Kto ma jeździć w karetce?
Treść
Ustawa o ratownictwie medycznym jeszcze w tym miesiącu ma ujrzeć światło dzienne. Od jakiegoś czasu pojawiają się zarzuty dotyczące braku środków finansowych na wprowadzenie jej w życie. Ministerstwo Zdrowia stara się jednak rozwiać te wątpliwości, zapewniając, że w budżecie państwa będą zagwarantowane środki na sfinansowanie działalności ratownictwa medycznego w zakresie przedszpitalnym.
- Te zarzuty są totalną bzdurą. Ustawa o ratownictwie medycznym wywołała ogromne emocje, a to dlatego, że zmieniamy całkowicie filozofię ratownictwa medycznego - powiedział "Naszemu Dziennikowi" minister zdrowia prof. Zbigniew Religa. - W 2001 r. przyjęto ustawę, według której ratownictwo oparte było na pracy lekarzy. My natomiast chcemy, żeby ratownictwo medyczne przedszpitalne było oparte na ratownikach medycznych, nie lekarzach. Wywołało to straszny opór i bunt wśród lekarzy, którzy nie chcą tego oddać. Ale lekarze są w tej chwili na przegranych pozycjach. W większości krajów Europy ratownictwem medycznym zajmują się ratownicy i osiągają znacznie lepsze wyniki w ratowaniu życia ludzkiego niż w Polsce - wyjaśnił Religa. Szef resortu poinformował, że finansowanie działalności ratownictwa medycznego przedszpitalnego będzie z budżetu państwa, natomiast leczenie chorych po przewiezieniu ich do szpitala już nie.
Podstawowe założenia projektu ustawy o ratownictwie medycznym przedstawiał wczoraj na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. Tłumaczył, że ustawa opiera się na dwóch zasadach: złotej godziny i łańcuchu przeżyć. Oznacza to, że podczas pierwszej godziny istnieją największe szanse na uratowanie ofiary wypadku.
Lekarze jako dozór merytoryczny
Do najważniejszych elementów projektu ustawy należą: upowszechnianie wiedzy z zakresu systemu pierwszej pomocy i dopuszczanie do funkcjonowania zespołów ratowniczych wyjeżdżających bez lekarzy, co w konsekwencji oznaczałoby możliwość obecności w karetkach tylko ratowników medycznych. Ponieważ ten zapis budzi najwięcej kontrowersji, zwłaszcza wśród lekarzy, wiceminister wyjaśniał, że nie chodzi tutaj o całkowite zaprzestanie wyjazdu lekarzy w przypadku udzielenia pierwszej pomocy. Dodał, że nad karetkami z ratownikami medycznymi będzie prowadzony stały nadzór merytoryczny. Wiceminister Pinkas podkreślił, że konsultacje z lekarzami i nadzór to podstawa funkcjonowania takiego sytemu, ale istotne jest, aby ratownicy mieli możliwość samodzielnego wykonywania pewnych procedur. Wiceminister zaznaczył, że w większości krajów europejskich jest już powszechnie praktykowane, że w ratownictwie bierze udział wyłącznie zespół paramedyczny przy asyście techników medycznych. Kolejnymi ważnymi elementami będzie powołanie koordynatorów medycznych województw, a także stworzenie centrów powiadamiania ratowniczego współpracujących z innymi służbami, za które odpowiedzialni będą wojewodowie, a nie starostowie. Finansowanie ratownictwa medycznego ma się opierać na funduszach z budżetu państwa (zespoły ratownictwa medycznego i lotnicze zespoły ratownictwa medycznego) i Narodowego Funduszu Zdrowia (świadczenia udzielane przez szpitalne oddziały ratunkowe). Planuje się w 2007 r. przeznaczyć z budżetu państwa 1 mld 200 mln zł na ratownictwo medyczne. Wiceminister poinformował, że obecnie z Funduszu na świadczenia przedszpitalne wydaje się 965 mln zł.
Magdalena M. Stawarska
"Nasz Dziennik" 2006-03-10
Autor: ab