Lakmus Gilowskiej
Treść
Czy jesteśmy świadkami paradoksalnej sytuacji, że w siedem miesięcy po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych programu "Polski solidarnej" nad programem "Polski liberalnej" papierkiem lakmusowym do sprawdzania potencjalnych koalicjantów PiS jest stosunek do byłej wiceprezes Platformy Obywatelskiej Zyty Gilowskiej? Program gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza na pewno został po wyborach "zliberalizowany", choć szef rządu tego słowa bardzo nie lubi. Ale nie może być tak, że wszyscy krytycy PiS mają rację. Bo zarzuty wzajemnie się wykluczają.
Zbytni socjalizm zarzuca rządowi Platforma Obywatelska, choć sama zgłasza do laski marszałkowskiej projekt zmiany w podatkach żywcem wzięty z programu PiS. Realizacji tego programu chciałaby Liga Polskich Rodzin, która zadeklarowała nawet wsparcie oferty PO. Ale Roman Giertych mówił ostatnio w wywiadzie, że stawki 18 i 32 proc. (PO już je chce, PiS odwleka to w czasie na koniec kadencji) są nie do przyjęcia, bo "nie rozumie, dlaczego obniża się o 8 proc. podatek najbogatszym". Także lewicy zmiany się nie podobają, bo za mało obniżają koszty pracy po stronie przedsiębiorców, a jedynie podwyższają płace. Jeśli nikomu pomysł zmian w podatkach autorstwa Zyty Gilowskiej i premiera Marcinkiewicza (który nie ukrywa swojego udziału w jego tworzeniu) nie pasuje - nawet PiS, to może dlatego, że na dziś został uznany za najlepszy?
Gilowska zostaje
Jeśli rząd ma się utrzymać, to Gilowska musi w nim zostać i móc realizować swoją reformę finansów publicznych - to stanowisko premiera. Wicepremier uważa z kolei niektóre pomysły ekonomiczne Samoobrony za niemożliwe do zrealizowania. Przy okazji Gilowska de facto zaprzeczyła dywagacjom różnych mediów, że jeśli Andrzej Lepper znajdzie się w rządzie, jej tam nie będzie. Powiedziała, że znalazła się w rządzie dlatego, że dostała taką ofertę, że uważa Marcinkiewicza za kompetentnego premiera i dlatego że "uzyskała obietnicę realizowania w finansach publicznych tych zmian, o które zabiega od kilkunastu lat".
- Wicepremier zostanie w rządzie, tak samo jak premier, który jednak wciąż jest ostrożny wobec tego, jak wiele zażąda Lepper - mówi nam osoba dobrze poinformowana o stosunkach panujących w rządzie.
Zaczęły się rozmowy
Zgodnie z zapowiedziami z końca minionego tygodnia już wczoraj rozpoczęły się rozmowy o koalicji większościowej. Prezes PSL Waldemar Pawlak spotkał się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
- Nie ma żadnego przymusu, żeby bez zastanowienia podejmować decyzję hop siup - mówił po nich prezes ludowców. Odpowiadając na pytania o ewentualny udział w rządzie, dość tajemniczo mówił o prowadzonych analizach ekspertów, którzy badają, czy rząd nie ma "zaszłości". W jakiej perspektywie czasowej byłaby możliwa decyzja o koalicji?
- W takim czasie, w jakim to będzie możliwe - mało konkretnie odpowiada Pawlak.
Dużo bardziej ściśle mówią liderzy Ligi Polskich Rodzin, którzy wieczorem, bez związku z rozmowami koalicyjnymi, spotkali się z wicepremier Gilowską. Choć Liga nie dostała jeszcze zaproszenia do negocjacji, już na nie odpowiada. I to tak, że do minimum ogranicza sobie możliwość jego otrzymania.
- Rząd odchodzi od wizji Polski, która miała zerwać z dotychczasową 16-letnią przeszłością - mówił Roman Giertych. Dodał całą listę spraw, co do których wymaga "publicznego ustosunkowania się PiS-u i rządu". To m.in. renegocjacja traktatu z Unią Europejską, obniżka podatków już w 2007 r. dla przedsiębiorców i rodzin czy przeznaczenie rezerwy dewizowej na inwestycje w stymulację polskiej gospodarki.
- LPR jest stronnictwem odpowiedzialnym i dlatego uważamy, że na czele rządu powinien stać prezes PiS - dodaje Marek Kotlinowski. Tłumaczy, że Liga boi się, że "po jakimś czasie będzie powiedziane, że PiS jest dobry, a rząd Marcinkiewicza będzie obarczony błędami i wypaczeniami".
- Bez radykalnej zmiany polityki nie ma mowy o naszym przystąpieniu do tego rządu - argumentuje Giertych.
Ale z nim nie chce rozmawiać Przemysław Gosiewski.
- Mamy doświadczenia z rozmów z panem Giertychem i one nie są pozytywne - mówi szef klubu PiS. W odpowiedzi Giertych mówi, że LPR nie będzie w takim razie rozmawiać z Gosiewskim, który jest w zespole negocjacyjnym.
Żadnych kłopotów z rozmowami z PiS nie ma za to Samoobrona. Nie przeszkadza jej nawet nieobecność Leppera, który przebywa w Strasburgu na sesji Rady Europy. Janusz Maksymiuk mówi nawet, że bardzo możliwe jest zawarcie koalicji jeszcze przed świętami. Na razie toczą się rozmowy "techniczne" na bazie paktu stabilizacyjnego.
Po południu Gosiewski potwierdził sobotnie doniesienia "Naszego Dziennika", że propozycja koalicji rządowej została złożona na ręce posłanki Anny Sobeckiej.
- Przy przekazaniu tej propozycji zauważyliśmy duże zainteresowanie współpracą z PiS - powiedział szef klubu PiS. Tłumaczył, że w klubie LPR jest "różnica zdań co do współpracy z naszymi partiami w rozwiązaniu rządowym".
- Więc oczywiście skierowaliśmy to wystąpienie do osoby, która wielokrotnie wypowiadała się za tym, aby LPR uczestniczyła w porozumieniu rządowym wspólnie z PiS, Samoobroną i innymi ugrupowaniami - argumentował Gosiewski.
A już dziś wieczorem może być gotowe porozumienie programowe PiS z Samoobroną. Kiedy przekształci się to w koalicję rządzącą? Nawet politycy PiS mówią już o terminie przedświątecznym.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-04-11
Autor: ab