Mądrość zstępująca z góry
Treść
Każda kultura naznaczała w przeszłości w swoich społecznościach mędrców, do których w krytycznych momentach udawano się po poradę, którzy rozsądzali spory, opiniowali, uczyli prawideł życia. Instytucja ta istnieje po dziś dzień we wszystkich społecznościach, nosząc różne nazwy, wchodząc w skład najrozmaitszych struktur. Od początku też funkcjonowało przekonanie, że mądrość jest czymś innym niż wiedza, zaradność, nabyte umiejętności. Była kwintesencją refleksji nad światem, prowadziła do wypracowania specyficznej dla siebie moralności, wskutek czego często zawierała w sobie nawiązania religijne (starożytny Egipt). W Grecji rozważania te przybrały formy bardziej spekulatywne, przekształcając się w filozofię. Tak zrodził się starożytny humanizm, który stał się jedną ze składowych części fundamentu, na którym zbudowana została cywilizacja nowożytna.
Wstęp ten jest niezbędny do tego, aby uzmysłowić sobie, iż treść Bożego Objawienia, mimo że przyswaja sobie ludzką mądrość i włącza ją w porządek ekonomii zbawienia, to jednak posiada odmienną naturę. Nie jest to jedna z odsłon humanizmu, który w ten sposób chce się absolutyzować i zrealizować swoje marzenia o wyniesieniu człowieka aż do granic nieskończoności. Mądrość natchniona ma zupełnie inne źródło. Nie jest tylko finalnym efektem aktywności ludzkiego rozumu, ale wykracza poza jego zdolności poznawcze. Ma swoją wewnętrzną logikę, której nie jest w stanie pojąć człowiek patrzący na świat jedynie z perspektywy rozumu, oceniający go tylko w kategoriach sprawdzalności i weryfikalności. Zakłada istnienie wiary, która staje się początkiem nowego poznania.
Jest to granica, którą zarówno kiedyś, jak i dziś człowiekowi jest najtrudniej przekroczyć. Dziś dla wielu ludzi deklaracja: "nie wierzę" jest równoznaczna z innymi słowami: "nie potrafię sobie wyobrazić". Odrzuca się Boga, ponieważ nie mieści się On w kategoriach rozumu. Mało komu starcza odwagi, by przyznać, że są one zbyt mało pojemne i nie są w stanie opisać całej rzeczywistości. Alternatywnie konstruuje się takie systemy religijne, które wciskają Go w ciasne ramy ludzkiego myślenia, nadaje się Mu ludzkie rysy, obarcza ludzkimi wadami. Skutkiem tego jest "bóg" będący w istocie karykaturą człowieka.
Co jakiś czas w Polsce przeprowadzane są sondaże, podczas których stawiane jest pytanie o priorytety w życiu. Zwykle w czołówce odpowiedzi pojawia się słowo: religia. Problem polega jednak na tym, że bycie "religijnym" wcale nie oznacza bycie człowiekiem "wierzącym". Człowiek ze swej natury jest religijny - nawet systemy z założenia ateistyczne tworzyły namiastki religii, które zastępowały celebracje liturgii czy sakramenty - znamy to doskonale z historii ostatnich dziesięcioleci budowania komunistycznego raju na ziemi. Dziś w wielu krajach Europy Boga skazano na banicję. Jego miejsce zajęły wróżki, psychoanalitycy, zasady komercji, media. Na ołtarzach opustoszałych kościołów posadzono innych bogów. Orędzie Dobrej Nowiny sprowadzono do garści zasad wrzuconych do tygla tzw. nowoczesnego humanizmu, który pozbawiony aksjologicznych podstaw stał się bezbarwnym i beztreściowym bełkotem. Czy jest on mądrością, a jego piewcy współczesnymi mędrcami? Śmiem wątpić...
Dzisiejsza Liturgia Słowa to zwrócenie naszej uwagi na to, że my jako chrześcijanie mamy się zwracać ku innej mądrości. Nie jest to mądrość oklaskiwana, ale ukrzyżowana, nie da się jej wyuczyć na uniwersytetach i zdobyć w laboratoriach. Trzeba często sięgać po nią z wysokości zgiętych w postawie uwielbienia kolan. Zakłada ona udział ludzkiego rozumu i wolnej woli w dochodzeniu do Prawdy, ale nie im przyznaje priorytet. To Bóg nas wybiera. On nam daje mądrość, która pozwala przebić się poza chęć budowania tylko na tym, co mierzalne i dotykalne. Otacza płaszczem łaski, która pozwala nadać sens życiu. Coraz trudniej nam to zrozumieć, zaakceptować. Dlatego tak mało w nas mocy. I dlatego tak często przegrywamy.
ks. Paweł Siedlanowski
"Nasz Dziennik" 2009-01-03
Autor: wa