Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto chce, niech głosuje

Treść

- mówi wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO)

Czy w głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Platforma Obywatelska zagłosuje przeciwko, czy też wstrzyma się od głosu?
- Dzisiaj [wtorek - przyp. red.] mamy posiedzenie zarządu partii. Jutro jest posiedzenie klubu PO. Będziemy podejmowali decyzję w tej sprawie. Wydaje się, że dla jasności sytuacji zawsze lepsze jest głosowanie przeciwko, aby było jasne, że się nie bierze odpowiedzialności za rząd. Wstrzymywanie się od głosu ma oczywiście ten sam skutek, jeśli chodzi o efekt polityczny. To jest nieudzielenie wotum zaufania rządowi, ale może rodzić w opinii publicznej wrażenie, że nie wszystko jest jasne i oczywiste, jeśli chodzi o nasze relacje z rządem. Ja chciałbym dążyć do tego, aby było jasne, aby wszyscy Polacy wiedzieli, że te partie polityczne, które głosują za rządem Kazimierza Marcinkiewicza, biorą za ten rząd jakąś formę odpowiedzialności.

Czy nie obawiają się Państwo, że w odbiorze społecznym będzie to odczytane jako przyjęcie roli niekonstruktywnej opozycji, która "jest przeciwko dla samego bycia przeciwko"?
- Przyjęcie, iż konstruktywna opozycja polega na tym, że opozycja głosuje za rządem, byłoby zaprzeczeniem demokracji i logiki funkcjonowania ustroju...

Chodzi o to, aby dała rządowi szansę.
- Szanse ma każdy, natomiast problem polega na tym, czy chce z tej szansy skorzystać. Szansa nie może oznaczać zamazywania różnic programowych i politycznych. Platforma Obywatelska nie chce brać odpowiedzialności za ten rząd, bo uważa, że ten gabinet jest skazany na porażkę i że niczego dobrego dla Polski nie zrobi, między innymi dlatego, że wybrał sobie pewną formę zaplecza politycznego albo jego braku. To będzie rząd mniejszościowy targany różnymi sprzecznymi tendencjami. Kto chce, niech głosuje za tym rządem. My nie chcemy i nie zagłosujemy.

Czy będzie dyscyplina w głosowaniu?
- Dyscyplinę wprowadza się po to, aby zademonstrować twardość. U nas w klubie nie ma żadnych zastrzeżeń, nie grozi nam, że ktokolwiek zechce zagłosować za rządem Kazimierza Marcinkiewicza. Być może klub wprowadzi dyscyplinę - decyzja zapadnie jutro. Jeśli to zrobi, to po to, żeby pokazać nie tylko jedność, ale i werwę polityczną, co ma znaczenie dla opinii publicznej, aby wiedziała, że żadnych wątpliwości, żadnych rozterek w Platformie nie ma.

Niektórzy Pańscy koledzy klubowi twierdzą, że Platformie zależy na przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Pan temu dzisiaj zaprzeczył w wypowiedzi radiowej.
- Nie znam kolegów, którzy tak mówią.

Poseł Schetyna.
- Że nam zależy? Nie! Że dopuszczamy taką możliwość, a to jest różnica... Bierzemy to pod uwagę, bo oczywiście to jest możliwe. Ale nie mamy takiego planu. Nie chcemy w sposób sztuczny przyspieszać wyborów, ponieważ wyborcy świeżo rozstrzygnęli, kto ma wziąć odpowiedzialność za Polskę. Siła polityczna, która wygrała wybory, a więc konkretnie PiS, powinna sprawdzić się, pokazać, czy potrafi sprostać zadaniu. Nie mamy taktyki ani strategii obliczonej na przyspieszenie wyborów, natomiast jeśli one się zdarzą, nie będziemy z tego powodu rozpaczali, także dlatego, że z najnowszych sondaży wynika, że PO zachowała swoją dotychczasową bardzo mocną pozycję.

Ale poparcie dla PiS wzrosło...
- Wzrosło, ale kosztem tych ugrupowań, które do PiS w tej chwili się przytulają, mówią, że nie ma wielkich różnic programowych, i zapowiadają, że poprą ten rząd. To jest pytanie do LPR, Samoobrony i PSL - czy nie będą głosowały głównie pod wpływem strachu przed wcześniejszymi wyborami i czy same sobie nie robią krzywdy, nadto angażując się w popieranie rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Tracą w ten sposób wyborców, którzy rozumują słusznie: jak jesteście tacy podobni, to zawsze lepiej głosować na tego, który rządzi, niż tego, który jest w opozycji.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Goss

"Nasz Dziennik" 2005-11-09

Autor: mj