Kto liczy głosy?
Treść
Projekt ustawy dotyczący skrócenia kadencji wybranych w niedzielę samorządów, umożliwiający przeprowadzenie nowych wyborów, ma trafić do Sejmu jeszcze przed rozpoczynającym się w środę posiedzeniem.
Na konieczność przeprowadzenia kolejnych wyborów samorządowych, w obliczu olbrzymiej liczby nieprawidłowości związanych z liczeniem głosów czy liczbą głosów nieważnych dobiegającą nawet kilkudziesięciu procent, zwraca uwagę prezes PiS Jarosław Kaczyński.
– Mamy do czynienia z sytuacją, w której doszło do czegoś, co budzi najdalej idące wątpliwości. Jeżeli się na to zgodzimy, to nie ma żadnej wątpliwości, że będziemy mieli kolejną, podobną sytuację w wyborach prezydenckich, a później parlamentarnych, a to już jest inny ustrój. Niedaleko trzeba na Wschód pojechać, żeby taki ustrój znaleźć – tłumaczy lider PiS.
Na dyskusję w sprawie inicjatywy skrócenia kadencji wybranych w niedzielę samorządów PiS zaprosiło w środę przedstawicieli innych partii politycznych.
Pojawił się jednak tylko Sojusz Lewicy Demokratycznej, który tak jak PiS domaga się powtórzenia wyborów samorządowych.
W przeciwieństwie jednak do Prawa i Sprawiedliwości, któremu zwycięstwo w wyborach do sejmików wojewódzkich dawał wyborczy sondaż, a w wielu miejscach kandydaci PiS odnieśli sukces, dla partii Leszka Millera – na co wskazują podawane przez Państwową Komisję Wyborczą cząstkowe wyniki – wybory zakończą się prawdziwą klęską.
– Jesteśmy głęboko przekonani, że te wybory powinny być powtórzone, i to niezależnie od tego, jaki będzie ostatecznie ogłoszony wynik. Jeżeli okaże się, żeśmy wygrali, to mimo wszystko uważamy, że te wybory powinny być powtórzone, bo ilość głosów nieważnych, ilość sygnałów o różnego rodzaju nadużyciach jest taka, że w żadnym wypadku nie można uznać, że mamy do czynienia z sytuacją, która jest możliwa do przyjęcia. Jeszcze zawalenie się systemu liczenia głosów jest samodzielną przesłanką do tego, żeby uznać, że te wybory trzeba powtórzyć – stwierdził Kaczyński.
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak poinformował wczoraj, że projekt ustawy dający możliwość przyspieszenia wyborów samorządowych zostanie złożony na tyle wcześnie, aby była możliwość wprowadzenia go do porządku obrad przyszłotygodniowego posiedzenia Sejmu. Biorąc jednak pod uwagę postawę posłów rządzącej koalicji PO – PSL, trudno liczyć na uchwalenie ustawy.
PiS chce zmian
Prawo i Sprawiedliwość chce również zmiany organizacji wyborów. Postuluje między innymi, aby z góry – w załączniku do ustawy – ustalono, jak mają wyglądać karty do głosowania. W każdej komisji wyborczej powinny być również umieszczone kamery, tak aby każdy zainteresowany mógł podglądać prace komisji przez internet. Postuluje także zmianę zasad obsadzania składu komisji, aby praktycznie samorządowcy „nie wybierali się sami”.
Komisjom – według pomysłu PiS – mieliby przewodniczyć sędziowie. Inicjatywa przewiduje także wprowadzenie przezroczystych urn oraz obowiązku instruowania na różne sposoby, w jaki sposób można oddać ważny głos. Zmieniony miałby także zostać system liczenia głosów. – W krajach, gdzie są podejrzenia co do uczciwości, gdzie są wysyłane międzynarodowe delegacje, wszystkie głosy są liczone naraz. Wszyscy, którzy są członkami komisji, mężami zaufania, stoją przez kilka godzin dookoła głosów złożonych na jedną kupę. Przewodniczący podnosi każdą kartę, pokazuje, na kogo głosowano, i następnie jest to zapisywane. Każdy może sprawdzić, czy jest zapisywane prawidłowo. I tak to pod kamerami każdy przez internet może się włączyć, żeby to obserwować. Tak to powinno wyglądać także w Polsce – stwierdził Jarosław Kaczyński.
Dodatkowo PiS postuluje, aby system informatyczny służący do obsługi wyborów był własnością komisji wyborczej, a serwery powinny znajdować się w komisji. Jako przeciwnik powtórzenia niedzielnych wyborów samorządowych zdeklarował się już prezydent Bronisław Komorowski. – Nie ma zgody na kwestionowanie uczciwości wyborów na przykład przez lansowanie szkodliwej tezy o konieczności powtórzenia wyborów. To odmęty szaleństwa – mówił Komorowski w środę po spotkaniu z prezesami Trybunału Konstytucyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, którzy zgłaszają kandydatów do składu Państwowej Komisji Wyborczej. Według PiS, działania podejmowane przez prezydenta Komorowskiego są nieadekwatne do sytuacji.
Prezes Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro apelował, by prezydent zaprosił szefów partii politycznych na spotkanie dotyczące sytuacji powstałej po wyborach samorządowych w związku z liczeniem głosów. Zwracał uwagę, że w wielu komisjach wyborczych liczba nieważnych głosów dochodziła nawet do 40 proc., a wybór dokonany przy tak dużej liczbie głosów nieważnych nie odzwierciedla woli wyborców. Z całego kraju płyną jednak nie tylko niepokojące dane dotyczące olbrzymiej liczby głosów nieważnych. Pojawiają się także sygnały np. o braku jakiegokolwiek głosu na kandydata, mimo że wybierający potwierdzali fakt zagłosowania na tę konkretną osobę. Zagadką jest również m.in., w jaki sposób – co sygnalizowano np. w Krakowie – po wprowadzeniu przez komisję do systemu komputerowego danych o głosowaniu wyliczonych ręcznie, system generował inne wyniki głosowania.
Artur Kowalski
Nasz Dziennik, 21 listopada 2014
Autor: mj