Lubelszczyzna podlicza straty
Treść
Postępują prace zmierzające do ustalenia zniszczeń wojennych w województwie lubelskim. Zakończono już kwerendę w archiwach lubelskiego IPN i wytypowano do przebadania kolejne zespoły akt. Jednak ustalenie wielkości strat spowodowanych przez Niemców będzie zadaniem bardziej skomplikowanym niż np. sporządzenie bilansu zniszczeń warszawskich, gdyż dotyczy większego obszaru o bardziej zróżnicowanym charakterze zagospodarowania.
Lubelszczyzna poniosła z rąk niemieckiego okupanta ogromne straty ludzkie i materialne. Niszczenie zaczęło się już w 1939 r. od bombardowania Lublina, Biłgoraja i innych miast. Później były represje, mordowanie ludności, palenie poszczególnych zabudowań i całych wsi np. za pomoc Żydom czy w związku z podejrzeniami o współpracę z podziemiem. Pod koniec wojny przez województwo lubelskie przeszły wielkie akcje przeciwko partyzantom, w ramach których wiele wsi dosłownie zrównano z ziemią. Sama pacyfikacja Zamojszczyzny objęła ok. 300 wsi i ponad 100 tys. ich mieszkańców. Wielkie operacje wojskowe przeciwko podziemiu niepodległościowemu w 1944 r., trwające 5 lat represje i grabieże okupanta pochłonęły większą część potencjału materialnego województwa i spowodowały ogromne, choć niewymierne straty ludzkie.
Prace związane z oszacowaniem strat wyrządzonych przez Niemców w województwie lubelskim w czasie wojny i okupacji trwają z różnym natężeniem od połowy ubiegłego roku, kiedy to powołana została doraźna komisja pod przewodnictwem prof. Ryszarda Bendera. Jednak dopiero w lutym br. został powołany przez marszałka województwa zespół specjalistów zajmujących się realizacją tego zadania.
Jednak kwerendy historyków prowadzone w celu ustalenia wielkości strat rozpoczęły się znacznie wcześniej. Nie czekając na oficjalne powołanie zespołu i wyasygnowanie przez sejmik wojewódzki środków na prowadzenie badań, z inicjatywy prof. Bendera dwóch pracowników Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w lubelskim IPN jeszcze w październiku ub.r. rozpoczęło poszukiwania. Poza godzinami swojej pracy historycy spenetrowali już zasoby archiwalne IPN. W efekcie powstał raport zestawiający liczby zniszczonych budynków mieszkalnych i gospodarczych, rabunków inwentarza i strat w dobrach kultury poszczególnych powiatów.
- Nie szacowaliśmy wartości tych strat, ale je zinwentaryzowaliśmy - mówi dr Grzegorz Joniec z IPN. Pracownicy Instytutu sądzą, że udało im się ustalić ok. 10 proc. zniszczeń dokonanych przez Niemców na Lubelszczyźnie.
Tymczasem zespół specjalistów wytypował do przebadania kolejne zespoły akt. Obecnie na naukową kwerendę czekają archiwa państwowe w Lublinie, Kraśniku i Białej Podlaskiej.
- Jestem trochę przerażona ilością materiałów, które mamy przejrzeć - przyznaje Janina Kiełboń, wicedyrektor Muzeum na Majdanku, która kieruje zespołem szacującym lubelskie straty. - Na szczęście okazało się, że pewne dane o zakresie zniszczeń zostały już opracowane w okresie powojennym - dodaje.
W latach 1944-1947 dokonano kilku szacunków strat wojennych i okupacyjnych na Lubelszczyźnie. Ich wyniki należy jednak zweryfikować i potraktować jako jedno ze źródeł. Przed lubelskim zespołem stoi jeszcze zadanie opracowania jednolitej metodologii ustalania strat.
To właśnie jednolita, czytelna i zrozumiała metoda szacowania strat, zdaniem prof. Wojciecha Fałkowskiego, szefa zespołu ustalającego wartość niemieckich zniszczeń w Warszawie, jest jednym z najistotniejszych elementów takiego bilansu. Profesor Fałkowski, który był gościem komisji i zespołu ds. ustalenia lubelskich strat, podzielił się z lubelskimi samorządowcami i naukowcami doświadczeniami z trwającej pół roku pracy swojego zespołu. Niemieckie zniszczenia w Warszawie oszacował on na ponad 45 mld USD.
- Szacunki muszą być przejrzyste i sprawdzalne dla wszystkich, którzy zechcą je sprawdzić, a bilans powinien wyrażać się w konkretnej kwocie podanej w dolarach i złotówkach - uważa prof. Fałkowski. - Lepiej też przyjąć dolny wymiar strat, niż je zawyżać - dodaje.
Naukowiec ujawnił, że raport warszawski był wnikliwie analizowany przez kilka niemieckich ośrodków badawczych. - Ale po jego opublikowaniu wyraźnie zmienił się ton wypowiedzi niemieckich polityków na temat niemieckich roszczeń - stwierdził prof. Fałkowski.
Znaczenie opracowania polskich strat poniesionych w czasie II wojny światowej nie sprowadza się do ustalenia konkretnej kwoty pieniężnej. Profesor Fałkowski jest zdania, że praca ta ma na celu odbudowę naszej świadomości historycznej. Powinniśmy dysponować dokładną wiedzą o naszej przeszłości, gdyż stanowi ona ważny element tożsamości narodowej. - Wcześniej tę wiedzę z różnych względów utajniano przed społeczeństwem i teraz musimy tę świadomość odtworzyć - uważa badacz.
Jednak do powodzenia tego rodzaju przedsięwzięcia, jak oszacowanie strat wojennych, niezbędny jest silny mandat i poparcie władz administracyjnych i samorządowych. Bez ich aktywnego zaangażowania organizacyjnego i finansowego nie da się terminowo zakończyć prac. Profesor uznał za bardzo skromną kwotę 30 tys. zł przyznaną przez lubelski sejmik wojewódzki na oszacowanie strat Lubelszczyzny. Półroczne prace komisji warszawskiej kosztowały budżet miasta ponad 200 tys. zł. A badania dotyczące województwa lubelskiego są bardziej skomplikowane.
Adam Kruczek, Lublin
"Nasz Dziennik" 2005-05-04
Autor: ab