Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Krytyka i umizgi

Treść

Goszcząca w Moskwie sekretarz stanu USA Condoleezza Rice przekazała wczoraj prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi pozdrowienia od prezydenta Busha, który jak powiedziała, "przygotowuje się do spotkania w ramach wielkich obchodów 9 maja". Rice zapewniła, że USA nie dążą do ograniczenia wpływów Rosji w dawnych krajach ZSRS.
Putin, który po raz trzeci spotyka się z Rice, lecz po raz pierwszy jako z szefową amerykańskiej dyplomacji, podkreślił jej bezpośredni wkład w osiągnięcie przez Rosję i USA tak wysokiego poziomu w rozwoju stosunków. - Mamy wielką nadzieję, że kurs ten będzie kontynuowany przez obie strony - powiedział Putin na początku spotkania z Rice na Kremlu.
Condoleezza Rice, która przyjechała we wtorek do Moskwy, żeby przygotować wizytę prezydenta USA w stolicy Rosji z okazji 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej, powiedziała wczoraj, że Waszyngton uważa Rosję za swego strategicznego partnera w wielu dziedzinach, w tym w walce z terroryzmem. W wywiadzie, jakiego udzieliła rozgłośni Echo Moskwy, Rice powiedziała, że ustalono, iż będzie szerszy dostęp inspekcji do rosyjskich instalacji nuklearnych. Szefowa amerykańskiej dyplomacji powiedziała też, że Waszyngton uważa za "pozytywną" rolę Rosji w nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej w Iranie, gdzie Moskwa buduje reaktor jądrowy.
Rice próbowała przekonać radiosłuchaczy, że USA nie są zainteresowane ograniczeniem wpływów Rosji w dawnych sowieckich republikach. Zapewniała, że ci, którzy zainicjowali rewolucje w Gruzji, na Ukrainie i w Kirgistanie, nie potrzebowali zachęty ze strony USA, których rola ograniczyła się jedynie do skonstatowania faktu, że narody mają prawo do demokracji.
Jednak komentatorzy podkreślają, że jeszcze przed przylotem do Moskwy amerykańska sekretarz stanu zapowiadała, że wyrazi zaniepokojenie m.in. centralizacją władzy w Rosji. Na pokładzie samolotu Rice powiedziała dziennikarzom, że w Rosji "nie ma pozytywnych trendów w kwestii demokracji", a centralizacja władzy państwowej, dokonywana przez prezydenturę kosztem takich instytucji jak Duma (niższa izba parlamentu) czy niezależna władza sądownicza, wywołuje duże zaniepokojenie. Szefowa amerykańskiej dyplomacji dodała, że nie byłoby rzeczą pozytywną, gdyby Putin zmienił konstytucję, by móc się ubiegać o trzecią kadencję prezydencką.
KWM, PAP

"Nasz Dziennik" 2005-04-21

Autor: ab