treść
Gazprom w końcu maja zdecyduje, które spośród zagranicznych koncernów będą jego partnerami w zagospodarowywaniu potężnego złoża gazowego Sztokman na Morzu Barentsa. Na ogłoszonej w zeszłym roku "krótkiej liście" potencjalnych partnerów Gazpromu w tym projekcie znalazły się: norweskie Statoil i Hydro, francuski Total oraz amerykańskie Chevron i ConocoPhillips.
Rosyjscy analitycy największe szanse na wejście do konsorcjum sztokmanowskiego dawali dotąd firmom norweskim i amerykańskim. Jednakże po niedawnym wystąpieniu wiceprezydenta USA Dicka Cheneya w Wilnie, w którym ten ostro skrytykował politykę prezydenta Rosji Władimira Putina, w Moskwie zaczęto mówić, że Kreml może zechcieć ukarać Stany Zjednoczone pozbawieniem firm amerykańskich wielomiliardowych kontraktów. Wśród ewentualnych posunięć odwetowych Moskwy wobec firm z USA wymieniano m.in. niedopuszczenie Chevronu i ConocoPhillips do udziału w eksploatacji złoża Sztokman.
Wiceprezes Gazpromu Aleksandr Riazanow zapewnił jednak wczoraj, że przemówienie Cheneya nie będzie miało wpływu na decyzje Gazpromu. - Patrzymy na stronę ekonomiczną. Kto zaoferuje najlepsze warunki, ten dostanie zaproszenie do udziału w projekcie. Z drugiej strony - już dzisiaj możemy realizować ten projekt z mniejszą liczbą uczestników. Mamy po temu potencjał ekonomiczny, finansowy i - być może - techniczny - oznajmił Riazanow.
Złoże Sztokman znajduje się w rosyjskim sektorze szelfu kontynentalnego w centralnej części Morza Barentsa na głębokości 280-360 metrów. Jego zasoby szacuje się na 3,68 bln m sześc. gazu.
PS, PAP
żródło: "Nasz Dziennik" 2006-05-18
Autor: mj