Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Lek dla milionerów

Treść

Od stycznia cena ariceptu, leku dla chorych na chorobę Alzheimera, wzrosła prawie trzykrotnie. Pomimo że w aptekach można nabyć tańsze odpowiedniki leku, to jednak ludzie chorzy twierdzą, że medykamenty te nie zastąpią w pełni działania ariceptu.

- Na Alzheimera cierpią głównie ludzie starsi, emeryci, a na to jedno tylko lekarstwo muszą miesięcznie wydać prawie 300 złotych zamiast dotychczasowych 107 złotych - wyjaśnia Filip Graboś, którego żona cierpi na tę chorobę. Wprawdzie w aptekach można kupić leki o nazwie yasnal lub cogiton, które są tańszymi odpowiednikami ariceptu, jednak sami chorzy twierdzą, że leki te nie zastąpią w pełni jego działania. - Ten sam chleb można upiec z mąki najgorszego gatunku i z mąki pierwszej klasy. To, skąd się bierze surowce, jest istotnym czynnikiem, który decyduje o wartości leku - mówi Graboś. Farmaceuci mają obowiązek informowania klientów o tańszych odpowiednikach drogich leków, dlatego też polecają właśnie medykamenty zastępcze, twierdząc, że skład i działanie jest takie samo jak ariceptu, który jest lekiem o światowej sławie. - Pan Balicki uznał jednak, że ariceptem mogą leczyć się jedynie staruszkowie z rodzin milionerów, a dla nędzarzy wystarczą leki zastępcze - tłumaczy rozgoryczony Filip Graboś. Ludziom starszym, przyzwyczajonym już do jednego leku, ciężko teraz zmienić medykament. Farmaceuci tłumaczą, że Ministerstwo Zdrowia zmniejszyło dopłaty na aricept. - Lek ten jest refundowany, tylko w mniejszym stopniu. Od początku roku spadła już sprzedaż ariceptu, jego odpowiednik yasnal jest dużo tańszy i on teraz jest jakimś wyjściem z tej sytuacji - usłyszeliśmy w jednej z warszawskich aptek.
Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia twierdzą, iż cena medykamentu wzrosła dlatego, że na rynku pojawiły się leki tańsze, które mają tę samą skuteczność terapeutyczną. - Pacjent wybiera albo bierze ten lek, do którego jest przyzwyczajony, albo bierze lek, który jest tak samo skuteczny, ale jest tańszy. My zawsze jako limit refundacyjny stosujemy najniższą cenę, jaką oferuje producent leku - tłumaczy Paweł Trzciński, dyrektor Biura Prasy i Promocji w Ministerstwie Zdrowia, dodając, że producent ariceptu nie zgodził się na obniżenie ceny. W opinii Krzysztofa Filipa z Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność", jedynym kryterium, jakie przyjął resort zdrowia, refundując leki, jest cena. W jego opinii, polityka refundacyjna powinna być aktywna i powinno się zwracać uwagę nie tylko na cenę, lecz także na skuteczność leku, jego dostępność oraz bezpieczeństwo.
Agnieszka Niewęgłowska

Autor: ab