Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Liczą głosy jeszcze raz

Treść

W Mołdawii rozpoczęło się wczoraj ponowne przeliczanie głosów po tym, jak pojawiły się oskarżenia, że rządząca partia komunistyczna mogła sfałszować wyniki wyborów parlamentarnych. Zarządził to Trybunał Konstytucyjny na wniosek prezydenta kraju Władimira Voronina. Na powtórne przeliczenie czeka ponad 1,5 miliona kart wyborczych.

Ogłoszone 5 kwietnia wyborcze zwycięstwo komunistów wywołało w stolicy kraju masowe protesty. W wyniku starć z policją rannych zostało około 90 osób. Przedstawiciele opozycji wdarli się wówczas do budynków rządowych i żądali ponownego przeprowadzenia głosowania. Twierdzili, że komuniści sfałszowali wybory, uciekając się przede wszystkim do wpisywania na listy wyborcze tysięcy "martwych dusz", które potem rzekomo głosowały. Zdaniem opozycji, powtórne liczenie głosów daje pole do kolejnych nadużyć, bo przecież w dalszym ciągu będzie się liczyć głosy "oddane" przez osoby zmarłe lub pracujące za granicą, które nie odwiedzają ojczyzny.
Ostatecznie zdecydowano się na ponowne przeliczenie głosów w ponad 2 tys. okręgów wyborczych. Pierwsze wyniki przyznawały 49,48 proc. głosów obecnie rządzącej komunistycznej partii, co w przeliczeniu na mandaty dawało im 60 miejsc w parlamencie. Oznacza to, że do samodzielnej większości brakowałoby komunistom zaledwie jednego głosu. Trzy opozycyjne, prorumuńskie partie uzyskały w sumie 35-procentowe poparcie. Ich zdaniem, udział w ponownym przeliczaniu głosów byłby jedynie legitymizacją wyników sfałszowanych wyborów, toteż zapowiedziały bojkot tej procedury.
Łukasz Sianożęcki, Reuters
"Nasz Dziennik" 2009-04-16

Autor: wa