Krwawe zamieszki w Nigerii
Treść
Blisko 60 osób zginęło, a co najmniej 43 odniosły rany wskutek dramatycznych wydarzeń, do jakich doszło w Poranek Wielkanocny w północnej i środkowej części Nigerii. Tragiczny bilans to wynik zamachu bombowego przeprowadzonego w okolicach dwóch chrześcijańskich kościołów w mieście Kaduna oraz długotrwałych opadów deszczu, które spowodowały zawalenie się dachu katolickiego kościoła w mieście Adamgbe.
Rozczłonkowane ciała zabitych leżące na bruku, płonące samochody, pozrywane dachy, wybite szyby w kościołach i sąsiadujących z nimi budynkach - taki obraz zapisał się w pamięci świadków eksplozji, która w Poranek Wielkanocny wstrząsnęła mieszkańcami północnej części Nigerii zdominowanej przez ludność muzułmańską. Prócz niemal 40 zabitych rannych zostało ok. 13 osób, a stan wielu z nich - jak podała agencja AINA - jest krytyczny. Według zeznań naocznych świadków, bomba ukryta była najprawdopodobniej w samochodzie-pułapce. Jego kierowca miał jeździć wokół dwóch sąsiadujących kościołów, do których dostęp był jednak utrudniony przez porozstawiane przed nimi barierki. Ostatecznie do eksplozji doszło nie - jak planowano - w budynku jednego z kościołów wypełnionych wiernymi, ale na zatłoczonej ulicy, kiedy w rozpędzony pojazd z ładunkiem wybuchowym uderzył inny samochód. - Nagle usłyszeliśmy hałas, który skruszył wszystkie okna i drzwi, zniszczył wentylację i część wyposażenia kościoła - relacjonował pastor Joshua Raji, który w czasie wybuchu sprawował w świątyni nabożeństwo.
Również w mieście Jos oddalonym od Kaduny o 250 km zatrzęsły się budynki. Tam także ok. godz. 9.00 zdetonowano materiał wybuchowy, ale - jak zapewnił cytowany przez agencję AINA pełnomocnik ds. zarządzania kryzysowego Yohanna Audu - wybuch nie spowodował żadnych ofiar śmiertelnych. Nie obyło się jednak bez rannych.
Do kolejnego dramatu, choć tym razem będącego wynikiem ulewnych deszczów, doszło dzień wcześniej, w Wielką Sobotę, ok. godz. 21.00 w kościele katolickim św. Roberta w miejscowości Adamgbe. Początkowo spora grupa wiernych przybyłych na uroczystości Wigilii Paschalnej tłoczyła się przed kościołem, gdyż wydawało się, że budynek nie jest już w stanie pomieścić większej liczby osób. Kiedy jednak deszcz zaczął się nasilać, wszyscy weszli do środka. Wtedy zerwała się potężna nawałnica, zawalił się dach, a później także mury świątyni. Według wstępnych danych, śmierć poniosły 22 osoby, w tym 6 dzieci, a 31 zostało rannych. - Pierwszy raz doszło tutaj do czegoś podobnego. Ale wiem, że ci, którzy zginęli, trafili do Nieba - mówiła w rozmowie z dziennikiem "Daily Trust" Felicia Nyiyongo, studentka, której udało się ujść z życiem z tragicznego wypadku.
Jak dotąd nikt nie przyznał się do zamachów w północnej części Nigerii, jednak wiele wskazuje na to, że winę ponosi islamska sekta Boko Haram. Scenariusz do złudzenia przypomina krwawe wydarzenia, jakie miały miejsce podczas minionych świąt Bożego Narodzenia. Warto zwrócić uwagę, że w miniony czwartek zarówno nigeryjskie władze, jak i Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania przestrzegały podróżujących do Nigerii przed wyjazdem w północne rejony tego kraju, spodziewając się wzmożonej aktywności Boko Haram. Zbrodnie wymierzone w wyznawców Chrystusa popełniane w czasie ważniejszych świąt chrześcijańskich stały się już niemal regułą.
Anna Bałaban
Nasz Dziennik Wtorek, 10 kwietnia 2012, Nr 84 (4319)
Autor: au