Kto wygra w Hesji?
Treść
Na kilka dni przed pierwszymi w tym roku lokalnymi wyborami 27 stycznia w Hesji wyjątkowo zaostrzyła się kampania wyborcza. Według najnowszych sondaży (22.01), obydwie partie (SPD i CDU) mają takie same szanse na sukces wyborczy.
CDU przed wyborami
Obecnie (jeszcze rządzący) chadecy, widząc słabnące poparcie dla swojego ugrupowania, postanowili zdobyć sympatie wyborców między innymi poprzez hasła oparte na wzbudzaniu strachu przed cudzoziemcami. Walczący o reelekcję premier Hesji Roland Koch (CDU) rozpalił do czerwoności debatę, żądając surowszego karania nieletnich przestępców i zaostrzenia kar dla cudzoziemców. Otrzymał wsparcie od wszystkich członków CDU, a także ze strony samej Angeli Merkel. - Zbyt długo zamykaliśmy oczy na ten problem - powiedziała kanclerz Niemiec kilka dni temu podczas konferencji prasowej. Dodała, że nie można lekceważyć faktów, iż ponad połowę przestępstw w Niemczech dokonują cudzoziemcy, i należy o tym rozmawiać.
Nieoczekiwanie chadeków wsparł były kanclerz Helmut Kohl (CDU), który w jednym z wywiadów pochwalił dotychczasowe osiągnięcia premiera Hesji i agitował za oddaniem głosu na CDU. Kohl poparł wszystkie pomysły Rolanda Kocha, także te związane z zaostrzeniem kar dla nieletnich przestępców i cudzoziemców. W wypowiedzi dla hamburskiego dziennika "Bild Zeitung" stwierdził między innymi, że nie jest całkowicie pewien, czy obecnie w kraju występuje już zjawisko nienawiści do Niemców wśród cudzoziemców (Deutschfeindlichkeit), ale faktem jest - jego zdaniem - że obcokrajowcy są sprawcami większości przestępstw, których ofiarami najczęściej padają obywatele niemieccy, o czym jednak z powodów politycznych do tej pory prawie wcale się nie mówiło. Kohl powiedział także, że nie udało się wprowadzić w Niemczech zapowiadanej wielokulturowości - tak zwanego społeczeństwa "Multikulti". - Jeszcze ciągle niektórzy politycy marzą o zbudowaniu w Niemczech społeczeństwa multikulturowego - mówił - ale nam nie są potrzebne marzenia, tylko prawdziwa integracja cudzoziemców z tutejszym społeczeństwem.
SPD przed wyborami
Depcząca w Hesji po piętach chadekom SPD nieoczekiwanie dla wszystkich otrzymała silny cios od swojego człowieka. Socjaldemokratycznego kandydata na premiera landu Andreę Ypsilanty zaatakował prominentny działacz SPD (były minister gospodarki i były wiceszef SPD) Wolfgang Clement, który ostro skrytykował jej negatywny stosunek do energii atomowej. Clement posunął się nawet do apelu o nieoddawanie głosu z tego powodu na Ypsilanty. Socjaldemokraci natychmiast ogłosili go zdrajcą i zażądali jego usunięcia z partii.
Niemieckie media podają coraz więcej szczegółów tej historii. Okazuje się, iż Wolfgang Clement obecnie zasiada w radzie nadzorczej koncernu energetycznego RWE i krytykując Andreę Ypsilanty, tak naprawdę dbał o interes swojej firmy. Tygodnik "Focus" poinformował, że Clement należy do ważnych członków rady nadzorczej koncernu, którzy podejmują strategiczne decyzje.
Natychmiast podniosły się w Niemczech głosy ostrej krytyki takiego postępowania i przypomniano sobie o poprzedniku Angeli Merkel na stanowisku kanclerza - Gerhardzie Schroederze (SPD), który jako szef rządu podpisał kontrakt na budowę gazociągu po dnie Bałtyku. Gazociąg teraz buduje firma Nord Stream, gdzie szefem Rady Akcjonariuszy jest właśnie Schroeder.
W sondażach remis
O tym, kto będzie sprawował rządy w Hesji, dowiemy się 27 stycznia. Na razie z wczorajszych sondaży wynika, że na obydwie partie SPD i CDU zamierza głosować po 38 procent badanych; na liberałów z FDP odda głos
9 procent, na partię Zielonych - 7 procent. Reszta ugrupowań nie przekracza progu wyborczego.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2008-01-23
Autor: wa