Kto uzna, a kto nie?
Treść
Amerykanie uznali niepodległość Kosowa, Rosjanie zdecydowanie się jej sprzeciwiają, natomiast Unia Europejska, mimo prób wypracowania wspólnego stanowiska, pozostaje w tej kwestii bardzo podzielona. Za niepodległością Kosowa opowiadają się zdecydowanie Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy. Państwa te będą chciały przekonać pozostałe kraje Unii do swojego stanowiska.
Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice oświadczyła, że Stany Zjednoczone formalnie uznają Kosowo za państwo suwerenne i niepodległe. Rice, przebywająca wraz z prezydentem USA George'em W. Bushem w Afryce, pogratulowała mieszkańcom Kosowa i zadeklarowała, że wkrótce jej kraj nawiąże stosunki dyplomatyczne z nowo powstałym państwem. W związku z taką decyzją Waszyngtonu Serbia zdecydowała się na odwołanie swojego ambasadora z USA.
Wiele państw Unii również zadeklarowało chęć uznania niepodległości Kosowa. Decyzję tę kraje w większości postanowiły podjąć w najbliższych dniach. Także Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski złożył wniosek do rządu o uznanie przez Polskę suwerennego Kosowa. Wniosek ten Rada Ministrów rozpatrzy podczas dzisiejszego posiedzenia.
Już teraz wiadomo, że przeciwna uznaniu Kosowa będzie Hiszpania, która ze względu na separatystyczne dążenia Basków nie poprze takiego rozstrzygnięcia. - Rząd Hiszpanii nie uzna jednostronnego aktu proklamowanego wczoraj przez parlament Kosowa - oświadczył hiszpański minister spraw zagranicznych Miguel Angel Moratinos. Jego zdaniem, ogłoszona przez serbską prowincję deklaracja niepodległości stanowi nieposzanowanie prawa międzynarodowego. Obawy żywią także: Cypr, Grecja, Bułgaria, Słowacja i Rumunia. Minister spraw zagranicznych Bułgarii Iwajło Kałfin oświadczył, że ogłoszenie niepodległości destabilizuje sytuację na Bałkanach i może w konsekwencji doprowadzić do nowych krwawych konfliktów. I choć Bułgaria oficjalnie uzna Kosowo, to podobnie jak inne państwa nie zamierza tego czynić niezwłocznie. Bułgarskie MSZ oświadczyło, że będzie pilnie śledzić rozwój sytuacji w prowincji, a także monitorować to, w jakim stopniu Prisztina będzie przestrzegać zapisanych w deklaracji niepodległości demokratycznych zasad i praw mniejszości.
Zachęcona rozwojem sytuacji w Kosowie wydaje się organizacja zrzeszająca mniejszości węgierskie za granicą. Ugrupowania węgierskie w takich krajach jak Słowacja, Rumunia, a nawet Serbia wyraziły swoją pełną solidarność z Kosowem. Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii uznał, że państwa europejskie stworzyły precedens, jeśli chodzi o rozwiązywanie skomplikowanych kwestii etnicznych. Jednak zatargi o podłożu etnicznym nie dadzą się tak łatwo wygasić. Wczoraj wieczorem w kosowskiej Mitrovicy, mieście zamieszkanym zarówno przez Albańczyków, jak i Serbów doszło do eksplozji. Na szczęście nie było ofiar.
Zgodnie z przewidywaniami akceptacji dla swoich separatystycznych dążeń najgłośniej domagają się Abchazja i Osetia Południowa. Prezydenci tych gruzińskich republik oczekują wsparcia ze strony Rosji i to do niej mają zamiar zwrócić się wkrótce o uznanie niepodległości. Reakcja Rosji w tej materii jest nie do przewidzenia. Z jednej strony bowiem zdecydowanie sprzeciwia się ona oderwaniu Kosowa od Serbii, twierdząc, iż jest to niebezpieczny precedens, z drugiej zanosi się na to, iż uzna pretensje Abchazji i Osetii. Rosjanie narażają się w ten sposób na potępienie ze strony światowej opinii publicznej. Moskwa, wspomagając gruzińskie ruchy separatystyczne, sama krwawo rozprawia się z takimi działaniami na terytorium swojego kraju. Najlepszym przykładem jest tutaj Czeczenia od lat walcząca o uzyskanie niepodległości. Tymczasem czeczeńscy rebelianci ogłosili na swojej stronie internetowej, że "z radością przyjmują proklamowanie niepodległości przez Kosowo i nie kwestionują prawa mieszkańców Kosowa do dystansowania się wobec państwa, które ich gnębiło".
Joanna Kozłowska
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2008-02-19
Autor: wa