Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Lewandowski zostaje na ławie oskarżonych

Treść

Proces obecnego eurodeputowanego Platformy Obywatelskiej Janusza Lewandowskiego, byłego ministra przekształceń własnościowych, rusza od początku. Prokuratura zarzuca mu nieprawidłowości podczas prywatyzacji Techmy i KrakChemii, spółek Skarbu Państwa. Krakowski sąd okręgowy uchylił uniewinniający go wyrok pierwszej instancji. Wyroki pozostałych trzech oskarżonych w tej sprawie zostały utrzymane w mocy i są oni już prawomocnie uniewinnieni. Samego Lewandowskiego wczoraj w sądzie nie było.

Zdaniem prokuratury, Janusz Lewandowski, jako minister przekształceń własnościowych, podczas prywatyzacji Techmy i KrakChemii, działał na szkodę interesu publicznego i prywatnego, przekroczył swoje uprawnienia i nie dopełnił obowiązków. Jego działania miały wyrządzić szkodę na łączną kwotę około 2,4 mln zł. Oprócz Lewandowskiego na ławie oskarżonych zasiadali dwaj byli krakowscy przedsiębiorcy Andrzej G. i Henryk K. oraz Tomasz G., były urzędnik Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Tym osobom prokuratura zarzucała poświadczenie nieprawdy w dokumentach, które umożliwiło m.in. skorzystanie z prawa pierwokupu dalszych akcji spółek. W marcu ubiegłego roku w pierwszej instancji wszyscy oskarżeni w tej sprawie zostali uniewinnieni. Prokuratura nie zgodziła się z takim orzecznictwem i chciała, by sprawa została zbadana od nowa.
Wczoraj Sąd Okręgowy w Krakowie w wydziale odwoławczym zadecydował, że sprawa prywatyzacji Techmy i KrakChemii powinna zostać ponownie zbadana przez krakowski sąd rejonowy. Równocześnie podtrzymane zostały wyroki uniewinniające Andrzeja G. i Henryka K. oraz Tomasza G. Swoją decyzję sąd uzasadniał brakiem argumentów przemawiających za uchyleniem wyroków uniewinniających oraz ekonomiką procesową. Równocześnie, uchylając część wyroku uniewinniającego wobec Lewandowskiego, sąd podkreślił, że nie sugeruje, by w pierwszej instancji miał zapaść inny niż dotychczas wyrok, ale jedynie, że sprawa powinna zostać dogłębniej zbadana, a uzasadnienie wydanego postanowienia winno być sformułowane w sposób niebudzący wątpliwości.

Zarzuty prokuratury są uzasadnione
Sąd odwoławczy przyznał wczoraj, iż prokuratorskie zarzuty wobec wyroku pierwszej instancji w całości zasługują na uwzględnienie. - Opisane w apelacji prokuratora uchybienia dotyczące sporządzonego przez sąd pierwszej instancji uzasadnienia zaskarżanego wyroku rzeczywiście zaistniały. Sąd odwoławczy ma również zastrzeżenia do przedstawionej w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia analizy przeprowadzonych w przedmiotowej sprawie dowodów - mówiła sędzia Lucyna Juszczyk, przewodnicząca składu orzekającego. Jednak w odniesieniu do oskarżonych wraz z J. Lewandowskim osób oraz w części wyroku dotyczącego głównego oskarżonego sąd odwoławczy, mimo zauważonych błędów, uznał, że uchylenie orzeczenia pierwszej instancji nie jest celowe, gdyż co do tej części zarzutów, po ponownym rozpoznaniu nie mógłby zapaść inny jak uniewinniający wyrok.
Co do głównej części aktu oskarżenia, dotyczącej narażenia Skarbu Państwa na znaczne straty, sąd odwoławczy m.in. uznał, iż sąd rejonowy nie przedstawił, na podstawie jakich dowodów wyniósł przekonanie, że Janusz Lewandowski jest niewinny lub też dlaczego oskarżony nie może podejmować odpowiedzialności za konsekwencje podejmowanych działań. W tym zakresie, w działaniach pierwszej instancji, sąd odwoławczy doszukał się braku precyzji. Chodzi o złą ocenę znaczenia poszczególnych dowodów, brak ich omówienia, a co za tym idzie brak wniosków. Sąd nie zgodził się też z tokiem myślenia sugerującym, iż Lewandowski jako minister przekształceń własnościowych, przekazując swoje kompetencje podległym pracownikom, nie odpowiada za podjęte przez nich decyzje. Utrzymane wczoraj w mocy wyroki uniewinniające, w tym także oczyszczenie z części zarzutów Lewandowskiego, jest prawomocne.
- Na pewno sąd odwoławczy gruntownie przeanalizował materiały. Z orzeczeniem, które dziś stało się prawomocne, nie ma sensu dyskutować. Sąd zauważył, że zarzuty apelacji w całości były zasadne. Podkreślił, że to ekonomika procesowa zadecydowała, iż w zakresie zarzutów, takich jak poświadczenie nieprawdy, wyrok uniewinniający został utrzymany - mówił prok. Paweł Baca z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Podkreślił, iż w toku postępowania przygotowawczego obowiązywało inne niż obecnie orzecznictwo Sądu Najwyższego, które uprawniało do przedstawienia, wczoraj prawomocnie uniewinnionym osobom, zarzutów poświadczenia nieprawdy. - Co do głównego zarzutu, dotyczącego wielkiej szkody majątkowej, sąd odwoławczy podzielił nasze zastrzeżenia. Należy mieć nadzieję, że ponowne postępowanie zostanie szybko przeprowadzone - dodał prok. P. Baca.
Wczoraj Lewandowski nie stawił się w sądzie. Jednak w ubiegłym tygodniu na rozprawie odwoławczej nie przyznawał się do winy. Jego zdaniem, podobnie jak współoskarżonych, prywatyzacja Techmy i KrakChemii były operacjami udanymi.
Marcin Austyn, Kraków

"Nasz Dziennik" 2006-01-18

Autor: ab