Kluczem jest prostota
Treść
Rozmowa z prof. Lidią Kozubek - pianistką, pedagogiem, muzykologiem
Artystka koncertowała w wielu krajach Europy, na Kubie, w Indiach, Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Na całym świecie dokonywała nagrań radiowych i telewizyjnych.
Jako profesor Akademii Muzycznej w Warszawie wykształciła wielu pianistów krajowych i zagranicznych. W latach 1983-1985 i 1988-1990 wykładała w Musashino Akademia Musicae w Tokio. Nagrała na płyty wiele utworów kompozytorów polskich, w Japonii dokonała rejestracji dzieł Chopina na kasetę wideo. Ma w dorobku płyty z muzyką Chopina. Sześciokrotnie uczestniczyła w międzynarodowych kursach pianistycznych w Arezzo, prowadzonych przez A. Benedetti Michelangelego. Jest m.in. autorką książek poświęconych temu artyście (wydanych w języku japońskim, polskim i włoskim), prac związanych z pianistyką, w tym książki "O wykonywaniu dzieł Chopina".
Dokładnie w niedzielę minie 155. rocznica urodzin Fryderyka Chopina. Jeden z XIX-wiecznych recenzentów charakteryzując grę Chopina, napisał, że każde jego uderzenie klawisza jest wyrazem serca. Jak - sądząc z relacji, ówczesnych wypowiedzi - Chopin grał?
- Wspomnienia uczniów i współczesnych Chopinowi podkreślają jego delikatne dotknięcie klawisza, subtelne operowanie dźwiękiem i niuansami dynamicznymi, wielką uczuciowość i ciepło wykonania oraz szczerość i bezpośredniość w wyrażaniu uczuć i myśli za pomocą muzyki.
Chopin grał śpiewnym dźwiękiem, z największą łatwością pokonywał wszelkie trudności techniczne. Cechowało go też subtelne legato, staranne frazowanie, niewyczerpana pomysłowość w ornamentyce i niezwykła umiejętność w operowaniu pedałami. Miał niepowtarzalny gatunek dźwięku.
Inny z recenzentów skonstatował, że "weselsze nawet motywy jego przybierają barwę omal że nie powiem melancholii, w którą siłą swojego talentu słuchaczów za sobą ciągnie".
- Grę Chopina charakteryzowano jako poezję w stosunku do prozy gry innych pianistów. Gra jego była cudownie wykończona i przy całej szczerości wypowiedzi artystycznej cechował ją umiar, po prostu dobry gust. Szlachetność ducha Chopina rzutowała więc na jego poglądy estetyczne i w rezultacie na interpretację, a przede wszystkim na jego kompozycje.
Grę Chopina określa się też jako klasyczną, bo i jego dzieła są wzorcowe, piękne, ich treść ujęta jest w doskonałą formę. Dlatego należy bronić dorobku Chopina przed "pianistami - wandalami" - jak określił ich Raul Koczalski (uczeń ucznia Chopina, Mikulego). Nie znaczy to, żeby w interpretacji dzieł Chopina nie stosować także mocnej dynamiki, jak forte i fortissimo. Musi być ona jednak zawsze kontrolowana i nigdy nie może być nadużywana.
Chopin sam "piorunował na fortepianie" na skutek intensywnych przeżyć...
- Ganił on przejawy siły u niektórych pianistów, natomiast lubił brawurę Liszta i swojego ucznia Gutmanna.
Jakich zatem cech wykonania należałoby się spodziewać po pianistach grających Chopina?
- Idealny chopinista musiałby być pokrewny duchowo kompozytorowi, co jest prawie niemożliwe do zrealizowania. Jednak dobrze jest, jeśli wykonawca posiada choć parę cech chopinowskiej estetyki.
Bardzo często wykonania muzyki Chopina są skrajnie różne od tego, co sugeruje tekst nutowy i jak sam kompozytor grał.
Duch wykonawcy to pierwszy warunek w zawodzie pianisty, ale osobowość muzyka podczas wykonania utworu powinna znajdować się niejako na drugim planie - za kompozytorem, a indywidualność i doskonałość pianistyczną wykonawca powinien oddać na usługi plastyki wyrazu artystycznego danego utworu.
Sam Chopin grał tak, że sprawozdawca zanotował: "fortepianista nie chciał nigdzie błyszczeć na koszt całości wrażenia".
- Wszystkie poruszenia duszy, które Chopin tak szczerze powierzył swoim kompozycjom - i nam, wykonawcom - trzeba oddać bez przesady, z bogatą paletą barw, z polotem kierowanym dobrym smakiem. Może to duch obecnych czasów tak wpływa na obniżenie jakości wykonań muzyki Chopina, bo przecież potrzeba najwyższych kwalifikacji, by interpretować muzykę tak bogatą: intymną i wielką zarazem. Autentyczności wykonania należy upatrywać w wierności duchowi muzyki Chopina.
Bardzo ważną cechą w wykonawstwie utworów Chopina jest osławione "tempo rubato". Właściwym stosowaniem tego trudnego i niebezpiecznego środka wyrazu kieruje nie tylko intuicja i talent, ale i kultura muzyczna, dobry smak wykonawcy.
Powierzchowna wirtuozeria, zbyt szybkie tempa są dowodem spłycenia smaku artystycznego. Słyszy się nawet zdanie, że pianiści grają szybko, bo nie potrafią grać interesująco. Fałszując w ten sposób muzykę Chopina, nie należy dziwić się, że u niektórych słuchaczy ma ona opinię muzyki salonowej. Niebezpieczeństwo tkwi też w przekładaniu prawdziwej uczuciowości chopinowskiej na sentymentalizm. Kluczem do stylu chopinowskiego jest prostota!
Tylko najwięksi muzycy potrafią oddać na usługi kompozytora swoją indywidualność, zaś u wielu źle rozumiana indywidualność oddala ich od właściwej tradycji.
A jak grał Chopina Arturo Benedetti Michelangeli, jeden z najwybitniejszych pianistów XX w.?
- Pamiętam, jak na jednej z lekcji powiedział kiedyś, że wie, jak uczył Chopin, bo jego babka była uczennicą Chopina... Michelangeli - arystokrata du cha - bardzo dobrze rozumiał utwory Chopina. Grał je z umiarem, bez przesady i jednocześnie ze swoistą prostotą.
Czy trudno było uczyć właściwej interpretacji Chopina w Japonii?
- Najtrudniej jest nauczyć właściwego odczuwania muzyki w ogóle.
Podczas pobytu w Japonii zapytałam kiedyś pewnego włoskiego profesora, który na uniwersytecie w Tokio wykładał kulturę europejską, czego dokładnie uczy japońskich studentów. "Mówię im - odpowiedział mi profesor - że jeśli chcą dobrze grać muzykę europejską, to muszą znać europejską kulturę, która jest chrześcijańska".
Tak, takie podejście rzeczywiście było dobrą wskazówką dla studentów w odnajdywaniu prawdziwych wartości, piękna, szlachetności - tego, co jest niezbędne w interpretacji arcydzieł. Treści wewnętrzne utworów Chopina są nie tylko głębokie, ogólnoludzkie, ale i dla swej szlachetności "zdrowe" jako pokarm dla ducha. Oczywiście, opowiadałam studentom o naszym patriotyzmie, o naszej kulturze, mówiłam o polskich tańcach.
W jednym z listów, w 1848 r. - na rok przed śmiercią - Chopin pisał: "ledwie jeszcze pamiętam, jak w kraju śpiewają". Nie sposób mówić o jego muzyce, nie wspominając o tak obecnej tam "narodowej nucie". Liszt zauważył, że kompozycje dyktuje Chopinowi "muza ojczyzny".
- Wszystkie utwory Chopina mają coś z jego patriotyzmu - w ich materiale muzycznym; nawet etiudy czy sonaty. Często powtarzam zdarzenie, kiedy Chopin, pracując z jednym z uczniów nad Etiudą E-dur op. 10, powiedział do niego: "Czy pan wie, to jest moja najpiękniejsza melodia". A potem załamał ręce i westchnął: "O, moja biedna Ojczyzno!".
Oczywiście, wątki narodowe w muzyce Chopina są najbardziej czytelne w utworach, które bazują na tańcach polskich. Choćby w polonezach, w których odczuwamy przecież charakterystykę Sarmaty, dumnego szlachcica, z całą jego elegancją i szlachetną postawą. Symptomatyczne, że Chopin, który zaczął komponować jeszcze jako chłopiec, najpierw napisał poloneza! A ostatnią jego kompozycją (niedokończoną, później ze szkiców zrekonstruowaną) był przepiękny Mazurek f-moll op. 68 nr 4.
Chopin miał cudowną inwencję melodyczną. Świetnie znał możliwości fortepianu i stąd wypływała jego oryginalność pisania na ten instrument.
Bardzo interesującą charakterystykę twórczości Chopina zostawił Rudolf Breithaupt, który był pełen uwielbienia dla "tego największego muzyka Polski" (a pisał to jeszcze w czasach, kiedy Polski nie było na mapach Europy). Sięga on bowiem - cytuję słowa Breithaupta - po ostatnie szczeble wyrazowości materialnej, porusza najgłębsze pokłady ludzkiego serca, a jego zdobnictwo daje dowód niezwykłej... ruchliwości fantazji.
Czy któryś z utworów Chopina lubi Pani Profesor szczególnie?
- Utwory takie mam u innych kompozytorów, a z kompozycji Chopina... lubię wszystkie.
Proszę zauważyć, że z jego utworów można zestawić cały recital, co już w przypadku innych twórców rzadko jest praktykowane. Zazwyczaj zestawia się utwory różnych kompozytorów, a Chopina można słuchać w nieskończoność...
Dziękuję za rozmowę.
Elżbieta Skrzypek
"Nasz Dziennik" 15-10-2004
Autor: Ku8a