Kto kłamie?
Treść
Wiele i głośno mówiło się i mówi nadal o korupcji w polskim futbolu, nigdy jednak nikt nikogo nie złapał za rękę. Ta sytuacja może się wkrótce zmienić. Dziś po raz drugi Wydział Dyscypliny PZPN zajmować się będzie głośną i bulwersującą sprawą meczów barażowych o prawo gry w ekstraklasie pomiędzy Lukullesem Świtem Nowy Dwór Mazowiecki a Garbarnią Szczakowianką Jaworzno. Niewykluczone, że w celu dotarcia do prawdy użyty zostanie wykrywacz kłamstw.
Przypomnijmy: po zakończeniu rewanżowego meczu pomiędzy wspomnianymi zespołami - zwycięskiego dla Garbarni - w prasie pojawiły się wypowiedzi prezesa Świtu Wojciecha Szymańskiego, sugerujące, iż część jego piłkarzy najzwyczajniej przehandlowała spotkania barażowe. Szymański dodawał, że posiada stosowne i niezbite dowody. W miniony czwartek WD po raz pierwszy przesłuchał zainteresowane strony - czyli prezesa i sześciu najbardziej doświadczonych piłkarzy - ale ci do sprawy nic nie wnieśli. Włodarz Świtu dowodów nie przedstawił, zawodnicy - co oczywiste - wszystkiego się wyparli. Członkowie Wydziału sprawę będą jednak drążyć - dziś na przesłuchanie mają zostać wezwani młodsi piłkarze Świtu oraz trenerzy Mirosław Copiak i Andrzej Prawda.
- PZPN posiada informacje, że jest ktoś, kto chce złożyć zeznania, które mogą wskazywać, że w rywalizacji Świtu z Garbarnią nie wszystko przebiegało zgodnie z prawem. Dlatego Związek musi dołożyć starań, aby wyjaśnić wątpliwości i ustalić prawdę - informuje dyrektor Departamentu Rozgrywek PZPN Marcin Stefański. Brzmi to dość sensacyjnie, a wręcz rewelacyjnie, iż istnieje możliwość użycia podczas przesłuchań wykrywacza kłamstw! Związek otrzymał stosowną ofertę od jednej z firm zajmujących się badaniami wariograficznymi, pozytywnie do niej odniósł się prezes Michał Listkiewicz. Teraz głos decydujący należeć będzie do przedstawicieli WD.
Gdyby do badania wykrywaczem doszło, byłoby ono całkowicie dobrowolne. Tu nikt do niczego nikogo zmusić nie może. Z drugiej jednak strony wiadomo, że zawodnicy, trenerzy i prezes są pod tak dużą presją opinii publicznej, iż z badań zapewne by nie zrezygnowali. Dodajmy też od razu, że ich ewentualne wyniki nie przesądzą o sprawie, lecz staną się jedynie jednym z dowodów.
Wiadomo też, że PZPN zgodził się przyjąć zeznania świadków złożone anonimowo, ale pod przysięgą i w obecności notariusza.
Na razie sprawa mocno śmierdzi. Po czyjej stronie jest racja, kto oszukuje i próbuje wprowadzić w błąd, nie sposób rozstrzygać. Miejmy tylko nadzieję, że nie rozejdzie się po kościach, że wreszcie zostanie rozwiązana. Że Związek ukarze piłkarzy i klub (kluby), jeśli dowiedzie ich winy, albo prezesa Szymańskiego, jeśli swe rewelacje wyssał z palca.
Miejmy nadzieję, jeśli chcemy, by nasza piłka była zdrowa.
Pisk
Nasz Dziennik 1-07-2003
Autor: DW