Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto może być dyrektorem?

Treść

Między nauczycielami Zespołu Szkół Zawodowych im. Jana Kilińskiego w Radomiu a władzami miasta wybuchł konflikt. Nauczyciele nie chcą nowego dyrektora placówki, mówiąc, że nie chcą kandydata "przyniesionego w teczce", który według nich nie zna specyfiki szkoły zawodowej, zaś magistrat utrzymuje, że nowy dyrektor ma odpowiednie kwalifikacje do kierowania placówką.

Sprawa jest o tyle ważna, że ta szkoła to jedna z kilku placówek w kraju, które kształcą specjalistów z różnych dziedzin przemysłu skórzanego. Zmianę na stanowisku dyrektorskim spowodowało odejście na emeryturę Barbary Stano, dotychczasowej dyrektor. Konkurs ogłoszony przez miasto nie odbył się z przyczyn formalnych, więc prezydent skorzystał z możliwości samodzielnego powołania nowego dyrektora. Nauczyciele nie kryją, że na stanowisku tym widzieliby jedną z dotychczasowych zastępczyń Barbary Stano. - Osoba, która ma zostać dyrektorem, nie ma żadnych związków z naszą szkołą, nigdy nie uczyła nawet w szkole zawodowej, nie zna specyfiki takiej placówki - twierdzą pedagodzy. Dodają, że mieli okazję spotkać się z kandydatką i rozmowa nie wypadła najlepiej. - Nie kryjemy obaw o przyszłość szkoły, przecież atmosfera pracy będzie fatalna - mówią nauczyciele.

Konkursu i tak nie będzie
Wiceprezydent Radomia Ryszard Fałek, odpowiadający w urzędzie za oświatę, zapewnia, że nowa dyrektor ma wszelkie wymagane kwalifikacje zawodowe, aby kierować szkołą. - "Skórzanka" w ostatnich latach nie osiągała sukcesów, spadał nabór i od nowej dyrektor oczekujemy, że placówka zacznie się rozwijać - podkreśla Ryszard Fałek. - Nasza szkoła miała takie same problemy jak inne zawodówki, udało nam się przetrwać, choć poprzednie władze miasta dążyły do naszej likwidacji - odpowiada Barbara Stano. - W ostatnich latach uczniów zaczyna nam przybywać, bo po prostu wzrasta zainteresowanie takimi szkołami jak nasza - dodaje. I dyrektor Stano, i nauczyciele oburzeni są tym, że miasto nie liczy się z ich zdaniem i opinią. Magistrat nie chce też, jak prosili, przeprowadzić nowego konkursu. - Niech kandydatka prezydenta stanie do konkursu, jak wygra, nikt nie będzie mógł mieć pretensji - argumentuje dyrektor Stano. Konkursu jednak nie będzie. - W tym roku przyjęliśmy regułę, że w przypadku braku wyboru dyrektora w drodze konkursu będzie go wskazywał prezydent. Nie możemy robić wyjątku dla "skórzanki" i organizować tu drugiego konkursu - tłumaczy wiceprezydent Fałek.

Liczą na kuratorium
Tymczasem po stronie grona pedagogicznego stanęli także przedsiębiorcy. Przeciwko takiemu trybowi wyboru dyrektora zaprotestowała Polska Izba Branży Skórzanej. - Przecież to przypomina dawne czasy, gdy na stanowisko powołuje się dyrektora wbrew woli nauczycieli. Boimy się, że w tej sytuacji najbardziej straci szkoła i uczniowie, a w konsekwencji także przemysł, bo kto ma nam kształcić nowe kadry - mówi szef PIBS Kazimierz Klepaczewski. Izba wysłała pismo w tej sprawie do prezydenta Fałka. Z kolei nauczyciele szukają pomocy w kuratorium oświaty, bo choć prezydent może powołać samodzielnie dyrektora szkoły, to jednak musi mieć akceptację kuratora.
Krzysztof Losz

"Nasz Dziennik" 03.07.07

Autor: aw