Kupowanie głosowania
Treść
Skandalem zakończyło się dwudniowe referendum w sprawie członkostwa Litwy w Unii Europejskiej. 91 proc. uczestników plebiscytu poparło wejście swego kraju do Unii. Jednak większość wyborców poszła do urn najprawdopodobniej głównie dlatego, że mogła za to otrzymać niemal za darmo m.in. piwo i czekoladę. Wiele wskazuje na to, że tylko dzięki temu frekwencja przekroczyła 50-procentowy próg i referendum będzie ważne.
Litwa jako pierwsza z byłych sowieckich republik nadbałtyckich przeprowadziła referendum unijne. By było ono ważne, musiało w nim wziąć udział ponad 50 proc. uprawnionych do głosowania.
Trwoga po pierwszym dniu
Pierwszy dzień głosowania, w którym frekwencja wyborcza wyniosła niecałe 30 proc., razem z głosami oddanymi drogą pocztową (7 proc.), wzbudził niemal popłoch władz litewskich.
Przez całą sobotę w państwowej telewizji podawano dane o frekwencji. Prezydent Litwy Rolandas Paksas i premier Algirdas Brazauskas wystąpili w sobotni wieczór z apelem do mieszkańców Litwy o udział w referendum. Ponadto sięgnięto po chwyty rodem z poprzedniej epoki.
Piwem kupowali zgodę na UE
Apogeum agitacji wyborczej nastąpiło w niedzielę, w ostatnim dniu głosowania, kiedy to elektroniczne środki masowego przekazu zaczęły reklamować "obywatelską akcję" na rzecz uczestnictwa w referendum. Jej celem stało się słabo zakamuflowane wabienie wyborców do głosowania. Każdy z wyborców po odejściu od urny otrzymał naklejkę z napisem "Ja głosowałem".
Jak się okazało, ten "dowód obywatelskiej aktywności" w sklepach największej sieci handlowej na Litwie Vilniaus prekyba można było zamienić, "dopłacając" jednego centa (ok. 1,25 grosza), na butelkę piwa, czekoladę, proszek do prania albo 1,5 l lemoniady.
Ta manipulacja nagłośniona za pośrednictwem mediów zwabiła tysiące głosujących najpierw do punktów wyborczych, a potem do sklepów. Tam zamienili oni swój wybór na towary. Nie ma jeszcze oficjalnych danych o tym, jak dużo osób skorzystało z tej "obywatelskiej akcji". Jednak obserwując w niedzielę ruch w sklepach wspomnianej sieci, można śmiało mówić o jej decydującym wpływie na wysokość frekwencji.
Andrzej Kołosowski, Wilno
Nasz Dziennik 13-05-2003
Autor: DW